Z notatnika dziejopisa fot. Michał Wencek

Z notatnika dziejopisa

Piszę nieco opóźniony tym razem felieton, ale pobyt w bieszczadzkim Arłamowie, gdzie między innymi przebywała nasza kadra U-21 piłki trawiastej, przygotowująca się do polskich mistrzostw Europy, nadwyrężył poczucie czasu. Piękne krajobrazy, przecudny, niemal kompletny ośrodek dla przygotowań sportowych, wiele ciekawych osobistości – mam nadzieję – wytłumaczą opóźnienie. Wyznaje zasadę, że aby poznać kwitnące wiśnie nie trzeba jechać do Japonii, wystarczy do Łącka. Tak samo jest z dobrymi ośrodkami dla sportu. Po co wybierać się w Alpy, gdy pod bokiem jest Arłamów oraz Bieszczady.

Właściciela arłamowskich włości poznałem jeszcze w poprzednim wieku. Lubi sport, piłkę. Wie czego chce w życiu oraz biznesie. Pokochał Bieszczady i zainwestował w to bieszczadzkie cudeńko, jakim jest niewątpliwie Arłamów. Reprezentacja Nawałki szlifowała tam formę przed francuskim EURO i przyniosło to korzyści. Zobaczymy jak teraz poradzi sobie młodzież Dorny na polskim EURO – 21. W każdym razie – jak nieoficjalnie wywiedziałem się – trener Nawałka w razie zakwalifikowania się do finałów rosyjskich mistrzostw świata ponownie postawi na zgrupowanie w Arłamowie. Miejsce to nadaje się jak najbardziej na dłuższe zgrupowania i przynosi szczęście. Do krótszych jest pewnie za daleko. A może spróbowałby futsal. Funkcjonalna hala na miejscu jest jak najbardziej.
Będąc w Bieszczadach śledziłem na bieżąco wyniki mistrzostw Europy szóstek piłkarskich, które odbywają się czeskim Brnie. Podczas konferencji prasowej przed wyjazdem do Brna trener naszej kadry Klaudiusz Hirsch mówił wiele pomysłach na grę zaczerpniętych dla szóstek z futsalu. Pomysłach, które w wykonaniu Polaków sprawdziły się i które „podkupiła” Europa. Tylko pogratulować. Podczas rzeczonej konferencji w Warszawie spoglądając na polską kadrę zauważyłem w niej  futsalistów, jak choćby Elsner, Och, Citko. W Brnie Polacy dotarli do ćwierćfinału, gdzie po heroicznej walce ulegli Węgrom dopiero w rzutach karnych. Całkiem dobrze. Być w najlepszej ósemce Europy – marzenie polskiego futsalu. Oby taki wynik zrobiła reprezentacja trenerów Biangi oraz Korczyńskiego – pomyślałem sobie, wzdychając.

Patrząc z arłamowskich wyżyn na polski futsal zastanawiałem się dlaczego w jest w nim mało kobiet – działaczek. Dlaczego mężczyźni zdominowali ten atrakcyjny sport. Co prawda, istnieje futsal kobiecy i reprezentacje Polski kobiet, ale też główne role grają w nim mężczyźni. Najbardziej pewnie reprezentatywną część mają kobiety w sędziowskim futsalu. Osobiście na szybko przypominam sobie w gronie działaczek futsalowych panią Irenę z Chorzowa, panią Ewę z Gliwic oraz panią Anię z Bielska Białej. Sądzę, że jest pań więcej, ale niejednokrotnie pozostają w cieniu. A więc do boju, futsalowego boju – Drogie Panie. Czas upiększyć futsal.
Okres wakacyjny żywi się w futsalowym świecie głównie transferami. Felieton nie jest oczywiście miejscem do opisywania zmian barw klubowych, ale czasami warto zatrzymać się nad wypowiedziami zawodników o transferach. O ich filozofii transferowej, która zapewne jest bliska też tej życiowej. Podejrzewam, że każdy futsalista ma swoje Kilimandżaro, na które chciałby się wspiąć. I chwała za to, bo rywalizacja jest nieodłącznym motorem sukcesu. Jeden z reprezentacyjnych futsalistów zdecydował się na przejście z ekstraklasy do I ligi. Przy okazji stwierdził, że dla niego, jako człowieka z ambicjami, będzie to krok naprzód, bo nowy klub powalczy o Futsal Ekstraklasę.

Zawsze wydawało mi się, iż ambicje najlepiej rywalizować w  gronie najlepszych. Być może myliłem się. W każdym razie życzę powodzenia. Na kanwie tej wypowiedzi zastanowiłem się, co może oznaczać tak często używane określenie-klucz „krok naprzód”. Naukowo może to być między innymi ewolucja, postęp, rozwój, wzrost, zmiana na lepsze, wyższy stopień. I wcale nie musi to być powiązane stricte sportowo. W grę mogą wchodzić choćby finanse, byt, lepszy trener, lepsza atmosfera, zaplecze, etcetera, etcetera. Dlatego ocenność wartości sportowej takich kroków następuje dopiero po sezonie. I tego trzymajmy się.

Jakby niezauważona przeszła przez środowisko decyzja władz związkowych o statusie zawodników futsalu. Zarząd PZPN podczas swojego majowego posiedzenia poprawił chromą swoją uchwałę z czerwca 2013 rok. Była ona nieco jednostronna ze wskazaniem na futsal. Teraz jest sprawiedliwie, równo dla trawiastej oraz futsalu. Prawnie oraz regulaminowo czytelna. Widać rękę przewodniczącego Kaźmierczaka jako specjalisty od regulaminów związkowych. Oby tak dalej.

Zasady powinny być bowiem jasne, czytelne, równe. Obrany kierunek na zawsze odsuwa jednak profesjonalizację futsalu na zasadzie jako takiej odrębności zawodniczej. Ale pozwoli być może nieco klubom odetchnąć finansowo, co w dzisiejszych czasach – trudnych dla tej dyscypliny pod względem zdobywanie środków – jest chyba ważniejsze. Niestety, tak krawiec kraje jak materiału staje. I z tym nawet ekstraklasa musi się pogodzić.