Wysyp kartek w Polkowicach. „Sędzia nie panował nad spotkaniem” i „To był mecz walki”

Na moment wracamy do meczu 15. kolejki I ligi pomiędzy KGHM Metraco Górnik Polkowice i Maxfarbexem Busko-Zdrój (7:5). Analizując protokół z tego spotkania zauważyliśmy, że w 35. minucie sędziowie pokazali aż pięć żółtych i dwie czerwone kartki. Postanowiliśmy sprawdzić, jakie były przyczyny takich werdyktów arbitrów.

Pierwszym wykonanym przez nas krokiem było zgłoszenie się do klubu z Polkowic z prośbą o nagranie z meczu. Otrzymaliśmy odpowiedź, że Górnik nie posiada takiego zapisu. Przekierowano nas do organizatora, nie podając przy tym konkretnej instytucji. Wobec tego zdecydowaliśmy się na zebranie relacji uczestników meczu.

Z prośbą o wyjaśnienie, do czego doszło w Polkowicach, zwróciliśmy się między innymi do Daniela Suchana z drużyny gości. To on został ukarany jedną z czerwonych kartek. Zapytaliśmy zawodnika, co sprawiło, że sędziowie wyrzucili go z boiska.

- Spowodowane było to tym, że sędzia nie panował nad przebiegiem spotkania. Decyzję o kartce podjął po konsultacji z sędzią czasowym, który rozmawiał z zawodnikami z Polkowic. Sędzią głównym w tym spotkaniu był sędzia, który sędziował mecz Bochnia - Busko-Zdrój, i śmiał się nam w twarz – zarzuca reprezentant Maxfarbexu.

Oprócz niego czerwoną kartkę ujrzał również zawodnik Górnika Polkowice – Marek Dudka. Żółte kartoniki otrzymali natomiast Marcel Michalczak i Grzegorz Duda z Górnika, a także Tomasz Grzesiak, Łukasz Mika i Jan Zachariasz z drużyny przyjezdnych. Sprawdziliśmy, jak cała sytuacja wyglądała z perspektywy drużyny miejscowej.

- To był mecz walki, tak się w życiu zdarza. Nie chcę się wypowiadać na temat pracy sędziów, bo ostatnio dostałem karę. Po prostu to było spotkanie walki. Z 0:3 zrobiło się 3:3, a później prowadziliśmy. To wszystko wyszło z walki, takie boiskowe sytuacje. Nie było jakichś nieprzyjemnych zdarzeń – powiedział nam Robert Biały, kierownik Górnika.

- Mój zawodnik dostał czerwoną kartkę za dyskusję, ich reprezentant chyba też. W końcówce była jakaś szarpanina, ale nic groźnego się nie stało, bo nawet sędziowie nie wyciągnęli kartek. Mecz walki. Skończyło się 7:5, a przecież Busko prowadziło 3:0. Rywale myśleli, że łatwo wygrają, a przegrali. Emocje gdzieś się lekko skumulowały - ocenił działacz z Polkowic.

Udało nam się również uzyskać stanowisko klubu. Maxfarbex w komentarzu przesłanym na prośbę naszej redakcji również wraca do tego, że „Głównym arbitrem naszego spotkania był sędzia, który sędziował też nasz mecz w Bochni”.

„Panowie tam, jak i tu, nie radzili sobie z zawodnikami na boisku. Widzieli faule, których nie było, a gwizdali, gdzie absolutnie nie było przewinienia, co zawodników z jednej, jak i drugiej drużyny deprymowało. W 35. minucie na parkiecie leżał zawodnik Górnika Polkowice. Nasza drużyna wychodziła z kontrą. Nie wybiliśmy piłki, bo w pierwszej połowie doszło do takiej samej sytuacji i gospodarze również nie postąpili fair play. We wspomnianej 35. minucie nasz zawodnik został sfaulowany, a w tym samym momencie sędzia z drugiej strony zagwizdał, przerywając grę, by pomóc leżącemu zawodnikowi z Polkowic. Obie ławki wybiegły na parkiet i doszło do przepychanek. Poleciały żółte kartki. Sytuacja się uspokoiła i wtedy sędzia stolikowy zawołał głównego, i ukarał naszego zawodnika z pola – Daniela Suchana - czerwonym kartonikiem, a ponadto czerwoną kartkę dostał ich rezerwowy. Poskutkowało to tym, że graliśmy w osłabieniu. Dodam też, że bramkarz rezerwowy podszedł wtedy do stolikowego i powiedział mu coś na ucho” - przekazał Maxfarbex.