Constract - Pogoń 3:0. Lubawy do trzech razy sztuka? fot. Constract Lubawa/ Paweł Jakubowski

Constract - Pogoń 3:0. Lubawy do trzech razy sztuka?

W Dzień Dziecka jak jak dzieci cieszyli się po meczu z Pogonią zawodnicy Constractu Lubawa, bo trzecie ich podejście do barażów ma spore szanse na powodzenie

Constract LubawaPogoń 04 Szczecin01.06.2019 godz. 18:00

Constract Lubawa - Pogoń 04 Szczecin
3:0

Protokół meczowy

Myślisz baraże - mówisz Constract. W 2017 roku lubawianie w pierwszej rundzie okazali się lepsi od Orła Jelcz-Laskowice, ale w decydującym dwumeczu przegrali z AZS-em Uniwersytet Gdański. Rok później na drodze Constractu stanęła Gwiazda Ruda Śląska - tak jak i teraz, ale tym razem zespół Dawida Grubalskiego i Damiana Jarzembowskiego dzięki powiększeniu ekstraklasy dostał drugą szansę. Czy ją wykorzysta? Na razie zrobił jeden, za to duży krok.




Gra w sobotę toczyła się w bardzo leniwym tempie. Klarownych sytuacji było jak na lekarstwo, ciężko było nawet o składne, kilkupodaniowe akcje. Niemal każde podanie adresowane było do zawodnika stojącego w miejscu, a zagrania na dobieg na ogół kończyły się stratami. W tej ospałości szybciej połapali się gospodarze, gdy po kwadransie gry Arkadiusz Budzyn huknął nie do obrony z woleja po rzucie rożnym. W rewanżu piłka minimalnie minęła słupek po uderzeniu Mateusza Jakubiaka, z kolei po stronie Constractu bliscy podwyższenia byli Paweł Kaniewski i Sebastian Grubalski.

Ten pierwszy ostatecznie wpisał się na listę strzelców po przerwie, gdy w 27. minucie indywidualną akcją zaskoczył obronę Pogoni, a precyzyjnym strzałem - jej golkipera. Pięć minut później do pustej bramki z metra-dwóch nie trafił Grubalski i kibice w lubawskiej hali mogli zacząć się obawiać, ponieważ coraz bardziej przypominało to starcie w poprzedniej rundzie z Gwiazdą. Wówczas Constract miał momentami przygniatającą przewagę, ale nie wykorzystywał stwarzanych sobie sytuacji i na własne życzenie przegrał. Końcówka wyjaśniła jednak kwestię zwycięstwa. Przyjezdni zaczęli grać w przewadze, czego największym zyskiem był strzał w słupek Mateusza Geperta, a stratą - kolejna bramka.

Gol na 3:0 był zresztą przykładem na to, że modne ostatnio, po występach Higuity i podobnych próbach Błażeja Korczyńskiego w reprezentacji, wychodzenie bramkarza do przewagi nie jest dobrą taktyką. Golkiper ma bowiem inne nawyki, niż zawodnik z pola, czego efekty można zobaczyć na ogół przy stratach. Po jednej z takich strat Daniel Szklarz wyciął rywala - rozgrywający raczej nie zdecydowałby się na taki atak - a że zobaczył za to drugą żółtą kartkę, przedwcześnie opuścił boisko, a między słupkami stanął Łukasz Wilczek. Gospodarze odrobili zadanie z dwumeczu z Gwiazdą, gdy przez dwie minuty gry w przewadze nie potrafili stworzyć żadnego zagrożenia w polu karnym. Na raty, przy drugiej dobitce, ale udało się wepchnąć piłkę - wynik ustalił Paweł Ossowski.




3:0 to nie jest już wynik zapewniający wygraną w dwumeczu nawet w piłce nożnej, nie mówiąc już o futsalu. Constract by awansować nie może stracić koncentracji, zwłaszcza jeśli w rewanżu zagra nieobecny w Lubawie Konrad Prawucki. Snajper Pogoni w pojedynkę potrafi strzelać cztery gole w meczu (zrobił to w tym sezonie już dwa razy), a pierwszoligowiec potrzebuje na swoje trafienie wielu okazji. Choć Kaniewski i spółka zrobili duży krok, to jeszcze do ekstraklasy nie wskoczyli. A jeśli wskoczą, to powinni sobie ściągnąć takiego strzelca, jak Prawucki.

Jeśli Constract przejdzie Pogoń, będzie pierwszym od 13 lat zespołem z niższej ligi, który pokonał w barażu drużynę z wyższej klasy. Poprzednio dokonał tego w 2007 roku Marioss Gazownik Wawelno. Zresztą Kupczyk Kraków, który wówczas z klubem z Opolszczyzny poległ, w końcu i tak został do ligi tylnymi drzwiami i w kontrowersyjnych okolicznościach dokoptowany.