MOKS o krok od megasensacji
Clearex Chorzów miał w tym sezonie na swój jubileusz walczyć o mistrzostwo Polski. Zamiast tego o mały włos nie spadł z ekstraklasy - do sensacyjnego wyrzucenia z ekstraklasy pięciokrotnych mistrzów Polski pretendentom z Białegostoku zabrakło jednej bramki!
Wydawać by się mogło, że po pierwszym barażowym spotkaniu tych drużyn sytuacja jest jasna. Chorzowski Clearex wygrał przed tygodniem na wyjeździe z MOKS-em Słoneczny Stok 3:1 i niemal wszyscy byli pewni ich utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej. Białostoczanie powalczyli jednak do samego końca o sprawienie sensacji i byli tego naprawdę bliscy.
Początek rywalizacji w Chorzowie nie był dla nikogo zaskoczeniem. To gospodarze stworzyli sobie bardzo szybko kilka niezłych okazji i wykorzystali jedną z nich w trzeciej minucie. Wtedy to Mateusz Omylak strzałem z bliskiej odległości wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Kolejne fragmenty meczu zwiastować mogły istny pogrom niżej notowanej drużyny, ale bramkarz Norbert Jendruczek zatrzymał cudownymi interwencjami strzały zza pola karnego Mariusza Segeta i zdobywcy pierwszej bramki. W ósmej minucie spotkania losy dwumeczu mogły zostać rozstrzygnięte, ale wchodzący bardzo ostrym wślizgiem w nogi rywala golkiper gości otrzymał tylko żółtą kartkę. Sędziowie zastosowali w tamtej sytuacji korzyść, a z własnej połowy gracz Cleareksu trafił w słupek opustoszałej już bramki. Kilka chwil później po dograniu od partnera Bartosz Siadul spudłował z kilku metrów w wybornej sytuacji. Obraz gry uległ dopiero zmianie na kilka minut przed końcem pierwszej części rywalizacji. Wtedy to szkoleniowiec białostockiej drużyny zdecydował się przesunąć bramkarza do rozgrywania ataków w przewadze i szybko przyniosło to kilka groźnych sytuacji. W krótkim odstępie czasu futbolówka dwa razy trafiała w poprzeczkę bramki Damiana Purolczaka, który mógł mówić o ogromnym szczęściu. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie i to miejscowy team schodził do szatni prowadząc 1:0.
Kibice nie zdążyli na dobre rozsiąść się jeszcze w krzesełkach po przerwie, a już do wyrównania doprowadzili białostoczanie. Pierwsze atomowe uderzenie zza pola karnego trafiło w słupek, ale skuteczną dobitką popisał się Krzysztof Kożuszkiewicz. Kolejne minuty przyniosły nam kilka sytuacji pod obiema bramkami, aż w końcu Krystian Dawidziuk zaskoczył wszystkich obecnych na trybunach i wyprowadził MOKS Słoneczny Stok na prowadzenie. Skierował on piłkę do siatki strzałem z najbliższej odległości po zagraniu Kamila Tomczyka. W tym momencie wydawało się realnym scenariuszem, że przyjezdny zespół może sprawić niespodziankę, ale wszystko pokrzyżowało się w 32. minucie. Wtedy to właśnie drugą żółtą kartkę otrzymał Patryk Hryckiewicz, a grę w przewadze jednego zawodnika wykorzystali z zimną krwią zawodnicy z Górnego Śląska. Paweł Budniak nie zastanawiając się długo huknął z dziesiątego metra i piłka wpadła idealnie w róg bramki Jendruczka. W tym momencie uszło nieco powietrze z białostockiego teamu, a Clearex stworzył sobie kilka okazji po szybkich kontrach. Najlepszą z nich zmarnował w końcówce meczu Mariusz Seget, który przegrał pojedynek z golkiperem rywali. Na kilkanaście sekund przed końcem w poprzeczkę trafił jeszcze bramkarz chorzowskiego zespołu strzałem z własnego pola karnego. Nadzieję w serca zawodników MOKS-u wlał jeszcze w ostatnich sekundach Adrian Citko, który atomowym strzałem z rzutu wolnego pokonał bramkarza. Było to jednak już wszystko, na co w tym meczu było stać białostoczan.
Z pewnością Clearex Chorzów może odetchnąć z ulgą. Wydawać by się mogło, że nic nie jest im w stanie odebrać utrzymania w ekstraklasie, a jednak wszystko mogło się potoczyć w niedzielę zupełnie inaczej. Goście z kolei mimo gry w niepełnym składzie zaprezentowali ambitną grę i byli blisko sprawienia ogromnej sensacji. Chorzowianie mogą więc spokojnie skupić się na budowaniu planów na kolejny sezon w elicie, a zawodnicy z Białegostoku podkreślili tym spotkaniem swoje bardzo wysokie cele na przyszłą kampanię rozgrywek pierwszej ligi.
Kibice nie zdążyli na dobre rozsiąść się jeszcze w krzesełkach po przerwie, a już do wyrównania doprowadzili białostoczanie. Pierwsze atomowe uderzenie zza pola karnego trafiło w słupek, ale skuteczną dobitką popisał się Krzysztof Kożuszkiewicz. Kolejne minuty przyniosły nam kilka sytuacji pod obiema bramkami, aż w końcu Krystian Dawidziuk zaskoczył wszystkich obecnych na trybunach i wyprowadził MOKS Słoneczny Stok na prowadzenie. Skierował on piłkę do siatki strzałem z najbliższej odległości po zagraniu Kamila Tomczyka. W tym momencie wydawało się realnym scenariuszem, że przyjezdny zespół może sprawić niespodziankę, ale wszystko pokrzyżowało się w 32. minucie. Wtedy to właśnie drugą żółtą kartkę otrzymał Patryk Hryckiewicz, a grę w przewadze jednego zawodnika wykorzystali z zimną krwią zawodnicy z Górnego Śląska. Paweł Budniak nie zastanawiając się długo huknął z dziesiątego metra i piłka wpadła idealnie w róg bramki Jendruczka. W tym momencie uszło nieco powietrze z białostockiego teamu, a Clearex stworzył sobie kilka okazji po szybkich kontrach. Najlepszą z nich zmarnował w końcówce meczu Mariusz Seget, który przegrał pojedynek z golkiperem rywali. Na kilkanaście sekund przed końcem w poprzeczkę trafił jeszcze bramkarz chorzowskiego zespołu strzałem z własnego pola karnego. Nadzieję w serca zawodników MOKS-u wlał jeszcze w ostatnich sekundach Adrian Citko, który atomowym strzałem z rzutu wolnego pokonał bramkarza. Było to jednak już wszystko, na co w tym meczu było stać białostoczan.
Z pewnością Clearex Chorzów może odetchnąć z ulgą. Wydawać by się mogło, że nic nie jest im w stanie odebrać utrzymania w ekstraklasie, a jednak wszystko mogło się potoczyć w niedzielę zupełnie inaczej. Goście z kolei mimo gry w niepełnym składzie zaprezentowali ambitną grę i byli blisko sprawienia ogromnej sensacji. Chorzowianie mogą więc spokojnie skupić się na budowaniu planów na kolejny sezon w elicie, a zawodnicy z Białegostoku podkreślili tym spotkaniem swoje bardzo wysokie cele na przyszłą kampanię rozgrywek pierwszej ligi.
Etykiety

15.05.2016 godz. 18:00