Z notatnika dziejopisa
Pięknie wyglądała tyska hala podczas finałów Młodzieżowych Mistrzostw Polski U-20. Po raz kolejny napiszę, że futsalowa nawierzchnia zamontowana na imprezę dodaje zdecydowanej jakości. Nie tylko w oglądzie, ale i we wrażeniach grających. Dziękuję panu Morkisowi, organizatorowi mistrzostw, za urzeczywistnienie marzeń zawodników z ekip finalistów. Zapewne każdy z nich chciał zagrać na takiej nawierzchni. I zagrali. Dziwnym jest jednak, że na MMP można rywalizować na takiej układanej nawierzchni, a nie doświadczyli tego choćby uczestnicy eliminacji Mistrzostw Świata w futsalu. Nie doświadczyli uczestnicy wielu meczów międzypaństwowych, rozgrywanych w naszym kraju, organizowanych przez PZPN.
Chciałbym, aby Czytelnicy zapoznając się z treścią powyższego akapitu pomyśleli, jak niewiele trzeba, by się nam częściej udawało. W tym przypadku chodzi tylko o najzwyklejszą matę i nieco grosza z przepastnej kasy związkowej. Niejednokrotnie futsal terenowy uświadamiał odpowiadającym za niego, że pomysły nie dlatego są dobre, bo coś reformują, lecz dlatego, że zmiany uzdrawiają. Najzwyczajniej należy mocno uwierzyć, że myślenie pozytywne, skupienie się na szukaniu rozwiązań, nie zaś na przesadnych analizach, pozwoli lepiej opanować czekające nas futsalowe wyzwania.
Polskie Święta Bożego Narodzenia to spotkania rodzinne, kolędy, życzenia. Ale też są czasem, podczas którego jakoś tak najzwyczajniej wierzymy, iż coś zmieni się. Są czasem przemian. Są też czasem przeprowadzenia rocznego bilansu, a dla polskiego futsalu nie był to rok udany. Ale o tym przyjdzie czas pisać po Nowym Roku. Teraz nie psujmy sobie świątecznego stołu. Nawet w takim okresie nie wypada. Niech więc spokojnie świętują – i ci,mktórzy uważają, iż to nie oni sprawili, że coś w polskim futsalu nie udało się, jak i ci, którzy rzeczywiście zawiedli.
Andrzej Hendrzak