Z notatnika dziejopisa
Niedługo na wyspie Malcie polska reprezentacja w tak zwanych preeliminacjach rozegra turniej o awans do kolejnej rundy eliminacji futsalowych Mistrzostw Europy. Współczesny, rozwijający się polski futsal nie zwykł rozpoczynać kwalifikacji od tak niskiego etapu. Jednak kompromitujący występ w zielonogórskim turnieju eliminacyjnym do futsalowego, litewskiego mundialu, nakazał posypać głowę popiołem wszystkim mądralom. A szczególnie tym z otoczenia kadry. Pokazał, że nic nie jest dane na zawsze i awans do finałów EURO w Słowenii należy traktować – póki co - jako jednorazowy wybryk, a nie stałe umocowanie się w czołówce europejskiego futsalu.
Nawet nie dopuszczam myśli, że nie damy rady przebrnąć maltańskich kwalifikacji. Ba, nawet nie dopuszczam myśli, iż stracimy tam jakieś punkty. Obowiązkiem polskiej reprezentacji jest sięgnąć po ich komplet. Tylko tak może udowodnić od strony personalnej, szkoleniowej oraz sportowej, że jeszcze warto w ten projekt inwestować.
Kolega recenzent Józef zwrócił mi uwagę, iż nieco zagalopowałem się z oczekiwaniami na stworzenie regionalnych II lig futsalu. Wskazał, że nawet w makroregionie, w którym pomieszkuję, tylko dwa związki wojewódzkie prowadzą obecnie rozgrywki II ligi futsalu. A takich białych plam jeszcze można byłoby się spokojnie i w innych częściach Polski doszukać. Kiedy jeszcze doda się do tego amatorskie II ligi - takie bez extranetu, czy grane na zasadzie quasi ligowych turniejów (!) o puchar prezesa – to obraz nie jest wcale tak różowy.
Cóż, kolego Józefie, odpowiedź mam jedną: przy obecnym zróżnicowanym podejściu do futsalu sporej części wojewódzkich włodarzy piłkarskich nigdy nie będzie dobrej atmosfery do podjęcia tego wysiłku. Nikt mi bowiem nie powie, a znam środowisko piłkarskie w Polsce dość dobrze, że bez nakazowego działania z centrali dochowamy się w stu procentach terenowych baronów piłkarskich, akceptujących w pełni wszelkie decyzje futsalowej komisji związkowej, czy fanatyków futsalu w terenie.
Dawno nie pisałem o ekstraklasie futsalu i pewnie nic, ani rozgrywki, ani ja, z tego powodu nie tracimy. Mistrz już dawno wyłoniony. Dwóch spadkowiczów bliskich realizacji degradacji, więc czym się emocjonować? Najwyżej tym, jakie jeszcze zespoły dołączą w przyszłym sezonie do I ligi. O, przepraszam – i kto zawiesi sobie na szyi srebrne oraz brązowe medale. Ale to rzecz wtórna, bo naprawdę liczy się tylko tytuł. Chciałbym się mylić, niemniej obawiam się, że przy utrzymaniu obecnego systemu rozgrywek ten zarezerwowany jest na kolejne sezony też dla Rekordu, który pewnym krokiem zdąża do przejęcia przodownictwa w liczbie futsalowych tytułów mistrzowskich. Przypomnę, że do przeskoczenia jest wynik 5 – który na chwilę obecną znajduje się posiadaniu Clearexu Chorzów oraz klubu P.A. Nova Gliwice.
Śmiem przypuszczać, iż w większości samorządowych rozważań piłka trawiasta – nawet na poziomie klasy okręgowej, czy IV ligi – przebije I, II ligę futsalu. A mogą się w niektórych środowiskach zdarzyć przypadki, że nawet ekstraklasę. Nie chcę uchodzić za pesymistę, lecz obawiam się, iż rok 2020 może nie być aż tak rozwojowy dla polskiego futsalu seniorskiego, jak to wydawało się jeszcze przed startem obecnego sezonu rozgrywkowego.
Andrzej Hendrzak