Z notatnika dziejopisa

Minęły święta. Sportowcy, działacze, sędziowie, trenerzy rozjechali się z klubów, związków do domów. Odpoczywali przy świątecznych stołach z najbliższymi. Snuli plany na zbliżający się Nowy 2017 Rok. Dobrze jest po świątecznym odpoczynku przystąpić do nowych wyzwań ze zresetowanymi głowami. Z nowym futsalowym spojrzeniem. Dobrze, że w futsalu tak układa się terminarze, iż jest czas świąteczny dla siebie i rodzin. Kibiców także to zadowala. Tradycja to rzecz ważna, szczególnie dla Polaka, i niech tak pozostanie na kolejne święta. Święta Bożonarodzeniowe są blisko Nowego Roku. Są czasem podsumowania mijającego roku. Nie silę się na żadne podsumowania, ale patrząc poprzez pryzmat kadry, tej najważniejszej reprezentacji seniorskiej, powiem krótko - znowu nie udało się. Podobnie powiem o futsalowej klubowej Lidze Mistrzów. Jednak tym razem reprezentacja była blisko sukcesu, jak nigdy w minionej dekadzie. Wywalczone zostały baraże o finał mistrzostw świata. I to jest ten optymistyczny akcent, z którym idźmy wspólnie z futsalem w Nowy Rok.



Jeżdżąc po Polsce futsalowej zewsząd słyszę - internet obroni futsal, internet do przyszłość futsalowa. Rozumiem to zachłyśnięcie internetowe, bo nie dotyczy ono tylko futsalu. Jest to potężne medium i każdy chcący liczyć się w społeczności współczesnej powinien internet szanować. Ale niestety, a może "stety", nie jest on remedium na wszystko. Nie jest także prostym panaceum na sukces. Największe światowe media pisane, czyli gazetowe, zdają sobie sprawę, że postępuje powolne ich marginalizowanie. Podobnie jest z telewizjami znanymi dotychczas z przekazu satelitarnego, naziemnego, czy kablowego. Ale żadna z wielkich korporacji medialnych nie rezygnuje z gazety, czy telewizji. Natomiast coraz bardziej podpiera się internetem. I tak będzie przynajmniej jeszcze do 2020 roku. Dlatego i futsalowi potrzebne jest nadal zróżnicowanie medialne. Tymczasem na chwilę obecną dzieje się to wedle przysłowiowej bajkowej zasady - każdy sobie rzepkę skrobie. Brylują portale klubowe oraz portal spółkowy ekstraklasy. Pewnie na palcach jednej ręki zliczyłbym tak zwane  portale niezależne, jak chociażby futsal-polska, nie powiązane z jakąś opcją. Starające się być jak najbardziej obiektywne merytorycznie i programowo. Jak przysłowiowa jedna jaskółka wiosny nie czyni tak i te kilka portali siłą opiniotwórczą jeszcze nie są.

Pan Kaźmierczak od dwóch miesięcy przewodniczy w PZPN polskiemu futsalowi. Pierwszy, po powołaniu, wywiad z nim o futsalu, ukazał się na stronie jego macierzystego Łódzkiego ZPN, którego jest prezesem. Może nie dopatrzyłem i były jeszcze inne futsalowe wywiady przewodniczącego, ale nie sadzę, aby przedstawił swój program na najbliższe cztery lata na typowym dla futsalu portalu internetowym. I nie winię za to przewodniczącego, tylko redaktorów. Widocznie bliżej im do prostego klikania niż fachowych pytań oraz odpowiedzi. A ja naprawdę chciałbym dowiedzieć się, jaki polski futsal ma program, bo personalia komisji tak na poważnie nic mi nie mówią. W piłce trawiastej trenerzy reprezentacji wypowiadają się czy trzeba, czy nie. A futsalowi tylko od czasu do czasu coś mrukną. I to też nie jest wina trenerów. Nie jest ich obowiązkiem zabiegać o wypowiedź, ale obowiązkiem redaktorów wszelkich portali futsalu jest pytać, by ludowi futsalowemu to przekazywać. Niedawno futsalem - i to w miarę cyklicznie - zajął się oficjalny portal PZPN w wydaniu "Łączy nas piłka". Brawo i dziękuję. Niemniej, to tylko kropla w morzu potrzeb kibiców. Były rozmowy z szefem spółki ekstraklasowej, trenerem reprezentacji, zawodnikiem klubu ekstraklasy. Proszę o jeszcze i wyrażam nadzieję, że nie będzie to związkowy panegiryk.  Liczę, że zdopinguje inne futsalowe media do rozszerzenia swojej oferty.



Quo vadis, Domine - czyli dokąd idziesz, panie - to proste łacińskie, starorzymskie pytanie. Transponowane na współczesność łączy się z odpowiedzią - do kina. Kiedy dopytujemy co grają, pada odpowiedź - "Quo Vadis". I tak można bawić się w nieskończoność pytając - dokąd idziesz i co grają. I zawsze będzie padać odpowiedź "quo vadis". W końcu takimi pytaniami oraz odpowiedziami zapętlimy się myślowo i zagubimy. Tak jest też z naszym futsalem. Jak przysłowiowy karp wigilijny rusza pyskiem, prosząc przed egzekucją o łyk powietrza. Nasz futsal na początku roku 2017 zdaje się też ruszać pyskiem błagalnie prosząc o łyk tlenu. A tym tlenem niewątpliwie będą eliminacje ME rozgrywane w kwietniu Anno Domini 2017 w Polsce. Wyjdziemy z grupy do dalszych gier - tlen futsalowi zostanie odkręcony. Nie uda się - będzie trzeba łapać powietrze. Tym tlenem dla Spółki FE może być znalezienie sponsora rozgrywek. Tym tlenem może być dla futsalu zakotwiczenie przy sobie poważnej telewizji. Ot, taka "triada tlenowa", która jak poniesie klęskę, to nawet najbardziej zagorzały sympatyk "małej piłki" powinien zrozumieć, że nie poszliśmy z futsalem w przód, tylko nadal w kółko pytamy - quo vadis, futsalu. Tym sposobem wyraziłem swoje oczekiwania dla polskiego futsalu na rok 2017. Może jeszcze dodam obowiązek awansu mistrza Polski do kolejnej rundy futsalowej LM. A wszystkim z okazji nadchodzącego Nowego Roku 2017 życzę lepszego życia i świata, w którym jest jak najmniej hipokryzji.

Andrzej Hendrzak