Skrót meczu

Dziki przegonione w Gliwicach

Mecz Nbitu Gliwice z AZS-em Lublin ostatecznie zamknął odrabianie zaległości z 15. kolejki. Mimo, że obie drużyny sąsiadują w tabeli, na parkiecie zdecydowanie lepsi okazali się gospodarze.

Nbit Gliwice
AZS UMCS Lublin

Nbit Gliwice - AZS UMCS Lublin
9:3

 
Od pierwszych minut na boisku gliwiczan czynnie wspierał trener Szymon Maksym. Pierwszą groźną akcją popisali się gospodarze - kapitan Łukasz Jagiełło trafił w słupek po asyście Marka Chojnackiego. W trzeciej minucie realne szanse na zdobycie gola miały Dziki, jednak bezbłędnie strzał wyczuł bramkarz Nbit-u Łukasz Bogdziewicz. Kolejny słupek na koncie gospodarzy miał miejsce w czwartej minucie po samotnym ataku Dmytro Pidczenki. Chwilę później zrobiło się gorąco w polu karnym Nbitu, jednak lublinianie nie zdołali wykorzystać żadnej z kilku szans wbicia futbolówki do bramki Bogdziewicza. W piątej minucie gry gliwiczanie mieli na koncie już trzy przewinienia, jednak ich otwarta gra zaczęła przynosić korzyści i niespełna dwie minuty później Jagiełło dał prowadzenie gospodarzom strzałem z dystansu. Kilka sekund później swojego szczęścia spróbował Jarosław Walęciuk, jednak ponownie bramkarz Nbitu nie dał się zmylić. Kolejna minuta to dwie silne, a zarazem nieudane próby oddania strzału przez Mateusza Pawlaka. W 9. minucie Marcin Bijas był blisko doprowadzenia do wyrównania, ale piłka tylko przemknęła obok prawego słupka, a 15 sekund później Łukasz Gromba siejąc zgrozę w polu karnym gospodarzy nie zdołał zwieść golkipera Nbitu. Kolejne ciekawsze sytuacje należały do gliwiczan. Trener gości trzeźwo reagując poprosił o czas dla swojej drużyny. Po wznowieniu gry Pawlak oddał strzał w światło bramki, jednak szczęśliwie dla gości na linii strzału znalazł się stoper AZS-u. Kibice, przybyli na mecz otwarcia, cierpliwie musieli czekać na kolejne bramki. I wreszcie, w 14. minucie po asyście Kamila Musiała, Pidczenko z lewej nogi zdobył drugiego gola dla gospodarzy. Kolejny słupek autorstwa gliwiczan zaliczył Chojnacki, a kilka sekund później był już bardziej precyzyjny i fantastycznym uderzeniem z dystansu doprowadził do wyniku 3:0. Silna defensywa Nbitu nie dawała żadnych szans Dzikom, udaremniając w 19. minucie próbę przedarcia się Walęciuka w swoje pole karne. Dwie sekundy do końca pierwszej części spotkania po znakomitej asyście Marcina Minkusa, Pidczenko zdobył swojego drugiego gola w meczu. Tak oto wynik 4:0 do szatni był niezwykle optymistyczny dla drużyny gospodarzy.

Druga połowa meczu od pierwszych minut wskazywała, że mimo sporej przewagi, gospodarze absolutnie nie zamierzali spuszczać z tonu i to właśnie oni poczęli atak na bramkę rywala. Szybko przyniosło to pożytek, bowiem w 22. minucie po podaniu Pawlaka Chojnacki zdobył swojego drugiego gola, dając Nbit-owi prowadzenie 5:0. Chwilę potem, to lublinianie zagrozili Nbit-owi, szukając kontaktowego gola, jednak tradycyjnie Bogdziewicz wybił piłkę nad poprzeczkę. Minutę później po błędzie Kamila Myśliwca zrobiło się niesamowicie gorąco w polu karnym gliwiczan - swoich szans próbował Gromba i Grzegorz Fularski, jednak Bogdziewicz uparcie sięgał każdego strzału. Następnie, po raz kolejny zaatakowali gospodarze i po dwójkowej akcji Musiał - Minkus, wynik 6:0 był prawdopodobnie niezwykle przytłaczający dla lublinian. W 27. minucie swoje "5 minut" miał młody zawodnik Nbitu Dawid Pawlik, który trafił centralnie w poprzeczkę. I wreszcie, po asyście Łukasza Mietlickiego, gola honorowego dla Dzików zdobył Gromba. Po raz kolejny goście poprosili o czas, mając cień nadziei, że losy meczu mogą się jeszcze odmienić. AZS został nagrodzony za swoją walkę do końca i w 34. minucie drugiego gola zdobył Mietlicki. Jednak Nbit się przebudził i po kilku nieudanych próbach Musiałowi w końcu udało się zdobyć gola - ten strzał dał mu 15. trafienie w sezonie. Chwilę później Fularski nie wykorzystał stuprocentowej szansy oddania strzału na pustą bramkę. Ósmy gol dla Nbit-u padł w 36. minucie po drugim już celnym strzale Minkusa. Kapitan drużyny, Łukasz Jagiełło nie chcąc być gorszym, zapragnął zdobyć swojego drugiego gola. I udało się, ale 28 sekund do końca meczu Dziki zdobyły swojego trzeciego gola za sprawą uderzenia pod poprzeczką Tomasza Ławickiego. 10 sekund przed ostatnim gwizdkiem gliwiczanie dorobili się szóstego przewinienia, jednak Dziki nie wykorzystały przedłużonego rzutu karnego i wynik 9:3 pozostał bez zmian.

Mimo gry ładnej dla oka, lublinianom brakowało skuteczności, co skrzętnie wykorzystywali zawodnicy Nbit-u. Wynik spotkania, mógł wyglądać zgoła inaczej, gdyby nie dobra postawa młodego bramkarza gliwiczan Łukasza Bogdziewicza. Mecz Ślązaków z AZS-em UMCS zakończył odrabianie 15. kolejki spotkań, w części przełożonych z powodu meczów Halowego Pucharu Polski.

Dodatkowe informacje

  • Źródło: Magdalena Grabarczyk-Stasiło