Tomasz Szczurek, po 1. kolejce ex aequo z Hubertem Olszaiem lider rankingu strzelców
fot. AZS UŚ Katowice/ Maciej Jurkiewicz
Ekstraklasa zaczęła się za wcześnie. Podsumowanie 1. kolejki
Zaledwie 17 goli w sześciu meczach. Ponad połowa z nich w starciu Red Dragons z AZS UŚ. Jedna trzecia drużyn w stawce nie potrafiła ani razu pokonać bramkarza rywali.
Dowiedz się więcej: Łukasz Frajtag: Od kilku lat słyszymy o rewolucyjnych zmianach na lepsze, ale na razie nic z tego nie ma
Z pewnością trener Red Dragons miał też rację, gdy tłumaczył, że w jego zespole wszystko będzie "dograne" dopiero po przerwie na reprezentacyjny Turniej Państw Wyszehradzkich po drugiej kolejce. Strzelając trzy bramki "Smoki" wygrałyby każdy inny mecz pierwszej kolejki, traf chciał jednak, że Red Dragons grali z zaskakująco dobrze poukładanym AZS-em UŚ Katowice. Lepiej powinno być z pewnością, gdy z Mistrzostw Europy do lat 19 wróci trener bramkarzy w polskiej reprezentacji Łukasz Błaszczyk.
Michał Długosz, który zastąpił Błaszczyka między słupkami w zespole beniaminka z Leszna, pokazał tymczasem, że 38 lat na karku i dwa lata przerwy od ekstraklasy to żaden problem. Z jednej strony należy się cieszyć. Z drugiej można mieć wątpliwości, czy w jakiejś innej dyscyplinie zespołowej w Polsce na tym poziomie profesjonalizmu można byłoby sobie pozwolić na podobny eksperyment. Smutne natomiast jest to, że wciąż obracamy się w kręgu tych samych nazwisk. W AZS UŚ "odkurzono" rezerwowego Bartłomieja Krzywickiego, Red Devils zgłosiły Michała Kartuszyńskiego. Jedyna droga do ekstraklasy dla dobrego bramkarza z I ligi wiedzie przez awans jego drużyny. Choćby wyróżniał się, jak Dominik Czekirda w Lęborku czy Siergiej Burduja w Komprachcicach - jeśli drużyny te nie awansują, nikt na nich w ekstraklasie nie postawi.
Po pierwszej kolejce ciężko wyciągać jakieś konstruktywne, daleko idące wnioski. Choćby przypomnijmy, że rok temu AZS UG wygrał na "dzień dobry" w Gliwicach z Piastem, notując swoje... ostatnie wyjazdowe zwycięstwo. Można pokusić się natomiast o przypuszczenie, że GI Malepszy Futsal Leszno będzie grał podobny futsal, jak dwa lata temu ówczesny beniaminek MOKS Słoneczny Stok (nie licząc gry z wycofanym bramkarzem). Duże problemy z równą grą mogą mieć Gwiazda i osłabione odejściem trzech najbardziej doświadczonych zawodników Red Dragons. Można też zaryzykować przypuszczenie, że kolejki równie słabej, jeśli chodzi o liczbę goli, już nie będzie. Najgorsze powoli za nami.