Skrót meczu / RedDragons-TV

Politechnika nie odpuszcza walki o awans

  • Media
Konfrontacja Politechniki Gdańskiej z białostockim Heliosem miała zdecydować, która z tych drużyn - oprócz KS-u Gniezno - będzie się liczyć w walce o 2. miejsce w tabeli, premiowane grą w barażach o ekstraklasę. Górą okazali się gospodarze.

Politechnika Gdańska
Elhurt-Elmet Helios Białystok

Politechnika Gdańska - Elhurt-Elmet Helios Białystok
4:0

 
Od samego początku spotkanie miało spokojne tempo. Goście długo konstruowali akcje ofensywne, utrzymując się przy piłce. Widać było, że przyjezdnym zależy na zdobyciu choćby jednego punktu w tym pojedynku, by wciąż mieć bliski kontakt z ligową czołówką. Z drugiej strony gdańszczanie w pierwszych minutach niczym nie przypominali agresywnego i dynamicznego zespołu sprzed tygodnia. Obraz gry wciąż nie ulegał zmianie, brakowało składnych akcji i czystych sytuacji podbramkowych. To była najnudniejsza połowa, jaką przyszło oglądać kibicom w Hali Centrum Sporty Akademickiego Politechniki Gdańskiej w tym sezonie. Dobry prognostyk na większe emocje w drugiej połowie dało przypadkowe, samobójcze trafienie Marcina Borowika z Heliosu. Coś ostatnio dużo w tej lidze bramek samobójczych... Na przerwę gospodarze schodzili prowadząc 1:0, a kibice mogli być zawiedzeni poziomem zawodów.

Druga odsłona to zupełnie inna gra obu drużyn. W 23. minucie po dobrze rozegranym rzucie wolnym Michał Horbacz podwyższa prowadzenie na 2:0. Podopieczni Dariusza Gołdowskiego nie mając nic do stracenia ruszyli do odważniejszych ataków na bramkę Szymona Ciesielskiego, który kilkukrotnie wykazał się interwencjami wysokich lotów. Akademicy, mając dwubramkową przewagę, skupili się na wyprowadzaniu groźnych kontr. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bowiem po jednym z przejęć piłki Piotr Wardowski przeprowadził dwójkową akcję z Michałem Horbaczem i podwyższył wynik na 3:0. Była 29. minuta gry. W tym momencie Helios podejmował sporadyczne próby gry z lotnym bramkarzem, w którego rolę wcielił się nominalny golkiper gości - Kamil Ulman. Nie wychodziło to białostocczanom najlepiej i zazwyczaj w dalszych fazach akcji kończyło się grą 4x4. Inaczej było w 37. minucie, kiedy to Piotr Wardowski przejął piłkę na własnej połowie i strzałem do pustej bramki ustalił wynik sobotniego spotkania.

Druga połowa mogła się podobać, a gospodarze zbliżyli się nieco do optymalnego poziomu. Politechnika w dalszym ciągu pozostaje w bliskim kontakcie z KS-em Gniezno, natomiast Helios do drugiego miejsca traci już 7 punktów i jeśli chce walczyć o baraże, nie może już sobie pozwolić na błąd.