Martín Solzi zagrał dla Argentyny, a teraz może grać dla Polski. Oto jak pozwalają na to przepisy FIFA
Posiadający polskie obywatelstwo Argentyńczyk Martín Solzi z Wiary Lecha Poznań otrzymał powołanie na październikowe zgrupowanie reprezentacji i towarzyskie mecze z Holandią i Serbią. Jak to możliwe, skoro rozegrał wcześniej cztery mecze dla Albicelestes?
Selekcjoner Błażej Korczyński zapowiadał wcześniej, że rozważa powołanie do kadry Ezequiela Jaroslawskiego, ale uzależniał to od tego, czy Argentyńczyk przeprowadzi się do Europy. 29-latek istotnie trafił do We-Metu FC Gmina Sierakowice, ale na powołanie wciąż czeka. Zamiast tego na październikowe zgrupowanie i towarzyskie mecze w Zielonej Górze i Gorzowie Wielkopolskim pojedzie inny Argentyńczyk z podwójnym obywatelstwem, Martín Solzi z Wiary Lecha Poznań.
Solzi, jak czytamy w argentyńskich mediach, rozpoczął przygodę z futbolem w wieku zaledwie trzech lat w szkółce piłkarskiej USAR (Unión Sionista Argentina de Rosario), z czasem decydując się na futsal. Później był kluczową postacią Newell’s Old Boys, a w 2020 roku zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywek futsalu w kraju, w barwach Villa La Ñata. W trakcie swojej kariery miał dwa zagraniczne epizody – w 2017 roku występował we włoskiej Serie B w barwach Mattagnanese, a w sezonie 2023/24 grał w tej samej lidze w Varese Calcio a5. Poznań to jego trzeci zagraniczny wyjazd, pierwszy nie do Włoch.
W 2016 roku Solzi spełnił jedno z największych sportowych marzeń – wystąpił w reprezentacji Argentyny w serii meczów towarzyskich z Brazylią. Albicelestes pojechali na tournée w mocno rezerwowym składzie i reklamowali drużynę jako reprezentację U-23. Wszystkie cztery mecze wygrali gospodarze, występując w najmocniejszym zestawieniu, z m.in. Ferrão. – Gra w barwach reprezentacji była spełnieniem marzenia. To coś, czego nigdy nie planowałem ani nie uważałem za możliwe, a jednak się wydarzyło – mówił zawodnik kilka lat temu w rozmowie z serwisem cunadelfutsal.com.

Reprezentacja Argentyny przed trzecim meczem w czasie tournee po Brazylii w 2016 roku, w mieście Joaçaba. Martín Solzi z numerem 2. fot. AFA
Argentyńczycy z tournée nie byli jednak amatorami – Solzi grał u boku takich zawodników jak Sebastián Corso czy Ángel Claudino. – Mam najlepsze wspomnienia z tamtych dni. To była wyjątkowa lekcja i ogromne doświadczenie – mówił futsalista Wiary Lecha. Dziś, jak słyszymy od osób mających wiedzę w sprawie jego „transferu”, nieco bagatelizuje brazylijskie tournée, zwracając uwagę, że na parkiecie pojawił się tylko raz i to na krótko.
To, czy tamte spotkania uznane były meczami oficjalnymi, choć towarzyskimi, ma kluczowe znaczenie dla jego gry w reprezentacji Polski. Jeśli nie – PZPN może powołać zawodnika bez dodatkowych formalności. Jeśli tak – federacja musi wystąpić do FIFA z wnioskiem o zmianę przynależności reprezentacyjnej, co jest dziś standardową procedurą i zwykle kończy się pozytywnie, jeśli zawodnik ma obywatelstwo z tytułu pochodzenia.
Po zmianach wprowadzonych w 2020 roku liczba meczów towarzyskich nie blokuje już zawodnika w danej reprezentacji. Istotne są wyłącznie spotkania w turniejach FIFA lub kontynentalnych. Surowiej egzekwowane są natomiast przepisy dotyczące naturalizacji – zawodnik bez więzi rodzinnych z danym krajem lub bez co najmniej 5-letniego pobytu nie może zmienić federacji.
Dlatego np. Sávio Valadares z Constractu Lubawa, który w 2018 roku jako Rumun wystąpił nawet na mistrzostwach Europy, nagle przestał być powoływany – bo w Rumunii spędził tylko cztery lata i teraz każdy mecz z jego udziałem weryfikowany byłby jako walkower. Martín Solzi to jednak przypadek inny, bo „Bebeco” (taki przydomek nosił w Argentynie) nie jest naturalizowany, a polski paszport ma po prababci. Podobny przypadek dotyczył w przeszłości Cleversona Pelca.
Czym się różni zwykły mecz towarzyski reprezentacji od nieoficjalnego? W niedalekiej przeszłości dotyczyło to także Polski, a dokładnie kadry kobiecej. W październiku 2023 r. Biało-Czerwone dwa razy grały z Portugalią, jednak rywalki wystawiły nie reprezentację A, a zespół U-23. Mecze te (jeden zakończył się wygraną Polek, drugi remisem) nie liczą się np. do rankingu FIFA i do statystyk zawodniczek. Gdyby jakaś Portugalka, która zagrała w tym spotkaniu, miała drugie obywatelstwo i zdecydowała się zmienić reprezentację, mogłaby to uczynić bez żadnych formalności – oczywiście przy założeniu, że nie grała dla Portugalii w innych, oficjalnych meczach.
