Retransmisja meczu /
Sfera TV
Remis ze Słowacją daje najlepszy wynik od 5 lat
Polacy nie mieli szans na wygranie Turnieju Państw Wyszehradzkich (zdecydował o tym wcześniejszy mecz Czechów z Węgrami), ale trzydniową imprezę mogą zaliczyć do udanych. W pierwszym występie po półrocznej przerwie, pod wodzą nowych szkoleniowców, zdobyli w tradycyjnym wrześniowym turnieju więcej punktów, niż kadra Andrei Bucciola po roku częstych zgrupowań. Drugie miejsce to również najlepszy wynik biało-czerwonych od 2010 roku.
Polska - Słowacja
1:1
Bramki: Sebastian Wojciechowski (34) - Dušan Rafaj (33)
Żółte kartki: Michał Kubik, Rafał Franz - Gabriel Rick, Tomáš Drahovský.
Sędziowali: Mario Belavy (Słowacja) i Seweryn Dębowski (Polska).
Polska: Rafał Krzyśka (Maciej Foltyn) - Michał Kubik, Robert Gładczak, Dominik Solecki, Rafał Franz - Kamil Kmiecik, Mikołaj Zastawnik, Paweł Budniak, Igor Sobalczyk, Daniel Krawczyk, Tomasz Kriezel, Sebastian Wojciechowski.
Słowacja: Milan Herko (Peter Brndiar) - Marek Belaník, Martin Směřička, Marián Hudek, Marko Hudáček - Dušan Rafaj, Gabriel Rick, Tomáš Drahovský, Martin Zdráhal, Peter Kozár, Juraj Višváder, Adam Zdráhal, Marek Bahna.
Żółte kartki: Michał Kubik, Rafał Franz - Gabriel Rick, Tomáš Drahovský.
Sędziowali: Mario Belavy (Słowacja) i Seweryn Dębowski (Polska).
Polska: Rafał Krzyśka (Maciej Foltyn) - Michał Kubik, Robert Gładczak, Dominik Solecki, Rafał Franz - Kamil Kmiecik, Mikołaj Zastawnik, Paweł Budniak, Igor Sobalczyk, Daniel Krawczyk, Tomasz Kriezel, Sebastian Wojciechowski.
Słowacja: Milan Herko (Peter Brndiar) - Marek Belaník, Martin Směřička, Marián Hudek, Marko Hudáček - Dušan Rafaj, Gabriel Rick, Tomáš Drahovský, Martin Zdráhal, Peter Kozár, Juraj Višváder, Adam Zdráhal, Marek Bahna.
Polacy w meczu kończącym Turniej Czterech Narodów zmierzyli się ze Słowacją. Oba te zespoły jak do tej pory uzbierały trzy oczka. Gospodarze całej imprezy wygrali z Węgrami, natomiast ich rywale poradzili sobie z silną reprezentacją Czech. Biało-czerwoni walczyli więc o zajęcie drugiej pozycji, natomiast nasi południowi sąsiedzi nadal mieli szansę na wyprzedzenie czeskiej kadry. Zapowiadała więc się ostra walka od pierwszej syreny.
Mecz świetnie rozpoczęli Słowacy, którzy przez niemal trzy minuty utrzymywali się w posiadaniu piłki. Nie stworzyli sobie w tym czasie jednak żadnej podbramkowej sytuacji. Sztuka ta udała im się w 7. minucie, kiedy to gracz naszych południowych sąsiadów przymierzył z linii pola karnego, ale piękną robinsonadą popisał się Rafał Krzyśka. Aktywni w pierwszych minutach w ekipie naszej kadry byli najmłodsi zawodnicy - Mikołaj Zastawnik i Tomasz Kriezel. Najlepszą okazję Polacy stworzyli sobie w 10. minucie, kiedy to dokładnym długim zagraniem Zastawnik uruchomił Igora Sobalczyka. Doświadczony zawodnik nie zdołał jednak pokonać dobrze interweniującego Milana Herko.
Drugą część pierwszej odsłony od dobrego akcentu rozpoczął Robert Gładczak, który minimalnie pomylił się uderzając z rzutu wolnego. Kilkanaście sekund później na prowadzenie mogli wyjść nasi rywale, ale Marek Belaník szybką kontrę zakończył strzałem w poprzeczkę. Jednak końcówka pierwszej odsłony najpierw należała zdecydowanie do biało-czerwonych. Najpierw sytuację stworzył sobie Sobalczyk, ale jego potężne uderzenie z dystansu jakimś cudem obronił golkiper rywali. Później ten sam zawodnik uruchomił pięknym podaniem Danielem Krawczyka, który zmarnował "setkę". Bombardowanie bramki Słowacji skończyło się na 3 minuty przed końcem pierwszej połowy, kiedy to z ósmego metra Dominik Solecki trafił w słupek! W ostatniej minucie dwukrotnie bliscy trafienia byli wyżej notowani rywale. Najpierw Adam Zdráhal przegrał pojedynek z cudownie broniącym Krzyśką, a później bramkarz AZS UŚ Katowice w fenomenalny sposób obronił przedłużony rzut karny wykonywany przez Tomasa Drahovsky’ego
W drugiej połowie przez dłuższy okres nie działo się nic wartego uwagi. Obie drużyny starały się konstruować akcje ofensywne, ale bez efektu bramkowego. Pierwsza groźna okazja po przerwie miała miejsce w 33. minucie i od razu zakończyła się bramką. Piłkę do siatki strzałem z najbliższej odległości skierował Dušan Rafaj (goście grali wówczas w przewadze) i w tym momencie to Słowacja wygrywała główne trofeum. Nie minęła jeszcze minuta, a mieliśmy okazję oglądać akcję i bramkę naprawdę najwyższych lotów. Sebastian Wojciechowski otrzymał piłkę na lewej stronie boiska, obrócił się z rywalem na plecach i huknął wprost w okienko bramki Słowaków - jak zwykle w swoim stylu.
Do końca spotkania pozostało więc jeszcze 5 minut, a oba zespoły wykazywały chęć walki o najwyższą pulę. W 37. minucie nieprawdopodobnym zwodem Gładczak wymanewrował w środkowej strefie boiska dwóch rywali i pomknął w kierunku bramki Herko. Finalnie zdecydował się na strzał z dziesiątego metra i pomylił się o kilka centymetrów. W samej końcówce piłkę meczową miał jeszcze Zastawnik, ale młodemu zawodnikowi nie udało się pokonać bramkarza rywali w znakomitej sytuacji. Tak więc mecz zakończył się remisem, który dał reprezentacji Polski drugie miejsce w całym turnieju. Triumfatorem okazali się Czesi, a Słowacy zajmują trzecią pozycję. Węgrzy z trzema punktami zamykają całą stawkę.
Przed meczem Grzegorz Morkis i Samuel Jania wspominali o zmianach w kadrze słowackiej reprezentacji. Wyjściowa czwórka była zaciągiem z kadry U-21. Pokazała się ona z jak najlepszej strony i selekcjoner naszych południowych sąsiadów będzie miał przed najbliższymi istotnymi spotkaniami spory pozytywny problem z wyborem zawodników. Przed Polakami z kolei jeszcze daleka droga do lepszej gry, jednak widać było zdecydowany progres po przegranym meczu z Czechami. W rywalizacjach z Węgrami i Słowacją pokazaliśmy ogromną wolę walki i należy pozytywnie patrzeć na przyszłość naszej kadry.
Mecz świetnie rozpoczęli Słowacy, którzy przez niemal trzy minuty utrzymywali się w posiadaniu piłki. Nie stworzyli sobie w tym czasie jednak żadnej podbramkowej sytuacji. Sztuka ta udała im się w 7. minucie, kiedy to gracz naszych południowych sąsiadów przymierzył z linii pola karnego, ale piękną robinsonadą popisał się Rafał Krzyśka. Aktywni w pierwszych minutach w ekipie naszej kadry byli najmłodsi zawodnicy - Mikołaj Zastawnik i Tomasz Kriezel. Najlepszą okazję Polacy stworzyli sobie w 10. minucie, kiedy to dokładnym długim zagraniem Zastawnik uruchomił Igora Sobalczyka. Doświadczony zawodnik nie zdołał jednak pokonać dobrze interweniującego Milana Herko.
Drugą część pierwszej odsłony od dobrego akcentu rozpoczął Robert Gładczak, który minimalnie pomylił się uderzając z rzutu wolnego. Kilkanaście sekund później na prowadzenie mogli wyjść nasi rywale, ale Marek Belaník szybką kontrę zakończył strzałem w poprzeczkę. Jednak końcówka pierwszej odsłony najpierw należała zdecydowanie do biało-czerwonych. Najpierw sytuację stworzył sobie Sobalczyk, ale jego potężne uderzenie z dystansu jakimś cudem obronił golkiper rywali. Później ten sam zawodnik uruchomił pięknym podaniem Danielem Krawczyka, który zmarnował "setkę". Bombardowanie bramki Słowacji skończyło się na 3 minuty przed końcem pierwszej połowy, kiedy to z ósmego metra Dominik Solecki trafił w słupek! W ostatniej minucie dwukrotnie bliscy trafienia byli wyżej notowani rywale. Najpierw Adam Zdráhal przegrał pojedynek z cudownie broniącym Krzyśką, a później bramkarz AZS UŚ Katowice w fenomenalny sposób obronił przedłużony rzut karny wykonywany przez Tomasa Drahovsky’ego
W drugiej połowie przez dłuższy okres nie działo się nic wartego uwagi. Obie drużyny starały się konstruować akcje ofensywne, ale bez efektu bramkowego. Pierwsza groźna okazja po przerwie miała miejsce w 33. minucie i od razu zakończyła się bramką. Piłkę do siatki strzałem z najbliższej odległości skierował Dušan Rafaj (goście grali wówczas w przewadze) i w tym momencie to Słowacja wygrywała główne trofeum. Nie minęła jeszcze minuta, a mieliśmy okazję oglądać akcję i bramkę naprawdę najwyższych lotów. Sebastian Wojciechowski otrzymał piłkę na lewej stronie boiska, obrócił się z rywalem na plecach i huknął wprost w okienko bramki Słowaków - jak zwykle w swoim stylu.
Do końca spotkania pozostało więc jeszcze 5 minut, a oba zespoły wykazywały chęć walki o najwyższą pulę. W 37. minucie nieprawdopodobnym zwodem Gładczak wymanewrował w środkowej strefie boiska dwóch rywali i pomknął w kierunku bramki Herko. Finalnie zdecydował się na strzał z dziesiątego metra i pomylił się o kilka centymetrów. W samej końcówce piłkę meczową miał jeszcze Zastawnik, ale młodemu zawodnikowi nie udało się pokonać bramkarza rywali w znakomitej sytuacji. Tak więc mecz zakończył się remisem, który dał reprezentacji Polski drugie miejsce w całym turnieju. Triumfatorem okazali się Czesi, a Słowacy zajmują trzecią pozycję. Węgrzy z trzema punktami zamykają całą stawkę.
Przed meczem Grzegorz Morkis i Samuel Jania wspominali o zmianach w kadrze słowackiej reprezentacji. Wyjściowa czwórka była zaciągiem z kadry U-21. Pokazała się ona z jak najlepszej strony i selekcjoner naszych południowych sąsiadów będzie miał przed najbliższymi istotnymi spotkaniami spory pozytywny problem z wyborem zawodników. Przed Polakami z kolei jeszcze daleka droga do lepszej gry, jednak widać było zdecydowany progres po przegranym meczu z Czechami. W rywalizacjach z Węgrami i Słowacją pokazaliśmy ogromną wolę walki i należy pozytywnie patrzeć na przyszłość naszej kadry.
Czechy - Węgry
6:0
Bramki: Jan Janovský (10), David Cupák 2 (17, 39), Lukáš Rešetár (19), Michal Holý (37), Ondřej Vahala (37).
Terminarz Turnieju Państw Wyszehradzkich (2-4.09.2015)
- 02.09.2015 (środa)
14:30
Węgry -
Słowacja 3:1 (1:0)
17:00
Polska -
Czechy 2:5 (1:2) - 03.09.2015 (czwartek)
14:30
Słowacja -
Czechy 3:0 (0:0)
17:00
Polska -
Węgry 6:2 (1:1) - 04.09.2015 (piątek)
12:00
Czechy -
Węgry 6:0 (3:0)
17:00
Polska -
Słowacja 1:1 (0:0)
Klasyfikacja Turnieju
| M | Pkty | Bramki | |
| 1. |
3 | 6 | 11-5 |
| 2. |
3 | 4 | 9-8 |
| 3. |
3 | 4 | 5-4 |
| 4. |
3 | 3 | 5-13 |
Etykiety