Skrót meczu Nbit Gliwice - BSF Bochnia

Czarny koń z Mikołowa? Nbit bije lidera

Nie ma już w południowej I lidze zespołów z kompletem zwycięstw. Dość niespodziewanie Kamionka Mikołów pokonała faworyzowane Solne Miasto Wieliczka. Zwycięzcy plasują się już na pozycji wicelidera.

Sprawdź komplet wyników i strzelców w 3. kolejce!

O ile w grupie północnej utarł się pewien schemat, że większość meczów rozgrywana jest w soboty o 18:00, o tyle na południu panuje wolna amerykanka. Gdy Vamos Gdańsk ustalił termin rozpoczęcia swoich meczów na niedzielę na godz. 18:00 od razu podniosło się larum. W drugiej grupie się w ogóle tym nie przejmują i już 6. mecz (z 15 w ogóle rozegranych) odbył się poza regulaminowym terminem. Ale cóż - znacznie mniejsze odległości do takich ruchów uprawniają.

Tym razem nie mieliśmy przynajmniej spotkań rozgrywanych poza weekendem. W sobotę zaczęła Gwiazda Ruda Śląska, która bez najmniejszych problemów rozprawiła się z Jedynką Niemodlin. Goście przyjechali w zaledwie 8-osobowym składzie, co źle wróży na przyszłość. A i tak zagrali na dużej skuteczności, bo Gwiazda łącznie strzelała w tym meczu na bramkę Mateusza Szymkowa 68 razy, tymczasem przyjezdni oddali uderzeń raptem 8. Ale z taką nawałnicą nie poradziłby sobie nawet Bartłomiej Nawrat, Jedynka "umocniła się" więc na pozycji... czerwonej latarni, paradoksalnie mając w składzie najlepszego strzelca ligi (Andrzej Sapa - 5 trafień). Rudzianie zaś mocno asekurujący się co do swoich szans na awans są na tę chwilę na dobrej drodze do powrotu na ekstraklasowe parkiety. Są bowiem jedną z już tylko dwóch drużyn bez porażki na koncie.

Druga z nich to rewelacyjna Kamionka Mikołów, która w niedzielę niespodziewanie odprawiła Solne Miasto Wieliczka, Zespół Leszka Latacza nie był - także przez nas - zaliczany do grona faworytów. Tymczasem po remisie w Rzeszowie odprawił Nbit Gliwice i niedzielnego przeciwnika, którzy to rywale byli znacznie wyżej notowani. Kamionka przegrywała w tym pojedynku już 0:2 po ledwie czterech minutach. Później dogoniła rywala, ale w 35. minucie straciła gola na 2:3. I tak zdołała się podnieść i jeszcze wyjść na prowadzenie, w czym duża zasługa zdobywcy hat-tricka Dawida Pasierbka. Ekipa z Mikołowa ma dobry terminarz (3 mecze z rzędu u siebie), także może jeszcze długo utrzymać się w czubie.

Ze szczytu tabeli spadło BSF Bochnia. Tym razem Kamil Rynduch trafił do siatki tylko raz, hat-tricka zaliczył za to Mateusz Więsek. I to było jednak za mało na drużynę Szymona Maksyma, która prezentuje bardzo ładny dla oka futsal. W zespole jest wielu graczy z halowych doświadczeniem, nie powinno więc to dziwić. Tak czy inaczej obu klubów - i Nbitu Gliwice, i BSF Bochnia możemy się spodziewać w czubie tabeli.

W Rzeszowie zgodnie z naszymi przewidywaniami drugą porażkę poniosło Heiro. Przedstawiciele rzeszowskiego klubu trochę burzyli się na nas przed dwoma tygodniami, gry prognozowaliśmy, że na kolejne punkty będą musieli poczekać, ale teraz - po dwóch meczach do których podchodzili z pozycji outsidera - może nadejść ich czas. Bo na kim się "odkuć", jeśli nie na Jedynce, z którą Heiro rywalizuje za tydzień? W sobotę AZS UMCS Lublin zdecydowanie górował nad gospodarzami, ale w pewnym momencie sam wręcz zaczął sobie strzelać bramki. Końcówka była więc nerwowa, ale w pojedynku dwóch "dzikich" drużyn więcej zimnej krwi zachowali Akademicy, którzy dzięki temu wskoczyli na podium w tabeli. Za tydzień czeka ich ciężki sprawdzian z Nbitem. Porażka mocno skomplikuje plany którejś z tych drużyn.

W ostatnim pojedynku tej kolejki Ekom Futsal Nowiny już drugi raz w tym sezonie zaczął od szybkiego strzelenia dwóch goli, by następnie oddać inicjatywę i przegrywać z rezerwami Wisły Krakbet Kraków już 2:4. Tym razem pogoń okazała się połowicznie skuteczna, bo mecz zakończył się remisem, ale zdecydowanie podopieczni Piotra Lichoty muszą popracować nad koncentracją.