Łukasz Frajtag: Od kilku lat słyszymy o rewolucyjnych zmianach na lepsze, ale na razie nic z tego nie ma fot. rekord.tv

Łukasz Frajtag: Od kilku lat słyszymy o rewolucyjnych zmianach na lepsze, ale na razie nic z tego nie ma

- Pierwsza drużyna to nie wszystko. Tylko idiota wydałby cały budżet na pierwszy zespół nie rozwijając zaplecza, struktur organizacyjnych, szkolenia młodzieży - mówi Łukasz Frajtag, trener Red Dragons Pniewy, przed rozpoczęciem nowego sezonu. - Tacy oczywiście też się znajdą, ale to ich sprawa - dodaje szkoleniowiec zespołu, który latem stracił dwa ważne ogniwa - Dominika Soleckiego i Romana Wachułę.

Futsal-Polska: Ostatnie sparingi latem macie już za sobą. Pierwszy raz startujesz w innej roli, bowiem nie musiałeś przygotowywać się z resztą zawodników. Masz już pomysł na początek sezonu i pierwszy mecz ligowy przeciwko AZS UŚ Katowice? Jesteś zadowolony z pracy zawodników w okresie przygotowawczym?

Łukasz Frajtag: Okres przygotowawczy jest krótki w tym roku - tylko sześć tygodni. Niestety nie omijały nas urazy i tak naprawdę nie mieliśmy tygodnia, w którym byśmy trenowali w pełnym składzie. Udało się zagrać za to wartościowe sparingi. W zespole zaszło sporo zmian, stąd też dużo czasu musimy poświęcić na przygotowanie taktyczne. Myślę, że po drugiej kolejce, gdy jest przerwa reprezentacyjna, wszystko powinno już być dograne. Na mecz z AZS UŚ i Gattą oczywiście będziemy mieli odpowiedni plan.

Dominik Solecki, Roman Wachuła i ty – w porównaniu z zeszłym sezonem odchodzi trójka najbardziej doświadczonych zawodników. Najstarszymi zawodnikami z pola są obecnie Piotr Błaszyk, Adam Wachoński, Mateusz Kostecki i Adrian Skrzypek. Wszyscy mają po… 26 lat. Nie będzie brakowało doświadczenia w kluczowych momentach spotkań? 

Strata Romana i Dominika na pewno obniży poziom jakości w naszej drużynie. Tak doświadczonych zawodników ciężko zastąpić. To, że mnie już nie będzie na boisku wpłynie za to pozytywnie na kontrolę naszych poczynań boiskowych. Inaczej wygląda też praca na treningach, gdzie mogę skupić się tylko na chłopakach. Znów będziemy jak kiedyś pewnie najmłodszą drużyną w lidze, ale jakoś nie przeraża nas ta wizja. Zawsze nadrabialiśmy przygotowaniem taktycznym i dyscypliną w grze. Do tego wspomniani Skrzypek, Wachoński, Hoły, Błaszyk to już można powiedzieć ligowi wyjadacze. Kadrę uzupełniliśmy młodymi zawodnikami z regionu i oni też na pewno będą się rozwijali. Lekceważenie nas będzie na pewno poważnym błędem.

Ściągnięcie Łukasza Błaszczyka – dlaczego akurat na tej pozycji szukaliście wzmocnień latem?

Powrót Łukasza do Pniew to przemyślana decyzja. W bramce mieliśmy spory deficyt i po odejściu doświadczonych zawodników z pola potrzebowaliśmy, dobrego doświadczonego bramkarza. Ja jestem bardzo zadowolony z tego, że mamy w drużynie trzech dobrych bramkarzy. Kuba Budych i Rafał Roj dzięki przyjściu Łukasza mogą się skupić na własnym rozwoju i treningach i dodatkowo doszedł element rywalizacji o miejsce w bramce. Na dzisiaj nie mam obaw o to kto stanie między słupkami, ponieważ mam pełne zaufanie do całej trójki.

Zawodnika z pola ciężkiego było ściągnąć czy postanowiliście, że bardziej postawicie na swoich młodych chłopaków?

Nie byliśmy w stanie utrzymać finansowo Romana oraz Dominika. Postanowiliśmy, że na razie nie będziemy wydawali tak dużych pieniędzy na utrzymanie zawodników. Uzupełniliśmy kadrę o Bartosza Banasika i zdolną młodzież, co oczywiście zawsze było u nas priorytetem. Szkolimy młodych zawodników i naturalna drogą jest ich wejście do drużyny seniorów. Nie boimy się na nich postawić. To nasi ludzie z Pniew i chcemy żeby u nas grali.

Rozumiem, że kadra Red Dragons jest już zamknięta. Czy w grę wchodzą jeszcze jakieś transfery do lub z klubu zimą w przypadku, gdy klub będzie znajdował się niebezpiecznie blisko spadku lub w drugą stronę – gdy walka o medale będzie realna?

Oczywiście będziemy reagowali w sytuacji, gdyby działo się coś niepokojącego. Możliwe, że zimą dołączy do nas jeden lub dwóch zawodników. Na razie jednak szansę mają ci którzy teraz z nami trenują.




Kiedyś wprowadzałeś do zespołu Adama Wachońskiego, Adriana Skrzypka czy Patryka Hołego, którzy dzisiaj są najbardziej doświadczonymi zawodnikami Red Dragons. Jaki potencjał drzemie w młodych chłopakach z obecnej kadry: Gracjanie Miałkasie, Dawidzie Kubiaku, Bartłomieju Gładyszewskim, Mateuszu Górnym czy Wojtku Bukowym? Jak wygląda porównania: obecna młodzież Red Dragons a Adam, Adrian czy Patryk 5-6 lat temu?

Nasz trzon zawsze stanowili wychowankowie. Potencjał myślę, że jest podobny, kwestia tego czy chłopcy będą w stanie ciężko pracować nad sobą, aby ciągle podnosić swoje umiejętności. Dawid Kubiak, Gracjan Miałkas, Bartek Gładyszewski, to chłopcy z bardzo dużym potencjałem. Każdy z nich ma swoje walory i czymś się wyróżnia na tle innych. Bardzo liczymy na ich rozwój. Ważna jest też mobilizacja.

Kiedyś był taki trend za kadencji trenera Juszczaka, że w reprezentacji młodzieżowej grała zdolna młodzież z drużyn futsalowych. Była to dla nich fajna przygoda, mobilizacja do dalszej pracy i nagroda za to, że postawili na futsal. Ubolewam bardzo nad tym, że obecnie nie jest to w pełni praktykowane. Rozmawiałem o tym wielokrotnie z moim serdecznym kolegą Łukaszem Żebrowskim. Zawsze uważałem i teraz też uważam, że powoływanie zawodników z dużego boiska lub takich którzy grają w futsal okazjonalnie podczas turniejów MMP jest błędem.

Jak będzie wyglądał Red Dragons w przyszłym sezonie nie patrząc na pierwszy zespół? Na jakie młodsze roczniki będziecie liczyć, czy wystartuje druga liga?

Grupa U20 będzie przygotowywać się do MMP U-20, jednocześnie ci sami zawodnicy będą grali w rozgrywkach II ligi wielkopolskiej. Praktykujemy to od kilku sezonów i jest to świetne przetarcie przed wejściem do seniorskiego futsalu. Młodzi chłopcy łapią tam dużo doświadczenia na tle starszych bardziej fizycznych rywali. Wystartujemy również w MMP U18, U16, U14 i jeśli będzie możliwość U12 Futsal Młoda Ekstraklasa. Podjęliśmy w tym roku szerszą współpracę z PKS Orły Pniewy, szkółką działającą na terenie naszej gminy. W okresie zimowym będziemy szkolić ich młodzież na hali. Cały czas prowadzimy też zajęcia ruchowe dla najmłodszych w wieku od 4 do 10 lat w ramach projektu Red Dragons Kids.

11 maja rozegrałeś swój ostatni mecz w karierze przeciwko MOKS-owi Białystok. Nie będzie ci brakowało gry?   

Szczerze to nie tęsknię. Póki co odpowiada mi rola „tylko” trenera. Muszę znaleźć sobie jakąś alternatywę dla futsalu. Ruszać się przecież trzeba, kilka pomysłów jest ale na razie daję sobie jeszcze odpocząć.

Jak czujesz – jaki to będzie sezon w wykonaniu Red Dragons? Na co stać twój zespół? Jakie cele sobie stawiacie w najbliższych rozgrywkach?

Obawiam się tylko kontuzji, wciąż mamy z tym problem, ale powoli wszyscy wracają do zdrowia. Myślę, że będziemy ligowym średniakiem. U siebie możemy wygrać z każdym, a wyjazdy to już dyspozycja dnia. Chcemy spokojnie trzymać się w środku ligowej stawki bez obaw o utrzymanie, ale z nadzieją na dobry wynik końcowy w lidze. Jesteśmy na etapie wprowadzania młodych zawodników i fajnie, gdyby również oni podnieśli znacząco swoje umiejętności.

Polskie kluby (Acana Orzeł, Gatta, Constract, Rekord) coraz częściej sięgają po zagranicznych zawodników. Załóżmy, że Red Dragons dysponuje dwukrotnie a może i trzykrotnie większym budżetem. Jaką drogę obrałbyś, gdybyś miał się podjąć budowania zespołu? 

Pierwsza drużyna to nie wszystko. Tylko idiota wydałby cały budżet na pierwszy zespół nie rozwijając zaplecza, struktur organizacyjnych, szkolenia młodzieży. Tacy oczywiście też się znajdą, ale to ich sprawa. Na pewno zbilansowalibyśmy wydatki, oczywiście wzmocnilibyśmy drużynę, ale w sposób inteligentny. Wynik nie jest najistotniejszą sprawą. Klub musi dobrze funkcjonować jako całość.

Mi radość sprawia praca z chłopakami, których nauczyłem grać w futsal. Ich sukcesy są też moimi sukcesami. Nasze sukcesy dają radość kibicom, którzy ich znają z sąsiedztwa, pracy itd. Nie jest sztuką wziąć „najemników” i zrobić wynik. Druga sprawa, że w obecnych realiach to jest tylko rozwiązanie na chwilę. Każdy natomiast może wydawać pieniądze na co mu się podoba, zaspokajać swoje ego. Pytanie co ma z tego polski futsal?




Czy w tym sezonie hegemonia Rekordu zostanie przerwana? Który z zespół jest w stanie zagrozić ekipie z Bielska-Białej w zdobyciu mistrzostwa?

Rekord zdobędzie mistrzostwo po raz kolejny. Nie ma play-off, więc w przekroju całego sezonu nikt nie będzie tak regularny jak oni. Niestety część prezesów woli pochwalić się wysokim miejscem w tabeli, niż powalczyć o mistrzostwo. Liga będzie nudna, ale tak wybrali i trzeba się z tym pogodzić.

Który z czwórki beniaminków na papierze wydaje się być najmocniejszy?

Ciężko jednoznacznie stwierdzić. Constract zainwestował w „najemników”, Leszno ma bardzo wyrównaną dobrą kadrę oraz dobrego trenera, GSF to z kolei „mini-kadra”, którą kieruje Błażej Korczyński, Gwiazda to wielka niewiadoma, ale przecież wygrała z Constractem w barażach. Wydaje mi się, że cała liga będzie bardzo równa i beniaminkowie wprowadzą sporo jakości oraz kolorytu.

Jesienią ruszą eliminacje do Mistrzostw Świata, a Polska jest gospodarzem turnieju Main Round. Na co stać naszą kadrę? Czy w obliczu odejścia Dominika Soleckiego widzisz jakiegoś zawodnika swojego klubu, który z miejsca mógłby pokusić się o miejsce w kadrze?  

Według mnie papiery na kadrę ma od zawsze Adrian Skrzypek i od jakiegoś czasu Mateusz Kostecki. Przyznam, że podobnie jak wielu trenerów ze zdziwieniem odbieram powołania do kadry Błażeja Korczyńskiego. Brak niektórych czołowych zawodników ligowych jest dla nas co najmniej niezrozumiały, ale to decyzje trenera Korczyńskiego i jego kadra, więc trzeba to uszanować i czekać na rezultaty. Selekcjoner ma idealne warunki do pracy, jakich wcześniej nie miał żaden inny trener. PZPN zapewnia mu wszystko co potrzeba, ekstraklasa przekłada mecze, aby trener mógł wydłużyć zgrupowanie o dzień lub dwa. Nic tylko pracować. To wszystko sprawia, że powinniśmy spokojnie powalczyć o awans na Mistrzostwa Świata. Kadra gra coraz lepiej co pokazały ME i ostatnie mecze z Rosją. Trzeba więc oczekiwać dalszego rozwoju i dobrego wyniku.

14 zespołów, bez play-off, spadają aż trzy zespoły. Jak te ciągłe zmiany w systemie rozgrywek i rozważania, co byłoby lepsze dla polskiego futsalu, wpływają na ciebie, na zespół i generalnie na polski futsal?

Fajnie, że powiększyliśmy ligę. Nowe drużyny, świeża krew, nowe ośrodki. Dobre rozwiązanie dla rozwoju futsalu. Dalej jest już gorzej. Brak play-off to brak meczów o stawkę, widowiska na pół gwizdka. Bezpośredni spadek trzech drużyn to porażka zarządu spółki Futsal Ekstraklasa i działanie na szkodę klubów będących akcjonariuszami. Zmiana na tydzień przed ligą regulaminu i dopuszczenie do gry dwóch zawodników spoza Unii to kolejny „dziwny” niuans działalności władz spółki. Mało tego - zniesienie obowiązku gry młodzieżowca, mimo wcześniejszych innych ustaleń. Jak futsal ma się u nas rozwijać, jeśli dajemy alibi na to, by nie szkolić i nie mieć w drużynie młodzieżowców?

Dziwi mnie bierność niektórych klubów w sytuacji, gdy podejmuje się decyzje głównie na korzyść klubów z czołówki, które kilka miesięcy temu wybrały prezesa spółki bez konkursu. Od kilku lat słyszymy o rewolucyjnych zmianach na lepsze, ale na razie nic z tego nie ma. Na tym zakończę ten temat, niech się martwią i tłumaczą ci, którzy podejmują decyzje i głosują.

Rozmawiał Mateusz Nizio