Rewanżowy mecz towarzyski: Polska - Brazylia 2:7 fot. Aśka Żmijewska

Rewanżowy mecz towarzyski: Polska - Brazylia 2:7

Drugi mecz z Brazylijczykami rozpoczął się dobrze dla Polaków, od bramki Roberta Gładczaka, ale później było coraz gorzej. Skończyło się na 2:7. Obiektywnie trzeba przyznać, że w pierwszym meczu w Koszalinie spotkanie było bardziej wyrównane. Był to setny mecz w biało-czerwonych barwach dla kapitana reprezentacji Polski Michała Kubika.
 

Polska Polska - BrazyliaBrazylia
2:7

Bramki: Robert Gładczak (3), Mikołaj Zastawnik (28) - Gadeia (7), Piotr Łopuch (19-samobójcza), Daniel (24), Bateria (25), Ferrão (30), Marlon 2 (31, 32).
Żółta kartka: Mikołaj Zastawnik.
Sędziowali: Damian Jaruchiewicz i Sławomir Steczko (Polska).
Polska: Michał Kałuża (Bartłomiej Nawrat) - Piotr Łopuch, Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki, Tomasz Kriezel - Michał Kubik, Karol Czyszek, Dominik Wilk, Robert Gładczak, Dominik Solecki, Sebastian Leszczak, Michał Marek, Sebastian Grubalski.
Brazylia: Roncaglio (Guitta) - Daniel, Ferrão, Gadeia, Marlon - Rafael Rato, Bateria, Leo Santana, Fernando, Paradynski, Fits.

Polacy rozpoczęli agresywnie. Już w pierwszej minucie celne uderzenie oddał Mikołaj Zastawnik. Kilka chwil później przed szansą na otworzenie wyniku stanął Piotr Łopuch. W 3. min. ponownie groźnie uderzył Zastawnik. Golkiper gości odbił piłkę, do której dopadł Robert Gładczak i wpakował ją do pustej bramki. Jego trafienie wywołało szał radości na trybunach bydgoskiej Łuczniczki. Lepszego wejścia w mecz biało-czerwoni wymarzyć sobie nie mogli. Nieco później sprawdzona została czujność Michała Kałuży. Ferrão nie zaskoczył naszego bramkarza strzałem piętą.

Utrata bramki wyraźnie podrażniła Brazylijczyków, którzy zaczęli szukać szansy na doprowadzenie do wyrównania. W 7. minucie goście zaskoczyli rywali rozegraniem rzutu wolnego. Precyzyjnym uderzenie po ziemi Michała Kałużę pokonał Gadeia. Po dziesięciu minutach rywalizacji na tablicy wyników widniał remis. Polacy szukali szans z kontrataków, ale na niewiele się to zdawało. W 11. minucie kapitalną akcję wyprowadzili Brazylijczycy. Uderzał Ferrão, jednak minimalnie się pomylił. Na to zagrożenie szybko odpowiedzieli Polacy. Najpierw przymierzył Tomasz Kriezel, a następnie w świetnej sytuacji chybił Piotr Łopuch. Szkoda, bo mogło być 2:1 dla biało-czerwonych.

Po stronie Brazylijczyków bardzo aktywny był Ferrão. Trzeba jednak zaznaczyć, że wiele jego uderzeń nie zmierzało w światło bramki. W ogóle Brazylijczycy często chybiali. W 15. minucie ładny rajd lewym skrzydłem odbył Robert Gładczak, ale nie zdołał zwieńczyć go celnym uderzeniem. Na niespełna dwie minuty przed przerwą żółtą kartkę obejrzał Mikołaj Zastawnik. Było to piąte przewinienie Polaków, co oznaczało, że muszą bardzo uważać na kolejne faule. Niestety, tuż przed zakończeniem pierwszej połowy trafienie po rzucie rożnym dołożyli goście, po tym jak po wgraniu po wzdłuż linii piłka uderzyła o Piotra Łopucha. Do szatni w lepszych nastrojach schodzili Brazylijczycy, którzy prowadzili 2:1.

Druga odsłona wtorkowego starcia rozpoczęła się od aktywnej postawy obu ekip. W 22. minucie ponownie sprawdzona została czujność Kałuży. Uderzał Bateria. Po chwili Brazylijczycy znów natarli, jednak udało im się wywalczyć jedynie korner. W 24. minucie drugą bramkę przy swoim nazwisku zapisał Daniel. Ładnie zwiódł Polaków, a następnie soczystym uderzeniem pokonał Kałużę. Minutę później, po wypluciu piłki przez naszego golkipera, trafienie zainkasował Bateria. Było widać, że Brazylijczycy łapią wiatr w żagle.

W 26. minucie niewiele brakowało, by na listę strzelców wpisał się Sebastian Grubalski. Wykonał świetny rajd lewą flanką, a następnie ostemplował słupek. Po chwili w obramowanie bramki trafił też Fits. W 28. minucie na trybunach bydgoskiej Łuczniczki znów zapanowała euforia. Polacy zerwali się do ataku, Tomasz Lutecki odegrał do Mikołaja Zastawnika, który pokonał bramkarza Brazylii precyzyjnym strzałem. Goście chcieli szybko zripostować, jednak skutecznie prezentował się Michał Kałuża. Na nieco ponad dziesięć minut przed końcem spotkania gola na 2:5 zdobył Ferrão. Chwilę wcześniej na parkiecie zameldował się absolutny debiutant w reprezentacji Polski Dominik Wilk.
W 31. minucie Kałuża ponownie został pokonany przez Ferrão i na tablicy wyników było już 2:6. Zdobywcą kolejnej bramki dla przyjezdnych został w 32. minucie Marlon. Oddał on dobry strzał z większej odległości. Nieco później bliski szczęścia był Lutecki. Zawodnik GSF Gliwice przymierzył tuż obok słupka. Niezwykle groźnym atakiem odpowiedzieli Brazylijczycy. Jakimś cudem piłka nie wpadła jednak do siatki. Na niespełna pięć minut przed końcową syreną na konto gości powędrował piąty faul, a z rzutu wolnego postraszył Zastawnik. Po kilkudziesięciu sekundach zawodnik ten znów miał szansę na zdobycie gola, na co Brazylijczycy odpowiedzieli trafieniem w słupek. W 38. minucie w słupek trafił Michał Marek.

W końcówce jeszcze trochę się działo, ale wynik nie uległ zmianie. Ostatecznie spotkanie zakończyło się rezultatem 2:7. Z poziomu trybun śledziło je około 2 tys. kibiców.