fot. Aśka Żmijewska (facebook.com/futsalovee)
Bezproblemowa wygrana Włochów
Finowi wytrzymali w starciu z mistrzem Europy 25 minut. Przez cały mecz nie zagrozili bramce Stefano Mammarelli, ale przynajmniej solidnie trzymali się w obronie. Włosi grali konsekwentnie, w końcu bramki zaczęły im wpadać i nie wysilając się specjalnie wygrali pierwsze starcie turnieju w Krośnie.
Włochy - Finlandia
4:0
Bramki: Maurilo Ferreira (25), Mauro Canal (26), Alessandro Patias (29), Marco Ercolessi (37).
Żółta kartka: Matias Autio Panu (Finlandia).
Sędziowali: Eduardo Jose Fernandes Coelho i Nuno Miguel Costa Bogalho (Portugalia).
Włochy: Stefano Mammarella (Michele Miarelli) - Marco Ercolessi, Gabriel Lima, Rodolfo Fortino, Rodrigo Merlim - Serio Romano, Angelo Schinina, Humberto Honorio, Massimo De Luca, Alessandro Patias, Mauro Canal, Daniel Giasson, Murilo Ferreira.
Finlandia: Juha Ojanperä, Juha-Matti Savolainen - Matias Autio Panu, Jukka Kytölä, Mikko Kytölä, Miika Hosio - Sergei Korsunov, Joni Pakola, Juha-Pekka Torvinen, Timor Inapshba, Petri Grönholm, Arash Muridiyazd, Jani Korpela, Antti Teittinen.
Żółta kartka: Matias Autio Panu (Finlandia).
Sędziowali: Eduardo Jose Fernandes Coelho i Nuno Miguel Costa Bogalho (Portugalia).
Włochy: Stefano Mammarella (Michele Miarelli) - Marco Ercolessi, Gabriel Lima, Rodolfo Fortino, Rodrigo Merlim - Serio Romano, Angelo Schinina, Humberto Honorio, Massimo De Luca, Alessandro Patias, Mauro Canal, Daniel Giasson, Murilo Ferreira.
Finlandia: Juha Ojanperä, Juha-Matti Savolainen - Matias Autio Panu, Jukka Kytölä, Mikko Kytölä, Miika Hosio - Sergei Korsunov, Joni Pakola, Juha-Pekka Torvinen, Timor Inapshba, Petri Grönholm, Arash Muridiyazd, Jani Korpela, Antti Teittinen.
Wynik tego meczu nie przesądzał o niczym. Finowie choćby przegrali dwa razy wyżej, nie tracili szans na awans do barażów, trener Mico Martić wykorzystał więc komplet zawodników - każdy, łącznie z rezerwowym bramkarzem, zaprezentował się na parkiecie. - Okazja by zagrać z mistrzem Europy nie zdarza się codziennie - tłumaczył też selekcjoner Finów na konferencji prasowej po meczu. Takie też było to spotkanie - choć w pierwszej połowie dość zacięte, to nie obfitowało w heroiczne poświęcenia, piękne i efektowne akcje. Po prostu się odbyło - i zakończyło tak, jak miało.
Od pierwszego gwizdka Włosi zdominowali rywali. Rywale pierwszy raz dłużej utrzymali się przy piłce dopiero po półtorej minucie i podobnie wyglądało całe spotkanie. Faworyci mozolnie konstruowali akcje, Finowie ograniczali się do rozbijania ataków Italii, bo nawet nie do wyprowadzania kontr. Ale drużyna Roberto Menichellego nie forsowała tempa. Pierwszą naprawdę groźną okazję miała dopiero w 7. minucie, gdy po wgraniu Massimo De Luki z piłką minął się na długim słupku Mauro Canal. Chwilę później Finowie oddali pierwszy - i przedostatni - groźny strzał, gdy po aucie Joniego Pakoli Stefano Mammarella został wreszcie zmuszony do interwencji. Drugi ze strzałów to uderzenie w 14. minucie Matiasa Autio Panu, który chyba sam się zdziwił tym, w jak dobrej sytuacji się znalazł i niecelnie huknął z 10. metrów, mimo, że mógł jeszcze lepiej rozegrać tę akcję. Poza tymi uderzeniami to Włosi cały czas ostrzeliwali bramkę Juhy Ojanpery. Fiński bramkarz stanął jednak na wysokości zadania, do przerwy zachowując czyste konto. Najbliżej jego pokonania był dwukrotnie w 16. minucie Marco Ercolessi.
Na drugą połowę Ojanperä już nie wyszedł. I było to kluczowe dla otwarcia wyniku. Zacząć chciał efektownie w 24. minucie Rodolfo Fortino, lecz jego strzał przewrotką okazał się niecelny. Minutę później było już 1:0. Samotną kontrę lewą stroną przeprowadził Murilo Ferreira, kryjący go Timor Inapshba bronił jakoś bez przekonania, Włoch uderzył więc na bramkę, acz jakby trochę bez przekonania. Wystarczyło to jednak, by przełamać palce Juhy-Mattiego Savolainena, który po przerwie zameldował się między słupkami bramki. W 26. minucie było już 2:0 - po prostej stracie przeciwników kontrę 2 na 1 ze spokojem wykończył Mauro Canal. Trzeci gol autorstwa Alessandro Patiasa rozstrzygnął wynik. Obie drużyny nie miały już wielkiego interesu w walczeniu o korzystniejszy rezultat. I tak Italia zdołała jeszcze podwyższyć, a przedłużonego rzutu karnego nie wykorzystał jeszcze Patias.
Od pierwszego gwizdka Włosi zdominowali rywali. Rywale pierwszy raz dłużej utrzymali się przy piłce dopiero po półtorej minucie i podobnie wyglądało całe spotkanie. Faworyci mozolnie konstruowali akcje, Finowie ograniczali się do rozbijania ataków Italii, bo nawet nie do wyprowadzania kontr. Ale drużyna Roberto Menichellego nie forsowała tempa. Pierwszą naprawdę groźną okazję miała dopiero w 7. minucie, gdy po wgraniu Massimo De Luki z piłką minął się na długim słupku Mauro Canal. Chwilę później Finowie oddali pierwszy - i przedostatni - groźny strzał, gdy po aucie Joniego Pakoli Stefano Mammarella został wreszcie zmuszony do interwencji. Drugi ze strzałów to uderzenie w 14. minucie Matiasa Autio Panu, który chyba sam się zdziwił tym, w jak dobrej sytuacji się znalazł i niecelnie huknął z 10. metrów, mimo, że mógł jeszcze lepiej rozegrać tę akcję. Poza tymi uderzeniami to Włosi cały czas ostrzeliwali bramkę Juhy Ojanpery. Fiński bramkarz stanął jednak na wysokości zadania, do przerwy zachowując czyste konto. Najbliżej jego pokonania był dwukrotnie w 16. minucie Marco Ercolessi.
Na drugą połowę Ojanperä już nie wyszedł. I było to kluczowe dla otwarcia wyniku. Zacząć chciał efektownie w 24. minucie Rodolfo Fortino, lecz jego strzał przewrotką okazał się niecelny. Minutę później było już 1:0. Samotną kontrę lewą stroną przeprowadził Murilo Ferreira, kryjący go Timor Inapshba bronił jakoś bez przekonania, Włoch uderzył więc na bramkę, acz jakby trochę bez przekonania. Wystarczyło to jednak, by przełamać palce Juhy-Mattiego Savolainena, który po przerwie zameldował się między słupkami bramki. W 26. minucie było już 2:0 - po prostej stracie przeciwników kontrę 2 na 1 ze spokojem wykończył Mauro Canal. Trzeci gol autorstwa Alessandro Patiasa rozstrzygnął wynik. Obie drużyny nie miały już wielkiego interesu w walczeniu o korzystniejszy rezultat. I tak Italia zdołała jeszcze podwyższyć, a przedłużonego rzutu karnego nie wykorzystał jeszcze Patias.
Etykiety