Jesień w I lidze południowej: Nikt nigdy nie roztrwonił takiej przewagi, jaką ma GSF
GSF Gliwice miało znaleźć się w czołówce, ale niekoniecznie było tak zdecydowanym faworytem, jak wynika to na koniec rundy jesiennej.
Sześć punktów przewagi nad grupą pościgową - dużo to czy mało? Wprawdzie grupa południowa zaplecza ekstraklasy ma długą historię zwycięzców rundy jesiennej, którzy na wiosnę tracili pozycję lidera, to jeszcze nigdy w historii I ligi nie zdarzyło się, by zespół z sześcioma punktami przewagi nie wygrał ligi. Ta statystyka jest zresztą dość frapująca, bo np. na północy od 2007 roku zawsze najlepszy na jesieni okazywał się też najlepszy na wiosnę.
Za GSF trójka kolejnych drużyn ze Śląska, przy czym jedna z Dolnego. Sukces Górnika Polkowice, za który należą się oczywiście gratulacje, wskazuje jednak na słabość ligi. Oto po raz trzeci wraca zespół, oparty na tych samych zawodnikach, większość meczów gra w dwie czwórki, najlepszy jej strzelec - niezniszczalny Kamil Nowakowski, który zapowiadał już koniec halowej kariery - może odpuścić sobie nawet dwa mecze, a i tak zespół załapuje się na miejsce barażowe. Futsalowy zespół, który podstronę na klubowej witrynie www dzieli z unihokejem - przy czym to ta druga dyscyplina jest chyba ważniejsza, bo podpisana (nie żart, sprawdźcie) - okazuje się minimalnie lepsza od słynącej ze szkolenia Gwiazdy Ruda Śląska, a zdecydowanie od zaprawionych w pierwszoligowych bojach ekip takich jak Heiro Rzeszów, AZS UMCS Lublin czy Berland Komprachcice.
Górnik ma tyle samo punktów, co Gwiazda, jeden więcej niż GKS Futsal Tychy. To między tą trójką rozstrzygnie się kwestia miejsca barażowego, bo przewaga nad resztą stawki jest gigantyczna i w zasadzie nie do nadrobienia. Pytanie zresztą, czy ktoś poza Górnikiem na pewno chce awansować, a szczególnie czy ma potencjał na wyrównaną grę w nowej, powiększonej ekstraklasie, z której bezpośrednio mają spadać aż trzy zespoły? - Na pewno walczyć będziemy do końca sezonu bo zasługujemy na ekstraklasę - mówił przed sezonem Kamil Nowakowski. Innym zespołom również ambicji odmówić nie można, ale stawiać pytania o poziom i potencjał - jak najbardziej.
Emocje w grupie południowej dotyczyć więc będą głównie awansu z drugiego miejsca do barażów. Nie licząc naturalnie emocji dodatkowych, np. lokalnych, takie jakich doświadczają np. kibice na Opolszczyźnie. Jesienią we wszystkich trzech meczach między trzema klubami z województwa padły remisy, a kibice nie mogli narzekać na nudę. Oby tak dalej.
Pozytywy:
Ekstraklasowa forma GSF pod wodzą reprezentacyjnego trenera
Wiecznie żywy Kamil Nowakowski
Supersnajper Tomasz Lutecki
Odkrycie rundy - 18-letni Paweł Lisiński z GKS Futsal Tychy
Negatywy:
Remedium Pyskowice - za największą kadrę wszech lig, z której niewiele wynika
Odra Opole i GKS Futsal Nowiny - za tragiczne miejsce w tabeli w stosunku do potencjału drużyny
Trener Artur Gadzicki - za zapowiedź rezygnacji z futsalu na rzecz piłki trawiastej od przyszłego sezonu. Będzie nam Ciebie brakowało, powodzenia!
Spiker z Buska-Zdroju - za pomylenie swojej roli z pracą komentatora telewizyjnego. Tak, to diametralna różnica.
Etykiety