fot. R. Poczekaj (www.wirtualnepniewy.pl)
Śląska passa Czerwonych Smoków
Drużyna Red Dragons Pniewy w tym sezonie ze wszystkich swoich 23 punktów aż 20 zgromadziła w konfrontacjach z zespołami z Górnego Śląska. Ostatnie 3 zapisała na swoim koncie w Rudzie Śląskiej, wykonując duży krok ku uniknięciu baraży - teraz drużyna Łukasza Frajtaga znów ma swój los całkowicie we własnych rękach (lub nogach).
Gwiazda Ruda Śląska jako pierwsza pożegnała się w tym sezonie z rozgrywkami futsalowej ekstraklasy i niemal pewne było, że w niedzielnej potyczce na własnym obiekcie podopieczni Adama Krygera zagrają w eksperymentalnym składzie. Red Dragons z kolei miał za cel tylko zwycięstwo, gdyż taki rezultat przybliżał pniewian do uniknięcia baraży.
Z wyraźnie ofensywnym nastawieniem mecz rozpoczęli goście i bardzo szybko przyniosło to bramkowy efekt. Już w 2. minucie po strzale z rzutu wolnego piłkę z najbliższej odległości do własnej siatki skierował Ariel Piasecki. Kolejne minuty upływały pod znakiem przewagi przyjezdnego zespołu. Dominacja Czerwonych Smoków udokumentowana została trafieniem Michała Roja, który wykorzystał zamieszanie podbramkowe i trafił do siatki bezradnego w tej sytuacji Aleksandra Waszki. Trudno napisać cokolwiek pozytywnego o grze miejscowego teamu w pierwszej odsłonie rywalizacji. Gracze z Rudy Śląskiej nie potrafili stworzyć sobie żadnej podbramkowej sytuacji, a na dodatek w 16. minucie stracili trzecią bramkę. Jej autorem był kolejny raz kapitan gości. Tym razem finalizował on dwójkową akcję pniewian i praktycznie zapewnił już tryumf swojej drużynie.
Podsumowując pierwszą odsłonę trzeba przyznać, że plan taktyczny na ten mecz Łukasza Frajtaga udawał się spełnić w stu procentach. Przyjezdni cały czas starali się grać wysokim pressingiem i nie dawali chwili wytchnienia zrezygnowanym nieco rudzianom. Gospodarze natomiast najwyraźniej starali się zgrywać ze sobą młodych zawodników, którzy w przyszłości będą stanowili trzon zespołu z Rudy Śląskiej. Najczęściej na boisku przebywali młodzi: Wiktor Grzywaczewski, Jakub Haase, Mateusz Krzymiński oraz Michał Hyży.
Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli goście z Pniew, którzy w 24. minucie podwyższyli prowadzenie. Piotr Błaszyk najpierw przegrał pojedynek z Waszką, jednak przy drugiej próbie był już zdecydowanie bardziej skuteczny. Jedyne w tym spotkaniu przebudzenie podopiecznych byłego szkoleniowca Rekordu Bielsko-Biała nastąpiło dwie minuty później. Wtedy to ze znakomitej strony pokazał się Mateusz Krzymiński. Najpierw asystował Michałowi Hyżemu przy pierwszej bramce dla gospodarzy, a później sam zdołał wpisać się na listę strzelców, po dograniu Wojciecha Działacha. Gdy wydawało się, że miejscowi łapią wiatr w żagle, goście zadali decydujący cios. Choć spora była w tym zasługa zawodnika Gwiazdy Michała Tkacza, który pechowym wślizgiem wpakował piłkę do własnej bramki. Był to już drugi samobójczy gol rudzian w tym spotkaniu. Kropkę nad "i" postawił jeszcze przed końcem rywalizacji grający trener pniewian, mocnym uderzeniem po składnym kontrataku.
Wynik tej rywalizacji nie jest dla nikogo zaskoczeniem. W tym sezonie zespoły z Górnego Śląska są bardzo gościnne dla Czerwonych Smoków, które właśnie tutaj zgarniają sporą liczbę punktów. Zresztą w ogóle jedyną drużyną, z którą Red Dragons zdobyli punkty, a która jest spoza tego regionu, okazuje się Euromaster Głogów. Łukasz Frajtag może być dumny ze swoich podopiecznych, gdyż tą wygraną przybliżył się jego team do uniknięcia barażów. Teraz wszystko jest w rękach pniewian. Jeśli za tydzień wygrają kolejny mecz na Śląsku, tym razem z Nbitem Gliwice, to nie będą musieli nawet oglądać się na rywali, by uniknąć baraży. Gwiazda natomiast powoli myślami jest już w rozgrywkach pierwszoligowych i widać to wyraźnie od kilku kolejek. Najważniejszą wiadomością dla fanów tej ekipy jest jednak fakt, że Adam Kryger pozostanie na stanowisku szkoleniowca i będzie starał się szybko przywrócić futsalową ekstraklasę w Rudzie Śląskiej.
Etykiety

17.04.2016 godz. 18:00