Skrót meczu / COMTV

Clearex Chorzów - Gatta Active Zduńska Wola 5:1

Clearex wraca do gry na poważnie! Chorzowianie po raz pierwszy od ponad trzech lat wygrali trzy mecze z rzędu, awansowali (przynajmniej tymczasem) do górnej połowy tabeli, ale przede wszystkim zaprezentowali bardzo dobrą grę w ataku w pierwszej połowie i ofiarną w defensywie - w drugiej części gry.
Clearex ChorzówGatta Active Zduńska Wola18.03.2017 godz. 17:00

Clearex Chorzów - Gatta Zduńska Wola
5:1

Protokół meczowy
Sobotni mecz, oprócz wracającej formy Cleareksu pokazał różnym trenerom, jak istotna jest stabilność i pewność na pozycji bramkarza. W pierwszej rundzie obsada między słupkami zmieniała się czasem i co mecz, a nawet częściej. W efekcie w zasadzie wszyscy bramkarze w miarę regularnie zaliczali wpadki. W drugiej rundzie najpierw trener Marcin Waniczek, a po zmianie na ławce Mirosław Miozga konsekwentnie stawiają na "czwartego do brydża" Bartłomieja Krzywickiego. W meczu z Gattą pokazał on, że była to bardzo dobra decyzja, bo dla mistrzów Polski był zaporą niemal nie do przejścia.

Chorzowianie starcie z Gattą zaczęli od szybkiego strzelania. Dariusz Słowiński piłkę z siatki wyciągał po raz pierwszy już w 5. minucie. Po chwili w słupek trafił Mateusz Omylak, a jako wyjątek od reguły można potraktować strzał Daniela Krawczyka, po którym piłkę z pustej bramki wybił Piotr Łopuch. Gospodarze dopiero się rozkręcali. W 7. minucie Iwanow swoją już piątą bramkę dla Cleareksu w tej rundzie strzelił po indywidualnej akcji Iwanow, Dwie minuty później Mariusz Milewski dał się oszukać przy linii Łopuchowi, a sytuacji sam na sam ze Słowińskim nie zmarnował Tomasz Lutecki. Mogło być jeszcze gorzej dla Gatty, bo po fatalnym wznowieniu gry z autu przez Marcina Stanisławskiego gospodarze wyszli z kontrą we dwóch na bramkarza, na szczęście dla zduńskowolan Słowiński uprzedził Omylaka i w ostatniej chwili zdjął mu piłkę z nogi. Ten ostatni miał idealną szansę na podwyższenie jeszcze w końcówce pierwszej połowy, ale nie wykorzystał jej, podobnie jak kilkukrotnie swoich szans nie sfinalizowali goście. Bodaj najbliższy otwarcia wyniku po stronie przyjezdnych był Mateusz Olczak, który w dobrej sytuacji strzelił prosto w Krzywickiego.
Drugą połowę ponownie Clearex zaczął od mocnego uderzenia. Po stracie Mariusz Milewskiego pod własną bramką, z prezentu w postaci sytuacji jeden na jeden z golkiperem skrzętnie skorzystał Mikołaj Zastawnik. To już było za dużo dla gości. Marcin Stanisławski wycofał bramkarza, a jego ekipa regularnie ostrzeliwała chorzowską bramkę. Ze strzałów, których goście oddali chyba więcej, niż gospodarze przez cały mecz, niewiele jednak wychodziło. Zawsze albo brakowało celności, albo bardzo dobrze między słupkami spisywał się Krzywicki. Zanim padł gol na 4:1, w słupek piłkę przy przewadze Gatty posłał jeszcze Lutecki, ale mistrzowie Polski w końcu dopięli swego i po asyście Michała Marciniaka piłkę do siatki wepchnął Daniel Krawczyk. Ale więcej już "Kocury" strzelić nie zdołały, głównie na skutek postawy Krzywickiego, który w końcówce do dobrej postawy w bronieniu dołożył asystę - po dalekim wyrzucie od bramkarza wynik na 5:1 ustalił Piotr Łopuch.

Już w środę dojdzie do rewanżu obu drużyn, ale także w Chorzowie. Clarex z Gattą zagrają w półfinale Halowego Pucharu Polski. Póki co ekipa Mirosława Miozgi może cieszyć się z miejsca w pierwszej szóstce, co do niedawna wydawało się mało realne.