Ramón Lázaro i kapitan Palmy Futsal, Carlos Barrón, przed ustawionym, zdaniem śledczych, meczem Ramón Lázaro i kapitan Palmy Futsal, Carlos Barrón, przed ustawionym, zdaniem śledczych, meczem fot. Ribera Navarra FS/ fb

Sto tysięcy euro w bagażniku. Afera Ramóna Lázaro wstrząsa hiszpańskim futsalem

Ustawiane mecze, nielegalne zakłady, wyprowadzane z klubów pieniądze i 1,4 miliona euro zamienione w kryptowaluty – hiszpańska policja rozbiła siatkę, której mózgiem miał być Ramón Lázaro, do niedawna prezes piłkarskiego CD Tudelano i futsalowego Ribera Navarra. W tle pojawia się mecz z Palma Futsal, ówczesnym triumfatorem Ligi Mistrzów, a także kupiony za publiczne pieniądze inny futsalowy klub, Xota FS.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Wszystko zaczęło się od przelewu. 27 maja na zagraniczne konto wypłynęło 1,43 miliona euro – 900 tysięcy do Niemiec, 530 tysięcy do Wielkiej Brytanii – a pieniądze miały zostać błyskawicznie zamienione na kryptowaluty, by nie dosięgnął ich hiszpański fiskus. Dla Brygady Centralnej ds. Prania Pieniędzy i Antykorupcji, która od miesięcy podsłuchiwała telefony biznesmena z Corelli, był to sygnał do działania. W poniedziałek policja zatrzymała siedem osób, w tym samego Lázaro, jego matkę i żonę. Śledztwo prowadzone przy wsparciu Europolu i Interpolu trafiło do sądu śledczego w Tudeli, a sędzia postawił Ramónowi Lázaro zarzuty obejmujące między innymi korupcję sportową, oszustwo, sprzeniewierzenie klubowych pieniędzy, fałszowanie dokumentów, wyłudzenia dotacji i pranie pieniędzy. Po dwóch dniach Lázaro i jego matka wyszli na wolność, ale pod warunkami: biznesmen musiał oddać paszport i ma obowiązek regularnego meldowania się w sądzie.

Palma dominuje w Lidze Mistrzów. W lidze przegrywa z outsiderem

Z perspektywy futsalu najbardziej elektryzujący jest wątek meczu rozegranego 11 maja 2024 roku w Tudeli. Ribera Navarra, klub Lázaro, podejmowała w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego Palma Futsal i grała o utrzymanie w Primera División. Rywal był z zupełnie innej półki – kilka dni wcześniej drużyna z Majorki obroniła w Erywaniu tytuł najlepszego zespołu Europy, wygrywając Ligę Mistrzów drugi rok z rzędu. A jednak to walczący o przetrwanie gospodarze wygrali 6:3 i ocalili ligowy byt.

Sam przebieg spotkania dostarczył zresztą emocji godnych thrillera. Ribera Navarra prowadziła już 3:0, gdy Brazylijczyk Vilian hat-trickiem doprowadził do wyrównania na dwie minuty przed końcem. Wtedy kapitan gospodarzy David wykorzystał przedłużony rzut karny, a w ostatnich sekundach, przy grze Palmy bez bramkarza, padły jeszcze dwie bramki. Ostatniego, na 6:3, zdobył Hamza Maimón. Reprezentant Maroka, który rozpoczął tamten mecz w wyjściowej piątce Ribera Navarra, po sezonie wyjechał do włoskiej Serie A, a latem 2025 roku podpisał kontrakt ze Śląskiem Wrocław i dodając ważną cegiełkę do utrzymania w debiutanckim sezonie klubu w Fogo Futsal Ekstraklasie. Śląsk poinformował niedawno, że umowa z Maimónem nie zostanie przedłużona.

Trzeba przy tym jasno zaznaczyć: Maimón grał po stronie drużyny Lázaro, a zarzuty dotyczą przekupienia zawodników rywala – nic w aktach sprawy nie łączy go z procederem.

Według postanowienia sądu wynik meczu nie był dziełem przypadku. Śledczy ustalili, że spotkanie miało zostać sprzedane za sto tysięcy euro w gotówce. W jednej z nagranych rozmów pośrednik przyznaje, że wiózł te pieniądze własnym samochodem, by przekazać je zawodnikom Palmy. Co istotne, mowa więc nie o klubie jako instytucji, lecz o konkretnych – niewskazanych dotąd publicznie z nazwiska – graczach ówczesnej kadry dominatora Ligi Mistrzów, którzy mieli zagrać poniżej swoich możliwości. Na ich występy Lázaro miał następnie obstawiać zakłady bukmacherskie, znając z góry scenariusz spotkania. W podsłuchanej rozmowie sam się zresztą tym chwalił, wspominając, jak uratował drużynę w trzech ostatnich kolejkach – w meczach z Palmą, Jaén FS i Viña Albali Valdepeñas. 

Klub z Majorki zareagował ostro. W oficjalnym komunikacie Illes Balears Palma Futsal podkreślił, że o całej sprawie dowiedział się wyłącznie z mediów i odciął się od jakiegokolwiek udziału w procederze. Prezes José Tirado przyznał w rozmowie z radiem COPE, że zna fakty jedynie z doniesień prasowych. Informacje spadły na klub w wyjątkowo nerwowym momencie – tego samego dnia Palma rozgrywała mecz w półfinale play-off z ElPozo Murcia. Wygrała 6:4. Na razie nie ujawniono, którzy zawodnicy mieli przyjąć pieniądze, ani czy nadal występują w drużynie.

Xota kupiona za dotację

Drugi futsalowy wątek dotyczy Osasuny Magny, czyli klubu z Pampeluny znanego w środowisku po prostu jako Xota – jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek hiszpańskiego futsalu. Lázaro, po spadku Ribera Navarra do Segunda División przypieczętowanym w maju tego roku, rozglądał się za nowymi projektami i zaczął przejmować właśnie Xotę, a według doniesień interesował się też Córdobą Patrimonio de la Humanidad.

Problem w tym, skąd miały pochodzić pieniądze na ten zakup. Z podsłuchów wynika, że w rozmowie z 29 kwietnia Lázaro potwierdził otrzymanie 225 tysięcy euro publicznej dotacji, z czego co najmniej 135 tysięcy przeznaczył na sfinalizowanie przejęcia klubu z Pampeluny – zamiast na cele, na które wsparcie przyznano. Sędzia w uzasadnieniu napisał wprost, że sprawa wydaje się jasna: pieniądze z subwencji poszły na zakup innego zespołu futsalowego. Nagrania pokazują też kuchnię całej operacji. Lázaro instruował współpracowników, jak fałszować faktury – konwertując pliki PDF do Worda, by zmienić opisy wydatków i spełnić formalne wymogi rozliczenia dotacji przed federacją i rządem Nawarry. Własną matkę poprosił natomiast o wykonanie przelewu z opisem sugerującym usługi medyczne, który miał uwiarygodnić fikcyjną dokumentację.

Ramón Lázaro. Z trawy na parkiet

Choć futsal stanowi serce tej historii, śledztwo objęło także piłkarską odnogę imperium Lázaro. CD Tudelano, występujące w Segunda Federación, czyli na czwartym poziomie hiszpańskich rozgrywek, miało skorzystać na podobnych mechanizmach. Prokuratura wskazuje dwa spotkania z tego roku: marcowy mecz z SD Ejea, w którym rywale mieli za pieniądze popełniać celowe błędy i strzelać samobójcze gole, oraz majowe starcie z rezerwami Oviedo, gdzie Lázaro miał oferować po dziesięć tysięcy euro na zawodnika za zmarnowanie czystych sytuacji bramkowych, z dodatkową premią pięciu tysięcy za dowiezienie wyniku, a jednemu z graczy nawet trzydzieści tysięcy za zagwarantowanie zwycięstwa Tudelano wspólnie z dwoma kolegami. Podsłuchy uchwyciły też jego determinację przed barażami o awans, gdy mówił, że trzeba wygrać za wszelką cenę, choćby miał trafić do więzienia. Ejea, podobnie jak Palma, wydała oświadczenie, w którym całkowicie odcina się od sprawy i zapowiada kroki prawne wobec ewentualnie zamieszanych zawodników.

Równolegle media opisują finansowe zaplecze całej układanki. Lázaro miał systematycznie wyprowadzać pieniądze z obu klubów poprzez fikcyjne pożyczki i zwroty, kupując za nie nieruchomości zapisywane na żonę –  między innymi dom w Sagunto za 400 tysięcy euro i posiadłość w Cintruénigo za 394 tysiące. Do tego dochodzi system „podwójnego sponsoringu”: lokalni przedsiębiorcy wpłacali klubom duże kwoty tytułem sponsoringu, a prezes zwracał im większość w gotówce, poza wiedzą urzędu skarbowego, dzięki czemu firmy mogły odliczać pełne kwoty, a część pieniędzy krążyła w szarej strefie.

Sprawa znajduje się na etapie postępowania przygotowawczego, co oznacza, że zarzuty będą musiały zostać udowodnione przed sądem, a wszystkich podejrzanych chroni domniemanie niewinności. Otwarte pozostają pytania o nazwiska zawodników, którzy mieli przyjmować pieniądze, o ewentualne konsekwencje dyscyplinarne ze strony hiszpańskiej federacji oraz o przyszłość klubów, które Lázaro zostawia za sobą – od walczącego o odbicie się Ribera Navarra po Xotę, która finalnie nie została przejęta. I będzie chyba miała spore problemy –  ogłoszony już przez Futsal Team Charleroi transfer do Xoty Belga Marvina Ghislandiego został podobno wstrzymany. 

Przeczytałeś z zainteresowaniem? Pomóż nam pisać o futsalu – postaw nam kawę na buycoffee.to