Z notatnika dziejopisa
Wreszcie na dobre rozpoczął się kolejny futsalowy sezon w Rzeczypospolitej. Piszę wreszcie, gdyż – przynajmniej dla mnie - ów sezon rozpoczyna się wraz z rozegraniem Turnieju Państw Wyszehradzkich. Tym bardziej, że wystartowała także I liga futsalu. Co prawda, ekstraklasa rozegrała już dwie kolejki przed owym turniejem, ale dopiero kolejne gry pozwolą uznać za prawdziwy start tych rozgrywek o prymat w kraju. Nie jednostkowy wypad ligowy. Nie lubię bowiem takich startów – gramy raz, przerwa, i dopiero po niej dalej rywalizujemy. Rzekomo początkiem września grano o futsalowy Superpuchar. Pewnie tak było. Niemniej wydaje mi się, iż ta impreza nie ma zbyt wielu wielbicieli. A i sensownego pomysłu organizatorom jakoś na nią brakuje. Więc i linijek jej nie poświęcam.
Kiedy dekadę temu kierowana przeze mnie futsalowa komisja związkowa podejmowała decyzję o rozszerzeniu gamy roczników młodzieżowych mistrzostw Polski (obowiązuje do dzisiaj) nie przypuszczałem, że kiedyś doczekam się medalowego miejsca naszej młodzieży na europejskim czempionacie. Tym bardzie, że ówczesne kierownictwo UEFA z panem Platinim na czele utrącało właśnie pomysł organizacji mistrzostw Europy U-21. Patrząc po latach powiem - chyba dobrze stało się, że zmieniła się ekipa zarządzająca europejską federacją, gdyż obecny jej szef, Słoweniec Ceferin, jest mocno przychylny futsalowi. O czym świadczą mistrzostwa U-19, czy powiększenie liczby uczestników seniorskich finałów europejskich do 16 drużyn.
Wracając na polskie podwórko, podkreślę, że system, który wtedy ustanowiliśmy, spełnił swoje zadanie. Jednak patrząc, w jakim roczniku jest rozgrywany europejski turniej finałowy dla futsalowej młodzieży, wydaje się, iż nadszedł czas na jego reorganizację. Osobiście sugeruję likwidację mistrzostw U-20, a w pozostałych kategoriach przejście na roczniki nieparzyste. I jak już jestem przy osobistych wyznaniach, to podziękuję jeszcze panu Morkisowi, wiceprzewodniczącemu Komisji Futsalu w PZPN, za szczególne zaangażowanie w polski futsal młodzieżowy. A także zaapeluję do UEFA, aby za dwa lata były już przyznawane medale brązowe i oficjalnie honorowano oraz grano o trzecie miejsce, gdyż mimo ładnej imprezy w Rydze czuję w tym temacie niedosyt.
I nie piszę tego z sarkazmem tylko z wielką troską, bowiem zdaję sobie sprawę, iż bez wsparcia tych wojewódzkich „baronów piłkarskich” futsal ma małe szanse zaistnieć na ich terenie. Wracając natomiast do najważniejszego meritum spotkania, napiszę, że postanowiono spróbować rozwinięcia od sezonu 2020/2021 obecnych wojewódzkich z zasady rozgrywek II ligi futsalu w rozgrywki makroregionalne. Zaistniałyby tym samym cztery centralne grupy II ligi futsalu. Cieszy, że przewodniczący Kaźmierczak nie boi się ryzyka. Sensownego zresztą ryzyka. Postępująca profesjonalizacja musi dotykać polski futsal na wielu szczeblach w kolejnych sezonach. Zresztą nasze systemy rozgrywkowe młodzieżowe oraz seniorskie już dzisiaj budzą podziw w gronie sąsiadów. Jak to się mówi – kto nie ryzykuje, nie pije szampana. Miejmy nadzieję, że będziemy go dzięki futsalowi pić częściej – czego doświadczyliśmy niedawno w Rydze. I tego życzę w pierwszym felietonie nowego futsalowego sezonu 2019/2020.
Andrzej Hendrzak
P.S. Czwarte, czyli ostatnie miejsce, zajęła nasza seniorska reprezentacja w krośnieńskim Turnieju Wyszehradzkim. Nie zakładam, jak uznaje wielu, że celowo nie pokazywaliśmy naszych umiejętności, by nie zdradzić się wobec przeciwników przed zielonogórskimi, październikowymi eliminacjami Mistrzostw Świata. Najzwyczajniej, patrząc statystycznie, szczęście odleciało od nas. Należy mieć nadzieję, że tylko na chwilę. Aleksy Tołstoj – rosyjski pisarz mawiał w takich sytuacjach „Od bicia żelazo twardnieje, człowiek mężnieje”.