Z notatnika dziejopisa fot. Michał Wencek

Z notatnika dziejopisa

Pewnie już mało kto pamięta największy hit polskiej telewizorni lat 8-90 XX stulecia, jakim był australijski serial „Powrót do Edenu”, a w nim fascynująca przemiana naiwnej Stephanie w opanowaną Tarę. W tle coś brzydkiego przemienia się w rzeczy piękne. Takie szybkie skojarzenie nasunęło mi się po wtorkowym spotkaniu władz futsalu PZPN z przedstawicielami klubów I ligi futsalowej. Widząc dobrą wolę związku, snute plany, zapytam jednak pierwszoligowców, dlaczego na spotkanie przybyła niecała dziesiątka ich przedstawicieli. Przypomnę, że 24 kluby występują w rozgrywkach. To jest kompromitacja, panowie prezesi. W trakcie sezonu utyskujecie, że związek nie spotyka się z Wami, oczekujecie wsparcia, a tymczasem taka klapa wizualna. A clou propozycji klubowej jest powiększenie liczby drużyn w I lidze (!). Takie dictum klubowe utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że niegdysiejsze plany Wydziału Futsalu, iż I liga, aby stawać się profesjonalną powinna liczyć najwyżej 14 zespołów w jednej grupie są ciągle aktualne. Inaczej zawsze będziemy mieli pierwszoligowe, futsalowe kopanie się po czole. I nie zobaczymy przemiany brzydkiej Stephanie w piękną Tarę.
Kiedy początkiem 2013 roku władze PZPN pod kierownictwem prezesa Bońka oddawały futsal w pacht przewodniczącemu Kazimierzowi, niewątpliwie jako nagrodę za udzielone wyborcze wsparcie, gdzieś w całym tym rytuale zapomniano i odrzucono w przysłowiowy kąt projekt poprzedników o medialnym wsparciu I ligi futsalu. Zapewne byłby to spory wysiłek klubów, związku, chętnych sponsorów, ale na pewno wizerunkowo dla pierwszoligowców opłacalny. Niestety, w Polsce nie tylko w piłkarskim związku, ale całym państwie jest ukierunkowanie, że poprzednicy byli „be”, a nowa opcja jest jedynie „cacy”. I tak projekty, które powinny być realizowane, kontynuowane i osiągać cele, po latach ponownie odżywają jako pomysł nowy. Pomysł nowej władzy. I tak to trwa, straconych lat nikt nie liczy.  A mówi się obiegowo – „czas to pieniądz”. Okazuje się jednak, że nie zawsze i nie dla wszystkich.

Nie spełniło się lubawianom marzenia o awansie do ekstraklasy. Gdański team akademicki, być może dzięki doświadczeniu z rocznej gry w ekstraklasie, okazał się lepszy w dwumeczu barażowym. Na kanwie tego pozwolę sobie postawić odważną tezę, że w kolejnych sezonach też beniaminkowie ekstraklasy będą albo degradowani w wyniku słabej postawie w sezonie rozgrywkowym, albo pozostaną w grze po barażach.  Ewentualnie liczyć mogą na jakieś pozasportowe perturbacje klubów ekstraklasy, jakie w minionym sezonie stały się udziałem choćby chojniczan. Innej opcji nie widzę, gdyż słabość pierwszej ligi pod każdym względem w porównaniu z ekstraklasą jest aż nadto widoczna. Czyli polski futsal zaplecza z prawdziwego zdarzenia raczej nie posiada. Czas więc, by PZPN wziął sprawy w swoje ręce mając na uwadze poziom polskiego futsalu, a nie regionalno-środowiskowe interesy, interesiki. I tym związek powinien wykazać się za rok przy okazji połowy kadencji Komisji. Z rozliczenia takowego wykluczyłbym pierwszą reprezentację, bo to inne personalia (prezes Bednarek) oraz inne „zabawki”.  W tej materii sama kadra rozliczy się wynikiem meczów barażowych. Nie wspominam o ekstraklasie, która przez lata działania Spółki spoważniała, nabyła rozsądku i sama potrafi oczyszczać się i stawiać rzetelne cele.
Rzadko w felietonach popełniam osobiste wynurzenia. Wbrew temu, co niektórzy sugerują, na futsalu nadal mi bardzo zależy, a wszelkie uwagi  są jedynie poszukiwaniem coraz lepszych rozwiązań futsalowych problemów.  Futsal poznałem od tak zwanej podszewki jak mało kto z obecnej jego rządzącej ekipy, też ekstraklasowej. Zapewne popełniałem też błędy nim kierując, ale dlatego widzę coś po latach analitycznie, z dystansem i mogę sugerować, aby niedoróbek z lat minionych nie powielać. Wracając ad rem napiszę - wreszcie doczekałem się ruchu kadrowego, który powinien nastąpić wcześniej. Jeden z najzdolniejszych futsalowców, Michał Kubik zdecydował się na przenosiny do Bielska-Białej. Brawo. Michale i tak byłeś w Szczecinie przynajmniej o rok za długo. Rok, który nie wniósł do Twojej gry za wiele nowego. Powinna na tym transferze skorzystać reprezentacja, a także Rekord. Rekord przed którym boje w futsalowej Lidze Mistrzów. Nie patrząc na inne oceny naszej ekstraklasy podkreślę raz jeszcze – wynik Rekordu w tych rozgrywkach będzie dopiero prawdziwym wyznacznikiem siły sportowej naszej futsalowej ekstraklasy

Andrzej Hendrzak