Skrót meczu

Remis w pierwszym starciu z Belgami

Polacy przegrywali od 18. minuty i aż do samego końca musieli gonić wynik. Ta sztuka się udała - na minutę przed końcem do wyrównania doprowadził niezawodny Marcin Mikołajewicz!
 

PolskaPolska - BelgiaBelgia
3:3

Bramki: Tomasz Lutecki (34), Maciej Mizgajski (36), Marcin Mikołajewicz (39) - Valentin Dujacquier 2 (18, 35), Lucio Lima Rosa (33).
Żółte kartki: Michał Kubik - Jawad Yachou.
Polska: Maciej Foltyn, Michał Kałuża - Michał Kubik, Łukasz Biel, Robert Gładczak, Maciej Mizgajski, Mikołaj Zastawnik, Dominik Solecki, Tomasz Lutecki, Marcin Mikołajewicz, Cleverson, Tomasz Kriezel, Michał Marek, Wojciech Pawicki.
Belgia: Bilal Zemmouri (David Morant) - Valentin Dujacquier, Sebastiano Canaris, Omar Rahou, Ali Bouri, Lucio Lima Rosa, Karim Chaibai, Ibrahim Adnane, Jawad Yachou, Yassine Qoly, Aziz Hitou, Hamza Zaaf, Reda Dahbi.

Pierwsze starcie dwumeczu pomiędzy Polską a Belgią było niezwykle zacięte i dostarczyło dość licznie zgromadzonym kibicom sporo emocji. Reprezentanci obu państw toczyli zaciekłą walkę i żadna z drużyn nie ustrzegła się błędów.
Początek zdecydowanie należał do Belgów, którzy już od pierwszych minut ruszyli z atakiem na polską bramkę. Po kilku minutach do głosu doszli jednak biało-czerwoni, którym niewiele brakowało, by strzelić rywalowi bramkę. Za to Belgowie przełamali naszą defensywę i naszego bramkarza. W 18. minucie Valentin Dujacquier oddał dwa mocne strzały z rzutów wolnych i ten drugi okazał się strzałem w dziesiątkę. Goście schodzili do szatni z prowadzeniem, a Polacy ze świadomością, że trzeba coś zmienić w swojej grze.
Początek drugiej połowy nie zapowiadał gradu bramek w jej ostatnich minutach. W 33. minucie swoje prowadzenie podwyższyli rywale Polaków, za sprawą błędu w naszej obronie i strzału Lucio Limy Rosy. Ledwie minutę później nasi reprezentanci zdobyli bramkę kontaktową po zaskakującym strzale z dystansu Tomasza Luteckiego. Tymczasem, aby poprawić wynik, trener Andrzej Bianga co rusz ściągał z parkietu bramkarza, w którego miejsce wchodził Maciej Mizgalski. Z początku ta roszada nie opłaciła się, gdyż w 35. minucie po łatwej stracie naszych piłkarzy piłkę przejął Valentin Dujacquier i spokojnie oddał strzał zza połowy w stronę pustej bramki. Belgowie po raz kolejny uciekli nam na różnicę dwóch bramek i wydawało się, że ciężko będzie ich dogonić. Na szczęście chwilę później Mizgajski zrehabilitował się i strzelił piękną bramkę z dystansu. Po kolejnym golu kontaktowym w wykonaniu Polaków, doping na hali CRS w Zielonej Górze wzmógł się - kibice domagali się bramki wyrównującej. Rolę strzelca tego wiszącego w powietrzu gola przejął nie kto inny, jak kapitan reprezentacji Polski - Marcin Mikołajewicz, który celnym strzałem z bliska pokonał świetnie broniącego dziś Bilala Zemouriego.

Dziś w naszej drużynie w dużej mierze zawiodła skuteczność - większość strzałów podopiecznych trenerów Biangi i Korczyńskiego była po prostu niecelna. Okazja do poprawy już we wtorek o godzinie 16:00, kiedy to odbędzie się drugie spotkanie obu reprezentacji.