Błażej Korczyński: Przy tym, co mamy, zagraliśmy niezły mecz fot. Paweł Jakubowski/ KS Constract

Błażej Korczyński: Przy tym, co mamy, zagraliśmy niezły mecz

- Na sto podań do pivotów popełniliśmy trzy błędy i padły trzy bramki. Oczywiście, oczekiwałbym, że nie popełnimy żadnych, ale zdarzyły nam się; to jest gra błędów - stwierdził Błażej Korczyński, trener reprezentacji Polski w futsalu, po przegranym meczu z Chorwacją w Koszalinie. W pierwszym barażowym starciu o awans na mistrzostwa świata z powodu kontuzji zabrakło kilku podstawowych kadrowiczów.

"Postaramy się narzucić rywalom takie tempo, że pewnie sami go nie wytrzymamy" - powiedział dziennikarzowi Futsal-Polska.pl dzień przed meczem z Chorwacją trener polskiej reprezentacji. Te przewidywania sprawdziły się aż za bardzo. O ile w pierwszej połowie Biało-Czerwoni nadrabiali agresywną i ofiarną obroną braki fizyczne i jakościowe względem rywali, o tyle w drugiej części gry, gdy Polacy opadli z sił, goście odwrócili losy spotkania. - Miałem tylko nadzieję, że Jakub Raszkowski w sytuacji sam na sam da "wcinkę", że Paweł Kaniewski z woleja trafi w bramkę, że po strzale Sebastiana Szadurskiego piłka nie zostanie wybita z linii i w tym czasie, kiedy będziemy umierać, będzie 4:1 lub 5:1, i wtedy my będziemy grali z kontry - powiedział po piątkowym starciu selekcjoner.

- Nie mówię, że mieliśmy więcej sytuacji od rywali, ale wiedzieliśmy, że doprowadzimy do jakichś i musimy zagrać na dużej skuteczności. Wiedzieliśmy, że będzie szarpanina i doprowadzimy do jakichś sytuacji. Uważam, że mieliśmy ich kilka, ale zabrakło nam jakości - komentował "na gorąco" Korczyński, którego Chorwaci nie zaskoczyli swoją taktyką - z jednym wyjątkiem. - Wiedzieliśmy, że mają pivotów i że musimy ich jakoś odcinać. Dopóki było zdrowie i wywieraliśmy presję, te piłki były mniej groźne, trudniej było im je przyjmować i byliśmy w stanie wrócić, i podwajać - mówił.

Od dekady piszemy o polskim futsalu. Doceniasz naszą pracę?
 Kup nam czasem kawę na buymeacoffee.com/futsalpolska.

- Aczkolwiek uważam, że mogła paść bramka na 3:1 z rzutu wolnego z szóstego metra (po podwójnym zagraniu do bramkarza - red.). 20 sekund później straciliśmy bramkę na 2:2, przy której nie powinniśmy dać się obrócić Luce Periciowi przez lewe ramię. On tylko to robi, przez lewe ramię się obraca, więc powinniśmy to zaasekurować, a po drugie nie powinniśmy go atakować, jeśli nie mamy podwojenia od przodu. Później jest zmęczenie, głowa nie pracuje. Tomek Kriezel atakował Davida Mataję od strony ich bramki, nie naszej. Otworzył mu więc obrót w stronę naszej bramki, więc błędy indywidualne się zdarzyły. Na sto podań do pivotów popełniliśmy trzy błędy i padły trzy bramki. Oczywiście, oczekiwałbym, że nie popełnimy żadnych, ale zdarzyły nam się; to jest gra błędów - zauważył Korczyński.

Pytany o rewanż w Zagrzebiu trener Biało-Czerwonych zapowiedział, że jego zespół zagra podobnie, jak w pierwszym spotkaniu. - Nie będziemy prowadzić gry. Musimy być ze sobą szczerzy: jakości nie mamy lepszej od Chorwatów, więc to nie my będziemy prowadzić grę, zwłaszcza u nich, w ich hali. Myślę, że będą chcieli dość szybko sobie zagwarantować ten awans, nie będą chcieli czekać, aż ten mecz się rozwinie - przewidywał szkoleniowiec.

Dopytywany o dużą intensywność, na jakiej grali jego zawodnicy w Koszalinie, zapowiedział przeanalizowanie, czy na coś podobnego stać nas we wtorek. - Może znajdziemy jakiś pomysł inny, odrobinę coś zmodyfikujemy. Polska - Chorwacja 2:3 » Kliknij, by zobaczyć skrót meczu Musimy jakieś swoje sposoby znaleźć. Mikołaj Zastawnik dochodzi, więc mam nadzieję, że damy radę. Wyjazdy pokazały, że w miarę sobie jakoś radzimy - zwrócił uwagę. Z dotychczasowych wyjazdów w eliminacjach do mistrzostw świata w Uzbekistanie Polacy tylko raz nie przywieźli zwycięstwa - z Azerbejdżanu. Wygrywali za to z silnymi reprezentacjami Ukrainy (na neutralnym terenie, na Węgrzech) i Serbii.

- Uważam, że i tak przy tym, co mamy, zagraliśmy niezły mecz - podsumował trener, podkreślając absencję czterech podstawowych zawodników reprezentacji. - Liczę na to, że drugi mecz też będzie niezły i że postaramy się tam wygrać. Może pobronimy głębiej, niech oni się pomęczą? Muszę obejrzeć to na spokojnie, ale wydaje mi się, że wtedy, kiedy się cofnęliśmy, mieliśmy odbiory w bocznych sektorach i mieliśmy lepsze kontrataki, niż przy pressingu. Może to będzie sposób, może trochę zmienimy taktykę? Ale muszę się z tym przespać, muszę obejrzeć ten mecz, muszę zobaczyć, co nie zagrało - zastrzegł Błażej Korczyński.