Skróty meczów
Pniewy i Toruń z kompletami. Gniezno wciąż bez zwycięstwa
Mariusz Łangowski zapowiadał, że jego zespół jedzie do stolicy po 3 punkty. I cel osiągnął. Torunianie przewodzą tabeli, razem z Red Dragons Pniewy.
Sprawdź komplet wyników i strzelców w 2. kolejce!
Na mecz kolejki w Białymstoku KS Gniezno pojechał w zaledwie 8-osobowym składzie, ale wcale nie zdeterminowało to przebiegu wydarzeń na parkiecie. W pierwszej połowie goście lekko przeważali, prowadząc grę i nadziewając się na niebezpieczne kontry. Gospodarze nie przebierali w środkach by powstrzymać gnieźnian. Już w 13. minucie z boiska po ostrym wślizgu wyleciał z drugą żółtą kartką Marcin Borowik. Przyjezdni mimo kilku okazji nie zdołali wykorzystać przewagi, a zaraz po jej zakończeniu sami stracili bramkę. Wyrównał wkrótce po przerwie Bartosz Łeszyk, podobnie jak na 5 minut przed końcem, gdy Helios ponownie prowadził. Remis nie może zadowolić żadnej ze stron, bo w efekcie oba zespoły wciąż znajdują się w dolnej połówce tabeli, a prowadząca dwójka Red Dragons Pniewy - FC Toruń już odjeżdża.Smoki mogły się obawiać Unisław Teamu, który w poprzedniej kolejce postraszył aż 11:1 rozbijając Vamos Gdańsk. Zespół Łukasza Frajtaga poradził sobie jednak doskonale, już do przerwy prowadząc 3:0, a później jeszcze zwiększając przewagę. Dziwna jest trochę ta liga; jak to się mówi "mecz meczowi nierówny". Ale zastanawiające jest to, że z kolei gdańszczanie przejechali się walcem po Constrakcie Lubawa, który przed tygodniem stawił przecież zacięty opór samemu KS-owi Gniezno. Ta liga miała być bardzo wyrównana i zasadniczo silniejsza, niż grupa południowa. Dużo wskazuje jednak na to, że prędzej czy później nastąpi podział na zespoły już ograne oraz tegorocznych beniaminków. Widać to zwłaszcza po wynikach Red Dragons.
Ciekawe spotkanie rozegrali w Warszawie futsaliści AZS UW i FC Toruń. Ciekawe, bo konfrontowały się zespoły, które lubią grać piłką, prowadzić grę. I było to dobrze widać, bo w przeciwieństwie do innych meczów żadna z bramek nie padła po kontrataku - 2 z ataku pozycyjnego, 3 ze stałych fragmentów. Lepszą skuteczność mieli goście i z kompletem punktów wespół z Red Dragons prowadzą w tabeli. AZS upatrywany jako jeden z faworytów do walki o awans przejął za to rolę czerwonej latarni. Ciężko będzie mu się w najbliższym czasie stamtąd wygrzebać, bo za tydzień jedzie do Gniezna, gdzie jeszcze nigdy nie wygrał. Niezwykle atrakcyjnie zapowiada się za to mecz w 4. kolejce. FC Toruń będzie grać w Pniewach i można przypuszczać, że będzie to nawet pojedynek o 1. miejsce po rundzie zasadniczej.
Etykiety