Udana inauguracja Politechniki

  • Media
Drużyna Michała Janiaka odprawiła debiutujący w I lidze futsalu Unikat Osiek.

Politechnika Gdańska
Unikat Osiek

Politechnika Gdańska - Unikat Osiek
4:1

 
Od pierwszych minut goście rozpoczęli grę wysokim pressingiem na połowie Politechniki Gdańskiej. Początkowo przynosiło to skutek, widać było nerwowość w grze gospodarzy. Futsaliści debiutującego w rozgrywkach Unikatu Osiek często wyprowadzali swoje kontry kończąc groźnymi strzałami. Obie ekipy nie odpuszczały, gra była twarda, momentami ostra, ale wszystko w duchu fair play. Po rozegraniu jednego z rzutów wolnych błąd popełnił zawodnik Politechniki i Bartosz Elwartowski mierzonym strzałem przy słupku wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Była 5. minuta  gry. Politechnika  zdeprymowana słabym początkiem meczu wciąż nie mogła złapać rytmu gry. Trener Michał Janiak poprosił o czas, by uspokoić zawodników i jeszcze raz spróbować wejść w mecz. Przyniosło to skutek, bowiem gra gdańszczan poprawiała się z minuty na minutę i tak, w 11. minucie, po rozegraniu rzutu rożnego niemal do pustej bramki piłkę pakuje Maciej Urtnowski (asysta Marcin Pawlicki). Wyraźnie podbudowani takim przebiegiem wydarzeń podopieczni trenera Janiaka postanowili wyżej zaatakować rywala, by jeszcze przed przerwą wyjść na prowadzenie. Okazję ku temu były doskonałe, do pustej bramki nie trafił Aleksander Nowicki, a w innych sytuacjach obronną ręką wychodził bramkarz gości - Błażej Krupa. Na przerwę do szatni drużyny schodziły więc przy remisie 1:1.

Początek drugiej połowy zdecydowanie lepszy w wykonaniu Politechniki. Dłuższe rozgrywanie piłki, częstsze ataki w końcu musiały przynieść skutek. Stało się tak w 25. minucie gry, kiedy to Piotr Wardowski po podaniu Macieja Grąckiego dopełnił formalności, umieszczając piłkę w pustej bramce. W tym momencie meczu widać było szarpaną grę z obu stron. Akcja za akcję często dawały okazje do groźnych kontr. Skuteczniejsi okazali się gospodarze, bowiem po jednej z nich po raz kolejny do pustej bramki trafia debiutujący w futsalu Marek Kozakiewicz. Zegar pokazywał 11. minutę drugiej połowy. Wynik 3:1 pozwolił na nieco spokojniejszą grę zawodnikom Politechniki, podczas gdy w poczynania przyjezdnych wkradała się nerwowość. Ten fragment meczu przyniósł groźne sytuacje po obu stronach boiska, jednak Szymon Ciesielski, dorównał poziomem swojemu vis-a-vis broniąc, 2 sytuacje sam na sam.

Na 5 minut do końca trener gości zdecydował się na grę z lotnym bramkarzem. Przyniosło to odwrotny skutek, gdyż w 38. minucie spotkania Piotr Wardowski przejął źle zagraną z autu piłkę i ustalił wynik spotkania na 4:1. Spotkanie mogło się podobać, obfitowało w wiele sytuacji podbramkowych. Obu zespołom bardzo zależało na zwycięstwie, jednak ostatecznie lepsi okazali się miejscowi. Zadecydowało doświadczenie, a beniaminek z Osieka na swoje pierwsze punkty na futsalowych parkietach będzie musiał poczekać przynajmniej do drugiej kolejki.

Dodatkowe informacje

  • Źródło: PW