Skrót meczu /
WislaFutsalTV
Wisła zgubiła punkty w Głogowie
Beniaminek ekstraklasy postawił ciężkie warunki mistrzowi Polski. Przy małej pomocy szczęścia Euromaster Chrobry wywalczył cenny remis.
Inaugurację ekstraklasy obejrzało w Głogowie prawie 600 kibiców, którzy w dodatku - co nie jest regułą w tej lidze - musieli zapłacić za bilety. Nikt jednak nie żałował czasu spędzonego w hali i wydanych pieniędzy. Głogowianie nie zamierzali sprzedać tanio skóry. Co prawda to krakowianie w pierwszej połowie więcej atakowali, lecz brakowało im skuteczności lub szczęścia, jak w 7. minucie, gdy po rzucie wolnym za piłkę zwrotną do bramkarza uderzał Krzysztof Kusia, ale na linii bramkowej piłkę zatrzymał jeden z zawodników gospodarzy. Świetne sytuacje zmarnowali też Daniel Lebiedziński i Douglas Alvaralhao, z kolei sytuacji sam na sam z Bartłomiejem Nawratem nie wykorzystali Łukasz Pieczyński i Tomasz Urbaniak. I gdy wydawało się, że w pierwszych dwudziestu minutach kibice gola nie zobaczą, przyszła fatalna dla Wiślaków 20. minuta. Lewą stroną pobiegł Urbaniak i podał piłkę wzdłuż bramki do nadbiegającego Andrzeja Korycińskiego, który trafił do siatki. - To nas bardzo podbudowało, gdy strzeliliśmy pierwsi bramkę takiemu rywalowi. Wydaje mi się, że Wisła nie odpuściła tego meczu. Na poziomie ekstraklasy nie można sobie odpuszczać, bo potem weryfikuje to boisko - mówił po meczu strzelec gola portalowi miedziowe.pl. Na przerwę miejscowi schodzili więc przy jednobramkowym prowadzeniu.
Druga połowa to momentami huraganowe już ataki Wisły na bramkę Euromastera, w której dwoił się i troił Wojciech Wójtowicz. Dwukrotnie pomagały mu zresztą słupki, ale w 27. minucie nic nie mógł już poradzić, goście rozmontowali defensywę Euromastera i z bliska do bramki trafił Roman Wachuła. Z biegiem czasu głogowianie zdecydowanie słabli, lecz udało im się dowieźć remis do końca spotkania. Rywalom nie pomogło nawet wycofanie w ostatniej minucie Nawrata. Dla Wisły był to pierwszy z dwóch remisów tego dnia, po kilkanaście minut po zakończeniu meczu futsalistów, identycznym wynikiem zakończyły się derby Krakowa w piłkarskiej T-Mobile Ekstraklasie.
- Przede wszystkim chciałbym podziękować zawodnikom za wkład, jaki włożyli w ten mecz. My przede wszystkim chcieliśmy wygrać, bo tak podchodzimy do każdego meczu. Spotkanie zakończyło się jednak remisem, ale muszę przyznać, że w końcówce mieliśmy szczęście. Wisła miała bowiem tych sytuacji bramkowych więcej, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Podsumowując, pierwsza połowa w naszym wykonaniu była dobra, w drugiej było już widać lepsze przygotowanie fizyczne drużyny z Krakowa - mówił dla miedziowe.pl trener Tomasz Trznadel.
Za wcześnie jeszcze by mówić, że Wisła jest w kryzysie, ale faktem jest, że krakowianie nie wygrali trzeciego oficjalnego spotkania z rzędu (UEFA Futsal Cup, Superpuchar i teraz pojedynek w Głogowie). Tym bardziej mecz kolejki za tydzień, czyli rywalizacja mistrza Polski z Gattą Active Zduńska Wola zapowiada się pasjonująco. A żeby było atrakcyjniej, spotkanie to pokaże telewizja Orange Sport!
Druga połowa to momentami huraganowe już ataki Wisły na bramkę Euromastera, w której dwoił się i troił Wojciech Wójtowicz. Dwukrotnie pomagały mu zresztą słupki, ale w 27. minucie nic nie mógł już poradzić, goście rozmontowali defensywę Euromastera i z bliska do bramki trafił Roman Wachuła. Z biegiem czasu głogowianie zdecydowanie słabli, lecz udało im się dowieźć remis do końca spotkania. Rywalom nie pomogło nawet wycofanie w ostatniej minucie Nawrata. Dla Wisły był to pierwszy z dwóch remisów tego dnia, po kilkanaście minut po zakończeniu meczu futsalistów, identycznym wynikiem zakończyły się derby Krakowa w piłkarskiej T-Mobile Ekstraklasie.
- Przede wszystkim chciałbym podziękować zawodnikom za wkład, jaki włożyli w ten mecz. My przede wszystkim chcieliśmy wygrać, bo tak podchodzimy do każdego meczu. Spotkanie zakończyło się jednak remisem, ale muszę przyznać, że w końcówce mieliśmy szczęście. Wisła miała bowiem tych sytuacji bramkowych więcej, ale nie potrafiła ich wykorzystać. Podsumowując, pierwsza połowa w naszym wykonaniu była dobra, w drugiej było już widać lepsze przygotowanie fizyczne drużyny z Krakowa - mówił dla miedziowe.pl trener Tomasz Trznadel.
Za wcześnie jeszcze by mówić, że Wisła jest w kryzysie, ale faktem jest, że krakowianie nie wygrali trzeciego oficjalnego spotkania z rzędu (UEFA Futsal Cup, Superpuchar i teraz pojedynek w Głogowie). Tym bardziej mecz kolejki za tydzień, czyli rywalizacja mistrza Polski z Gattą Active Zduńska Wola zapowiada się pasjonująco. A żeby było atrakcyjniej, spotkanie to pokaże telewizja Orange Sport!

