Liga Mistrzów: Rekord Bielsko-Biała - Jimbee Cartagena 1:1 (0:0)
W pierwszym meczu fazy Main Round futsalowej Ligi Mistrzów Rekord Bielsko-Biała zremisował z mistrzem Hiszpanii Jimbee Cartagena Costa Cálida.
Faworyt był jeden - sensacyjny mistrz Hiszpanii z sześcioma uczestnikami zakończonych niedawno mistrzostw świata w składzie (choć nie wszyscy zagrali z Rekordem) według przewidywań nie miał prawa stracić punktów z bielszczanami, którzy w letniej przerwie nie dokonali oszałamiających wzmocnień. Na korzyść najlepszej polskiej drużyny sezonu 2023/24 przemawiało jednak to, że gdzie jak gdzie, ale w Lidze Mistrzów to oni są doświadczonym zespołem. Dla teamu z Kartageny turniej, rozgrywany pod Brukselą, to debiut w europejskich rozgrywkach.
I to doświadczenie, w połączeniu z zaangażowaniem futsalistów Rekordu, przyniosło sukces - bo dla zespołu z Bielska-Białej remis na otwarcie rywalizacji w fazie Main Round to znakomite osiągnięcie. W pierwszej połowie kibice nie zobaczyli żadnej bramki, za to mogli oglądać dwie równorzędne drużyny. Hiszpanie nie zdominowali swoich rywali, a statystyki były bardzo wyrównane, z nieznaczną przewagą Jimbee Cartagena w celnych strzałach. Drugą (?) młodość między słupkami przeżywał jednak Bartłomiej Nawrat.
Druga połowa rozpoczęła się najlepiej, jak mogła. Po zaledwie 19 sekundach piłkę do bramki wbił Matheus i mistrz Hiszpanii znalazł się w zaskakującej dla siebie sytuacji - po raz pierwszy w tym sezonie przegrywał. Ekipa z Murcji w trzech dotychczas rozegranych meczach Primera División straciła zaledwie jednego gola! Co więcej, futsaliści Jesúsa Lópeza Garcíi wcale nie zamurowali wówczas bramki, a nadal grali jak równy z równym. W efekcie bardzo bliski podwyższenia był w 30. minucie Eric Panés - hiszpański pivot Rekordu Bielsko-Biała trafił w słupek.
Na sześć minut przed końcem Duda, trener Jimbee, wycofał golkipera, a gra w przewadze jego podopiecznych zupełnie nie przypominała tego, co często możemy obserwować w polskiej ekstraklasie. Długo, ale szybko rozgrywana piłka, cierpliwe, ale konsekwentne budowanie pozycji i brak przypadkowych uderzeń - to sprawiło, że defensywa Rekordu miała pełne ręce roboty. Wywiązywała się ze swoich obowiązków nienagannie, aż do 38. minuty, gdy strzałem z prawej strony Nawrata zaskoczył Tomaz Braga. To nie zadowoliło faworytów - dalej grali w pięciu w polu, ale poza pojedynczym trafieniem w obramowanie bramki nic więcej nie zdołali wskórać.
W czwartek o godz. 20.00 Rekord w swoim drugim meczu zagra z mistrzem Belgii RSCA Futsal. Jest ekstremalnie mało prawdopodobne, by środowy remis z Jimbee mógł dać bielszczanom awans do Elite Round (choć w teorii jest to możliwe). Kolejnych punktów będą musieli więc szukać w starciu z gospodarzami lub w sobotnim pojedynku z mistrzem Ukrainy Hitem Kijów. Ci ostatni w drugim środowym meczu przegrali z Belgami aż 2:8.
Liga Mistrzów w futsalu: Jimbee Cartagena Costa Cálida - Rekord Bielsko-Biała 1:1 (0:0)
bramki: Tomaz Braga (38) - Matheus (21).
żółte kartki: Souheil Mouhoudine - Bartłomiej Nawrat, Mikołaj Zastawnik.
Jimbee: Chemi (Chispi) - Tomaz Braga, Pablo Ramírez, Miguel Mellado, Darío Gil - Jhonatan Linhares, Francisco Cortés, Waltinho, Gabriel Motta, Gonzalo Castejón, Jesús Izquierdo, Souheil Mouhoudine.
Rekord: Bartłomiej Nawrat (Krzysztof Iwanek) - Mikołaj Zastawnik, Matheus, Stefan Rakić, Michał Marek - Miłosz Krzempek, Dela, Kamil Surmiak, Gustavo Henrique Steinwandter, Eric Panés, Paweł Budniak, Kacper Pawlus, Michał Kubik.
| Tabela grupy 1 (po 1. kolejce) | M | Pkty | Bramki |
| 1. |
1 | 3 | 8-2 |
| 2. |
1 | 1 | 1-1 |
| -. |
1 | 1 | 1-1 |
| 4. |
1 | 1 | 2-8 |
