Skrót meczu

Nbit pozbawia złudzeń Jedynkę

5 meczów do końca ligi pozostało Jedynce Niemodlin na odrobienie 5 punktów straty do Wisły II Kraków. W niedzielę zespół z Opolszczyzny został wypunktowany przez Nbit Gliwice.

Jedynka Niemodlin
Nbit Gliwice

UKS Jedynka Niemodlin - Nbit Gliwice
2:7

 
Drużyna gospodarzy dobrze weszła w mecz i już od pierwszych minut zaczęła ostro atakować przeciwników. Pierwsza bramka dla Jedynki padła w 3. minucie, a jej autorem był Piotr Kramczyński. Przyjezdni mieli spore problemy, żeby przebić się przez obronę Niemodlina. Co prawda, oddawali sporo strzałów na bramkę, ale nieczystych. Kilka razy uderzali Mateusz Pawlak, Robert Satora, Kamil Myśliwiec, czy Marcin Minkus, jednak wciąż obok prawego lub lewego słupka. Ostatecznie Nbit zwalczył swoją niemoc i w 17. minucie po dwójkowej akcji Minkusa i Łukasza Jagiełły, gliwiczanie doprowadzili do remisu. Na kolejnego gola nie trzeba było długo czekać, bo już dwie minuty później ponownie Jagiełło umieścił piłkę w bramce Pawła Paradowskiego.

Druga części spotkania stała pod znakiem walki i fauli. Już w 26. minucie obie drużyny dorobiły się 4 przewinień. Atmosfera zarówno na boisku, jak i na ławkach była bardzo nerwowa, napięcie dało się we znaki również trenerom obu drużyn. Z zimną krwią grał za to Jagiełło i w 28. minucie zapisał na swoim koncie hat-tricka. Tym samym gliwiczanie uciekali Jedynce już dwoma bramkami. W 33. minucie, po szóstym faulu gospodarzy, sędzia podyktował pierwszy przedłużony karny dla ekipy gości. Z okazji na podwyższenie skorzystał więc Satora. Prawdziwy worek z golami rozsupłał się pod koniec pojedynku. Na 5 minut przed ostatnią syreną kibice mogli zobaczyć kolejne celne karne, jeden dla Nbitu (Pawlak), a drugi dla Jedynki (Andrzej Sapa). Minutę później najlepszy snajper Nbitu Kamil Musiał dorobił się 16. bramki w sezonie i było już 2:6. W tej samej minucie Satora nie wykorzystał kolejnego karnego dla Nbitu. Ale chwilę później doświadczony Sapa otrzymał drugą żółtą, w konsekwencji czerwoną kartkę i musiał zejść z boiska, a z 10 metrów nie pomylił się Pawlak. 

Gliwiczanie po pobudce w końcówce pierwszej połowy i bogaceniu się na nieczystej grze gospodarzy zainkasowali kolejne 3 punkty. W tabeli wprawdzie nie awansowali, ale wciąż mają 2 zaległe spotkania w stosunku m.in. do lidera z Rudy Śląskiej. Zresztą w środku tabeli panuje spory ścisk, bo drużyny z miejsc 4-7 dzielą ledwie 2 punkty. Jedynka natomiast znów nie wykorzystała atutu własnego parkietu i mości sobie coraz wygodniejsze gniazdko na dole tabeli.

Dodatkowe informacje

  • Źródło: Magdalena Grabarczyk-Stasiło