fot. Wiola Borzym fot. Wiola Borzym

Rekord zdobywa Puchar Polski

Rekord Bielsko-Biała pokonał po dogrywce Pogoń 04 Szczecin 4:3 w finale Halowego Pucharu Polski i po raz pierwszy w swojej historii sięgnął po to trofeum. Był to ostatni mecz nowego selekcjonera reprezentacji - Andrei Bucciola - na ławce trenerskiej bielszczan.

Pogoń 04 Szczecin
Rekord Bielsko-Biała

Pogoń 04 Szczecin - Rekord Bielsko-Biała
3:4

Bramki: Ricardo (12), Douglas (16), Michał Kubik (28) - Artur Popławski 2 (5, 20), Wojciech Łysoń (11), Radek Polasek (47).
Żółte kartki: Ricardo, Daniel Maćkiewicz, Artur Jurczak - Tomasz Dura.
Czerwona kartka: Krystian Brzenk (Rekord).
Pogoń 04: Nicolae Neagu, Dominik Kubrak, Łukasz Koszmider - Paweł Bogucki, Douglas, Artur Jurczak, Michał Kubik, Daniel Maćkiewicz, Marcin Mikołajewicz, Ricardo, Łukasz Tubacki, Maciej Wołoszyn.
Rekord: Krystian Brzenk, Aleksander Waszka - Tomasz Dura, Paweł Machura, Piotr Szymura, Piotr Bubec, Artur Popławski, Wojciech Łysoń, Radek Polasek, Łukasz Mentel, Jan Janovsky, Michał Marek, Jakub Sojka, Andrzej Szłapa.



Niedzielny finał był zwieńczeniem turnieju Final Four, a zarazem futsalowego sezonu 2012/13 w ogóle. Dzień wcześniej zespoły Pogoni 04 i Rekordu przeszły półfinały - gospodarze pokonali Gattę Active Zduńska Wola 5:4, a bielszczanie rozprawili się z Wisłą Kraków 4:1. W wielkim finale zmierzyły się więc kluby, które bardzo chciały zakończyć sezon z cennym trofeum. Przypomnijmy, że rozgrywki Futsal Ekstraklasy Portowcy zakończyli na 4. miejscu, a Rekord finiszował dopiero na 7. lokacie. Co więcej, żaden z tych zespołów nie sięgnął w swojej historii po HPP.

Podopiecznych Gerarda Juszczaka nie zawiedli kibice, którzy szczelnie zapełnili trybuny hali przy ul. Twardowskiego. Szczecinianie przez całe spotkanie grali niesieni dopingiem swojej publiczności. Mimo początkowej przewagi "zero-czwórki", już w 5. minucie Artur Popławski pięknym wolejem wyprowadził Rekord na prowadzenie. 6 minut później Andrzej Szłapa dobrym podaniem obsłużył Wojciecha Łysonia i było 0:2. Na tego gola błyskawicznie zareagowali gospodarze, odpowiadając trafieniem Ricardo. Kolejne ataki Portowców nie przynosiły skutku, ale wiele wydarzyło się w 15. minucie meczu. Wtedy to wychodzącego na czystą pozycję Marcina Mikołajewicza w polu karnym ściął bramkarz bielszczan, Krystian Brzenk. Sędzia nie miał w tej sytuacji wątpliwości - golkiper Rekordu obejrzał czerwoną kartkę, a szczecinianie wykonywali rzut karny. Mocne uderzenie Łukasza Tubackiego obronił jednak nie do końca rozgrzany Aleksander Waszka. Rezerwowy bramkarz gości miał okazać się jednym z bohaterów wielkiego finału. Grający w przewadze gospodarze szybko doprowadzili do wyrównania. Gola na 2:2 po akcji wypracowanej przez Michała Kubika zdobył Douglas. Mimo wyraźnej przewagi "zero-czwórki", zawodnicy schodzili na przerwę przy stanie 2:3. W końcowych fragmentach pierwszej połowy Popławski zdobył bowiem swoją drugą bramkę.

Po zmianie stron Portowcom po raz drugi udało się doprowadzić do remisu. Uderzenie Macieja Wołoszyna odbił Waszka, ale przy dobitce Kubika golkiper Rekordu był już bezradny. Bramka na 3:3 zmniejszyła tempo zawodów. Oba zespoły skupiły się na defensywie, za wszelką cenę nie chcąc stracić decydującego gola i mecz zakończył się remisem. Podobnie wyglądała dogrywka. Pogoń 04 i Rekord z rzadka atakowały, wyczekując na ewentualny błąd rywala. Bohaterem pojedynku okazał się Radek Polasek, który w 47. minucie gry uzyskał decydujące trafienie. Rekordziści wykonywali rzut wolny, Paweł Machura dobrze dograł do niepilnowanego Czecha, a ten pokonał bezradnego Neagu.

Po utracie bramki trener Juszczak zdecydował się wycofać bramkarza, ale szczecinianom zabrakło czasu na uratowanie wyniku. Rekord pokonał więc Pogoń 04 i sięgnął po pierwszy Halowy Puchar Polski w swojej historii. Pięknym akcentem ze swoimi zawodnikami i kibicami pożegnał się trener Andrea Bucciol, dla którego niedzielny mecz był ostatnim na ławce bielszczan (Włoch obejmuje reprezentację Polski). Kolejny raz w tym sezonie gorycz porażki musieli za to przełknąć Portowcy. Zespół Gerarda Juszczaka jest największym przegranym tego sezonu. W cuglach wygrał rundę zasadniczą ekstraklasy, by zakończyć rozgrywki bez choćby medalu. W Final Four pucharu uchodzili co najmniej za drugiego w kolejności faworyta. Jednak i tym razem, nawet będąc gospodarzem zawodów, zawiedli swoich kibiców.

Dodatkowe informacje