Finał turnieju o Puchar Narodów: Brazylia - Polska 2:1

Reprezentacja Polski przegrała z Brazylią w finale towarzyskiego turnieju o Puchar Narodów, rozgrywanego w Brasilii. Biało-Czerwoni zajęli drugie miejsce.

Krytycy zarzucają czasem trenerowi Błażejowi Korczyńskiemu, że jego reprezentacja gra antyfutsal, skupia się na destrukcji i nie potrafi prowadzić gry. Czy rzeczywiście tak jest - to osobny temat, ale drugi w odstępie kilku dni pojedynek z Brazylią pokazał, że w tej destrukcji zespół osiągnął właściwie maksimum. 

Pod względem techniki gospodarze turnieju przewyższali Polaków o głowę. Swoboda, z jaką operowali piłką i poruszali się po boisku, mogła imponować. Biało-Czerwoni nadrabiali to - jak zwykle - ofiarnością i zaangażowaniem, do czego tym razem dodany został manewr z wychodzeniem do gry golkipera. Krzysztof Iwanek co chwila zmieniał Michała Kałużę, przez co nasi bramkarze wykonali pewnie więcej sprintów, niż w kilku meczach ekstraklasy, ale ryzyko się opłaciło. W 7. minucie właśnie dzięki wyjściu Iwanka przestrzeń do oddania strzału z dystansu miał Mateusz Madziąg, a że Willian odbił piłkę prosto przed siebie, Michał Kubik mógł zapisać na swoim koncie kolejne ważne trafienie w karierze. 

Wcześniej gospodarze mieli tylko jedną stuprocentową okazję do objęcia prowadzenia, gdy Kałuża najpierw klatką piersiową zatrzymał poza polem karnym strzał Marcela, a po chwili już ręką, na linii pola karnego, dobitkę Fabinho. Później Brazylijczycy prowadzili grę, rzadko pozwalając Polakom na więcej niż kilka podań, ale nie wynikało z niej za dużo – a gdy już wynikało, czujność zachowywał Kałuża. Realizator transmisji z braku ciekawszych powtórek musiał skupiać się na niemiłosiernie „dziurawionym” Piotrze Skiepce. W 15. minucie trener Marquinhos Xavier wziął czas, po którym coś wreszcie u jego podopiecznych ruszyło – Sebastian Grubalski nie zdążył przy linii za Pito, ten wgrał piłkę na długi słupek, a tam pozbawiony opieki Matheus dopełnił formalności. Przed przerwą mógł i powinien trafić jeszcze Rocha, który za którąś próbą w końcu zdołał obrócić się na Madziągu, huknął jak z armaty, ale tylko w słupek. 

Po przerwie dominacja gospodarzy tylko wzrosła. Już w 40. sekundzie w słupek trafił Pito, w 6. minucie wytrzymałość poprzeczki sprawdził Lucão, a cztery minuty później ten ostatni zamiast dobić piłkę na długim słupku, wręcz podał ją do Kałuży. Polacy nie mieli już siły nawet biegać do kontr, bramkarz Rekordu dwoił się i troił, a gra toczyła się niemal wyłącznie na naszej połowie, ale wynik ani drgnął. Biało-Czerwoni do końca spotkania mieli już tylko jedną sytuację na gola – w 35. minucie Willian znów odbił piłkę przed siebie, tym razem po strzale Jakuba Kąkola, ale Michał Marek nie dał rady skorzystać z prezentu. 

Szkoleniowiec Canarinhos wziął czas i na cztery minuty przed końcem wprowadził Pito jako lotnego bramkarza. Dwie minuty później Marcel zdołał znaleźć lukę między obrońcami i w końcu, w 38. minucie, Brazylia po raz pierwszy objęła prowadzenie. Mimo gry w przewadze Polaków bez problemów już dowiozła ją do końca. Mimo przegranej, Michał Kałuża wybrany został najlepszym zawodnikiem turnieju. 

Cały turniej w Brasilii Polacy grali bez kontuzjowanego Mikołaja Zastawnika. Z kolei w finale musieli radzić sobie także na Tomasza Kriezela, który w półfinale z Francją doznał stłuczenia lewego uda. 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Najbliższe spotkania towarzyskie, przygotowujące do finałów mistrzostw Europy, reprezentacja Polski zagra za niecały miesiąc z Serbią i Holandią - odpowiednio 19  października w Zielonej Górze i 21 października w Gorzowie Wlkp. 

Mecz towarzyski: Brazylia – Polska 2:1 (1:1)

bramki: Matheus (15), Marcel (38) - Michał Kubik (7).
żółte kartki: Cleber – Michał Kubik, Sebastian Leszczak, Paweł Kaniewski, Sebastian Grubalski. 
Brazylia: Willian (Nicolas) – João Victor, Fabinho, Pito, Marcel – Lucas Gomes, Cleber, Rocha, Arthur, Matheus, Lucão, Marcelo (Wesley).
Polska: Michał Kałuża, Krzysztof Iwanek – Michał Kubik, Mateusz Madziąg, Paweł Kaniewski, Michał Marek – Piotr Skiepko, Albert Betowski, Sebastian Grubalski, Sebastian Leszczak, Jakub Kąkol, Maciej Jankowski.