Skrót meczu
Nbit gromi i awansuje
Nbit Gliwice rozbił Heiro Rzeszów aż 12:1, a okazałe zwycięstwo pozwoliło mu awansować aż na 3. miejsce w tabeli.
Spotkanie w końcu rozpoczęło się, a pierwszą groźną akcję Nbit-u można było zobaczyć już w drugiej minucie po strzale Tomasza Stasiaka prosto w prawy słupek. Chwilę później padła pierwsza bramka za sprawą Mateusza Pawlak, tym sposobem gospodarze wyszli na prowadzenie. W 5. minucie, po błędzie Kamila Musiała, przeciwnicy wypracowali pierwszą niebezpieczną sytuację, najpierw piłkę wybił bramkarz Łukasz Bogdziewicz, a po dobitce w odpowiednim miejscu znalazł się Michał Kuźnik. Kolejna okazja na zdobycie bramki dla Nbit-u nadarzyła się minutę później Łukaszowi Jagiełło, który trafił tylko w prawy słupek. Blisko zdobycia goli dla Heiro byli rzeszowianie - Łukasz Krawczyk, a następnie Ireneusz Depta lecz Bogdziewicz, który jest w wyśmienitej formie, dobrze wyczuł oba strzały. Pierwsze minuty gry pokazały, że goście, mimo trudniejszej sytuacji, bynajmniej, nie mieli zamiaru sprzedawać tanio skóry. W 8. minucie ponownie zaatakowali gospodarze - Pawlak uderzył z pierwszej piłki po ziemi, jednak lewą nogą dosięgnął ją bramkarz Rafał Piszczek. Chwilę potem Pawlak ładnie podał futbolówkę do Jagiełło i gliwiczanie mieli już dwubramkowe prowadzenie. Na kolejnego gola dla Nbit-u nie trzeba było długo czekać - swojemu zespołowi zafundował go Musiał, najlepszy snajper drużyny. W 11. minucie centymetry dzieliły gości od zdobycia gola - obok lewego słupka uderzał Radosław Adamski, a kontratak gospodarzy kosztował przyjezdnych stratę kolejnej bramki - czwartego gola dla gliwiczan zdobył Marek Chojnacki. Ten sam zawodnik kilka sekund później był bliski poprawienia wyniku, jednak strzał był już za mało precyzyjny. Kolejna ważniejsza akcja miała miejsce w 13. minucie, gdy jeden z zawodników Rzeszowa przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. 5 minut do przerwy gospodarze dorobili się już wyniku 5:0 po asyście Kuźnika i uderzeniu Musiała. 17. minuta to niekwestionowana akcja wieczoru, kiedy to Jagiełło piętą kapitalnie podał piłkę do swojego ulubionego partnera z boiska - Pawlaka, który wykorzystując szansę wbił szóstego gola rzeszowianom. Nie minęła minuta, a strata zdobywcy bramki kosztowałaby gliwiczan gola, gdyby w bramce stał ktoś inny niż Bogdziewicz. Minutę do szatni gospodarze zdołali wbić jeszcze siódmego gola, a autorem trafienia był Kuźnik, który chyba wreszcie przełamał się, bo zagrał tego dnia bardzo dobre spotkanie.
W drugiej połowie gospodarze zdecydowali się na zmianę - w bramce pojawił się Daniel Hajduk. Jagiełło rozpoczął tę część spotkania niecelnym strzałem na bramkę Piszczka, a chwilę później zrobiło się małe zamieszanie w polu karnym rzeszowian, najpierw po podaniu Jagiełły nie trafił w piłkę Robert Satora, a następnie Pawlak - trafiając w piłkę nie trafił w światło bramki. 23. minuta to ponownie rozumiejący się bez słów niezawodny duet Jagiełło - Pawlak, nie pozostawiając złudzeń rywalom, wbił rzeszowianom ósmego gola. Dla strzelcy bramki było to już trzecie trafienie w tym spotkaniu. Po tym golu przyjezdni zostali odarci z resztek nadziei i ciężko było im znaleźć jeszcze w sobie choć cząstkę motywacji do dalszej walki. A Nbit szalał w najlepsze - w 25. minucie kibice mieli przyjemność oglądać dziewiątego gola - kolejnego hat-tricka sprezentował sobie drugi zawodnik gospodarzy, tym razem Kamil Musiał. W 28. minucie duet Jagiełło - Stasiak nie wykorzystał stuprocentowej okazji doprowadzenia do dwucyfrówki, w konsekwencji piłka wylądowała nad poprzeczką bramki Piszczka. Kilka sekund później Kuźnik zdobył swojego drugiego, a dziesiątego gola dla Nbit-u. Kolejną ciekawą akcją było uderzenie Stasiaka, jednak golkiper Heiro wybił piłkę oburącz przed siebie. Kilka minut do końca spotkania ponownie zaczęli atakować rzeszowianie, jednak ich strzały były często niecelne lub trafiały na interwencję bramkarza Nbit-u. Gliwiczanie mają naprawdę stalowy mur obronny. Drugi bramkarz gospodarzy, Daniel Hajduk spisywał się równie dobrze co Bogdziewicz. W 34. minucie ponownie zaatakowali gospodarze. Po asyście Marcina Minkusa Musiał ponownie trafił w słupek, a niespełna minutę później po podaniu Kuźnika zdobył swojego czwartego gola. 12. gol dla Nbit-u padł 40 sekund później za sprawą fenomenalnego uderzenia Stasiaka. Taki wynik dawał jednoznaczną odpowiedź, która drużyna w tym meczu jest górą w tym spotkaniu. Rzeszowianie szukali możliwości wbicia bramki honorowej i udało się to 3 minuty przed końcem meczu - autorem gola, który wzmógł niesamowitą radość na ławce gości był Adamski. W 39. minucie skuteczną obroną strzału Radosława Trawki mógł pochwalić się Hajduk. Do ostatniego gwizdka gliwiczanie nie wykorzystali jeszcze kilku szans, jednak wynik 12:1 to i tak najwyższy, jak do tej pory, rezultat podopiecznych Szymona Maksyma i Sebastiana Wiewióry.
Okazałe zwycięstwo dało Nbitowi awans aż na podium I ligi grupy południowej. Heiro tymczasem ściga się z Wisłą II Kraków o miano drużyny, która straci w tym sezonie najwięcej bramek. Po piątkowym wyniku 4:17 w Chrzanowie (Wisłę II rozgromiło BSF Bochnia) wydawało się mało prawdopodobne, by ktoś miał dogonić zespół z Małopolski, jednak po 19. kolejce spotkań oba zespoły legitymują się identycznym dorobkiem 108 straconych bramek. Tyle, że rzeszowianom zajęło to jeden mecz więcej.
Dodatkowe informacje
- Źródło: Magdalena Grabarczyk-Stasiło
Etykiety

