Z notatnika dziejopisa
Optymistycznie już było. Teraz trzeba się wziąć do roboty – powiedział Jan Domarski (którego poznałem w niemieckim Murhardt podczas pamiętnych piłkarskich mistrzostw świata RFN - 1974) po przegranym przez nasz narodowy team piłkarski meczu inaugurującym występy Polaków w rosyjskich finałach mistrzostw świata. Przegranym z Senegalem. A Jan wie co mówi, ponieważ to on był strzelcem gola w remisowym meczu z Anglią na słynnym Wembley, który utorował polskiej reprezentacji piłkarskiej drogę do sukcesów w mistrzostwach świata lat 1974 – 1982. Słowa Janka są pełne racji. Do roboty – panie Nawałka. Do roboty – panowie piłkarze. Nie wystarczy brylować przed mikrofonami oraz kamerami. Trzeba jeszcze swoją wartość pokazać na zielonej murawie rosyjskich stadionów.
Powyższy akapit doskonale współgra mi z tematem, który chcę kolejno omówić, czy też opisać. Nie będę już na wstępie nawoływał – do roboty, ale wyrażę zatroskanie. Przynajmniej swoje. Za środowisko nie będę się wypowiadał. W kategorii U-19 chłopców, albo jak kto woli mężczyzn, jesteśmy jeszcze przed eliminacjami do mistrzowskich europejskich finałów. Według otrzymanej z UEFA informacji, miarodajny będzie ranking z 1 listopada 2018. Tym bardziej troski swojej nie wycofuję, gdyż nie tak dawno podczas turnieju w chorwackim Poreć nasz futsalowy team U-19 zanotował poważną wpadkę. Podopieczni trenera Żebrowskiego na pięć rozegranych meczów wygrali tylko jeden (z ostatnią w tabeli Mołdawią) i w gronie ośmiu teamów narodowych zajęli trzecie miejsce od końca. Co prawda, przyznano im Nagrodę Fair Play, którą jednak warto zawsze wymieniać na wyższe lokaty oraz meczowe zwycięstwa.
Droga nasza młodzieży futsalowa - kanikuła kanikułą, ale nie zapominajcie wraz ze swoim sztabem, że finał jest do wywalczenia. A nawet nie wyobrażam sobie innej możliwości, gdy podeprę się informacjami członków związkowej Komisji, odpowiadających za ten wycinek naszego futsalu, o wysokim poziomie sportowym oraz organizacyjnym polskiego futsalu młodzieżowego. Niech to będzie więc doskonałe "sprawdzam".
Po czasach działania w centrali polskiej piłki pozostały mi jakie takie znajomości w UEFA. Na pewno są one mniejsze niż Romana Sowińskiego, ale wystarczające, by rozmawiać mailowo, czy też gościć w kraju pewnych ludzi z grona piłkarskiej Europy. Informacja o mistrzostwach Europy kobiet w futsalu ucieszyła mnie jak najbardziej. Jeszcze bardziej przekaz, iż rozpoczniemy gry eliminacyjne od main round. Czyli nasz futsal kobiecy jest zapamiętany przez władze UEFA. A wszystko co jest związane z futsalem kobiecym zaczęło się w PZPN za kadencji, w której przyszło mi zawiadywać futsalem, czyli pod koniec minionej dekady XXI wieku. I nie od rzeczy jest wymienienie w tym miejscu pani Magdy Stefankiewicz, która była niewątpliwym spiritus movens raczkującego wówczas futsalu kobiecego w strukturach związkowych. To jej zaparcie, pasja nie dawały zapomnieć zarówno mnie jak i kierownictwu PZPN o futsalu kobiecym. Jak widać – wizje pani Magdy realizują się, bo najważniejsze jest te wizje posiadać. To tak gwoli przypomnienia i wskazania drogi następcom pani Magdy.
Piszę o wizji aż tyle razy, gdyż w kadencji Komisji Futsalu lat 2012-2016 doszło do pewnych turbulencji, czy też sporów kompetencyjnych w zakresie futsalu kobiecego. I na pewien czas prezes związkowy wyeliminował kadrę kobiecą z działania. Po zmianie personaliów futsal kobiecy wrócił na należne mu miejsce w środowisku. I niech tak pozostanie. Z czego osobiście cieszę się bardzo, gdyż mazowiecki futsal kobiecy posiada trzy zespoły w ekstralidze kobiet, a i rokrocznie zdobywa tytuły mistrzowskie oraz gromadzi medale w rywalizacji młodzieżowych mistrzostw Polski.
Wielka szkoda, że władze związkowe skupiły się głównie na aplikowaniu o ważne finały europejskie w piłce trawiastej. Organizowanie, szczególnie w piłce młodzieżowej, turniejów finałowych jest najprostszą drogą do wystąpienia w rozgrywce o trofea. Po cichu liczyłem, iż wystąpimy przynajmniej o organizację finałów – przywróconych po latach – młodzieżowych mistrzostw Europy. Tym razem w kategorii Under 19. Niestety, ponownie wybrana została przez władze związku „trawa” – a dokładnie U-20.
Tymczasem zaaplikowali do UEFA o organizację finałowego futsalowego U-19 Chorwaci, Gruzini, Węgrzy, Łotysze, Portugalczycy, Rosjanie, Ukraińcy. I wcale niektórym z tych nacji nie przeszkadza, że organizowali niedawno, czy organizują teraz, wielkie imprezy piłki trawiastej albo gościli finały futsalowe. Nie chcę przesadzać, ale można niewątpliwie pomyśleć, że takie podejście unaocznia jak najbardziej miejsce naszego futsalu w rodzimym związku. Szkoda. Chociaż kolega Józef, któremu – jak zwykle – pozwoliłem zrecenzować felieton przed wysłaniem orzekł, iż lepiej sobie wspólnie z wiceprezesami związku podróżować po Bahamach, Brazylii i innych ciepłych, atrakcyjnych krajach niż „zarabiać się” u siebie. Hola hola Józefie, aż tak nie rozpędzaj się.
Abraham Lincoln, dziewiętnastowieczny prezydent Stanów Zjednoczonych, mawiał: „Można nabierać cały świat jakiś czas i kilka osób cały czas, ale nie można nabierać wszystkich ciągle”. I to niech będzie puentą nie tylko do futsalu. A przy okazji jeszcze wspomnę, iż drugi gol, jaki wbił nam Senegal, pachniał bardzo taktycznym wykonaniem rodem z futsalu. Schodzi, wchodzi, goluje. I pomyśleć, że w sztabie analitycznym selekcjonera Nawałki jest trener futsalowy – pan Juszczak. A tak dali się nabrać.
Andrzej Hendrzak
Droga nasza młodzieży futsalowa - kanikuła kanikułą, ale nie zapominajcie wraz ze swoim sztabem, że finał jest do wywalczenia. A nawet nie wyobrażam sobie innej możliwości, gdy podeprę się informacjami członków związkowej Komisji, odpowiadających za ten wycinek naszego futsalu, o wysokim poziomie sportowym oraz organizacyjnym polskiego futsalu młodzieżowego. Niech to będzie więc doskonałe "sprawdzam".
Po czasach działania w centrali polskiej piłki pozostały mi jakie takie znajomości w UEFA. Na pewno są one mniejsze niż Romana Sowińskiego, ale wystarczające, by rozmawiać mailowo, czy też gościć w kraju pewnych ludzi z grona piłkarskiej Europy. Informacja o mistrzostwach Europy kobiet w futsalu ucieszyła mnie jak najbardziej. Jeszcze bardziej przekaz, iż rozpoczniemy gry eliminacyjne od main round. Czyli nasz futsal kobiecy jest zapamiętany przez władze UEFA. A wszystko co jest związane z futsalem kobiecym zaczęło się w PZPN za kadencji, w której przyszło mi zawiadywać futsalem, czyli pod koniec minionej dekady XXI wieku. I nie od rzeczy jest wymienienie w tym miejscu pani Magdy Stefankiewicz, która była niewątpliwym spiritus movens raczkującego wówczas futsalu kobiecego w strukturach związkowych. To jej zaparcie, pasja nie dawały zapomnieć zarówno mnie jak i kierownictwu PZPN o futsalu kobiecym. Jak widać – wizje pani Magdy realizują się, bo najważniejsze jest te wizje posiadać. To tak gwoli przypomnienia i wskazania drogi następcom pani Magdy.
Piszę o wizji aż tyle razy, gdyż w kadencji Komisji Futsalu lat 2012-2016 doszło do pewnych turbulencji, czy też sporów kompetencyjnych w zakresie futsalu kobiecego. I na pewien czas prezes związkowy wyeliminował kadrę kobiecą z działania. Po zmianie personaliów futsal kobiecy wrócił na należne mu miejsce w środowisku. I niech tak pozostanie. Z czego osobiście cieszę się bardzo, gdyż mazowiecki futsal kobiecy posiada trzy zespoły w ekstralidze kobiet, a i rokrocznie zdobywa tytuły mistrzowskie oraz gromadzi medale w rywalizacji młodzieżowych mistrzostw Polski.
Wielka szkoda, że władze związkowe skupiły się głównie na aplikowaniu o ważne finały europejskie w piłce trawiastej. Organizowanie, szczególnie w piłce młodzieżowej, turniejów finałowych jest najprostszą drogą do wystąpienia w rozgrywce o trofea. Po cichu liczyłem, iż wystąpimy przynajmniej o organizację finałów – przywróconych po latach – młodzieżowych mistrzostw Europy. Tym razem w kategorii Under 19. Niestety, ponownie wybrana została przez władze związku „trawa” – a dokładnie U-20.
Abraham Lincoln, dziewiętnastowieczny prezydent Stanów Zjednoczonych, mawiał: „Można nabierać cały świat jakiś czas i kilka osób cały czas, ale nie można nabierać wszystkich ciągle”. I to niech będzie puentą nie tylko do futsalu. A przy okazji jeszcze wspomnę, iż drugi gol, jaki wbił nam Senegal, pachniał bardzo taktycznym wykonaniem rodem z futsalu. Schodzi, wchodzi, goluje. I pomyśleć, że w sztabie analitycznym selekcjonera Nawałki jest trener futsalowy – pan Juszczak. A tak dali się nabrać.
Andrzej Hendrzak