Z notatnika dziejopisa
Czy kiedyś – szanowni czytelnicy – zastanawialiście się, jak niemal automatycznie mówimy, iż niebo jest niebieskie, trawa zielona, a śnieg biały? Ale już nie zastanawiamy się, czy na pewno tak jest. A przecież barwy każdy postrzega inaczej, bowiem kolor należy do zjawisk abstrakcyjnych. W kolorach najczęściej mylimy niebieski z zielonym. Rzekomo lepiej na kolorach znają się kobiety, co nie znaczy, że mężczyźni są daltonistami. I co - owi daltoniści mają być przez to wykluczeni z życia? Nie. Tak samo jak będący dalej od jądra futsalu nie mogą być pozbawiani możliwości jego oceny – co nieraz sugerują różni decydenci.
Świat – choćby fotografii – zna bowiem wielu znakomitych fotografów, którzy okazali się daltonistami. Podobnie mnie udało spotkać się wielu ludzi, którzy mając rzadki kontakt z futsalem wypowiadają się o nim niezwykle merytoryczne. W tygodniu po poprzednim felietonie odbyłem dyskusję z kilkoma osobami od lat zasiedziałymi przy polskim futsalu na temat jego stanu. Każdy z nas postrzegał rzucony na tapetę problem inaczej. Rozumiem to i szanuję, nie próbując narzucać wiodącej optyki futsalowej. Dlatego warto zastanowić się nie raz i nie dwa, jak widzą futsal inni i czy oraz dlaczego ich sposób widzenia różni się od tego, co widzimy my, albo nim kierujący.
Gremialnie nie udało się nam zapamiętać Final Four Pucharu Polski w futsalu. Nie takiej imprezy oczekiwała futsalowa Polska. Dlaczego ta sama komisja związkowa potrafi zorganizować kapitalną imprezę, z mediami najwyższej krajowej półki w beach soccerze, a nie udaje się jej od lat dokonać tego samego z futsalem? Czyżby grupa „plażowa” w komisji była bardziej operatywna? Czy może beach soccer lepiej sprzedaje się wizerunkowo (lato, plaża, słońce kontra zima, hala, zamknięta przestrzeń)? A może fani „plażówki” potrafią dojść do sponsorów, czego brakuje opcji „halowej”? To tylko pytania. Odpowiedzi nie szukam. Niech weźmie je na siebie związek.
Nie udało się zapamiętać w Anno Domini 2018 godziwych występów polskiej reprezentacyjnej młodzieżówki. Nie znaczy, że było źle. Było tak sobie, w porównaniu z poprzednimi laty. Jeżeli to miała być cisza przed burzą, czyli przyczajenie się przed tegorocznymi eliminacjami Mistrzostw Europy, to manewr powiódł się. Nie mam nic przeciwko takiej taktyce. Czy się sprawdzi – zobaczymy niedługo. Życzę powodzenia. I jeszcze jednej reprezentacji nie udało nam się sensownie zapamiętać. Chodzi o team kobiecy. Dominuje wrażenie, iż kadra futsalowa kobieca jest niedoceniana w piłkarskim związku. I dopóki rozgrywki ligowe futsalu kobiecego będą tylko zimowym przerywnikiem dla zawodniczek klubów kobiecej piłki trawiastej, trudno o zmianę zdania. Nie chciałbym być w skórze trenera kadry, któremu przed ważnymi turniejami zawodniczki odmawiają gry w reprezentacji, gdyż są powiązane z piłką trawiastą, będącą akurat w pełni sezonu ligowego. A tylko dla mniej zorientowanych wspomnę, że tak bywało w roku 2018. Tymczasem najlepsi w Europie takiego problemu nie mają. A nawet te reprezentacje, które były za nami, już zrozumiały, że należy futsal kobiecy usamodzielniać.
Nie zapamiętałem wraz z rozmówcami zespołu ekstraklasy męskiej z podkrakowskich Słomnik. Po ich wycofaniu się z rozgrywek bez odpowiedzi pozostało pytanie, jak różne efemerydy uzyskują zaufanie zawodników, czy organów prowadzących rozgrywki. Z innego powodu trudno zapamiętać Pogoń 04 Szczecin. W klubie te same osoby zarządzające co przed laty, w czasach ciągłej progresji (tylko bez wytransferowanego do Spółki FE prezesa Macieja), a wyniki gorsze. Jeżeli odejście jednej osoby może aż tak zmienić wartość drużyny, to strach pomyśleć o innych klubach futsalu. No bo co by się stało, gdyby z Clearexu odszedł pan Wolny, z Piasta pan Jenczmionka, z Torunia pan Stasiuk, czy z Rekordu pan Szymura? Wygląda na to, że polski futsal klubowy rozpadłby się. Brrr, aż wzdrygam się na myśl o tym. A pamiętam, jak przed dekadą na jednym ze spotkań w PZPN ostrzegaliśmy zarządców polskiego futsalu klubowego o zagrożeniach jakie płyną z monotematycznego sponsoringu.
O ile nie zapamiętaliśmy nadmiaru transmisji z meczów międzypaństwowych polskich reprezentacji futsalowych, to jednak należy pochwalić inicjatywę transmitowania live finałowych turniejów młodzieżowych mistrzostw Polski. Podobnie pozytywnie należy odebrać przyjęcie wniosków tak zwanego terenu i otwarte losowania kolejnych szczebli rozgrywek pucharowych transmitowanych w internecie. Brawo. O taką przejrzystość przecież chodzi. Niestety, dla przeciwwagi napisać można o braku możliwości zapoznania się z raportem selekcjonera Korczyńskiego, spłodzonym po finałach ME w Słowenii. Jawny był raport selekcjonera Nawałki po mundialu rosyjskim, więc nie powinno być przeciwwskazań dla futsalu. Warto więc poprosić in gremio o podanie, gdzie można zapoznać się. Nie podejrzewam, by był utajniony. Przecież prezes Boniek, czy sekretarz generalny nieraz mówią, iż związek działa przy otwartej kurtynie.
Zastanawiam się nieraz, czy osoby deklarujące swoją miłość do futsalu, naprawdę są nimi w praktyce? Rok 2018 był drugim rokiem panowania w futsalu obecnej Komisji. Nie zaglądając jej w przysłowiowe papiery, jednak napisać można, iż objawiły się ciekawe inicjatywy w zakresie porządkowania szeroko rozumianych zasad postępowania, spraw regulaminowych, organizacyjnych, systemowych. I to nie tylko na zasadzie kliknij, wklej, czy przeglądnij, lecz w sensie poczynań wpisujących futsal w profesjonalizujący się system związkowy. Takie nowe otwarcie po poprzedniej kadencji „burz i naporów”. I to akurat jest godne zapamiętania.
Andrzej Hendrzak