Eric Abidal: Futsal to nie jest łatwy sport
Eric Abidal wraz ze swoją fundacją organizuje pierwszy turniej międzynarodowy w piłce halowej w Sant Cugat w Hiszpanii. Jest to wielki turniej dla dzieci z całego świata w poszczególnych grupach wiekowych (od 10. roku życia do 18-latków). Zmagania zaczynają się już 4 grudnia i potrwają 3 dni. W turnieju wezmą udział miedzy innymi dzieci z Japonii oraz z USA. Jest to również wielka szansa do zwiedzenia pięknej Katalonii - Sant Cugat jest zaledwie 20 km oddalony od Barcelony. Były reprezentant Francji ma 36 lat i mieszka w Sant Just Desvern. W 2010-2011 i 2011-2012 roku cierpiał na raka wątroby, dzięki samozaparciu oraz pomocy rodziny i przyjaciół choroba minęła.
Kiedy zrodził się pomysł założenia Fundacji Erica Abidala i czym obecnie się zajmujesz?
- Kiedy udało mi się pokonać raka, postanowiłem wraz z żoną pomóc tym najbardziej potrzebującym, czyli chorym dzieciom. Dlatego postanowiliśmy założyć fundację, która miała skupiać się na pomocy dzieciom, ale również ich rodzinom.
Czego możemy się spodziewać, kiedy słyszymy "międzynarodowy turniej futsalowy w Sant Cugat"?
- Chciałbym zobaczyć zadowolone dzieci, ich uśmiech oraz dobre mecze. Robimy to, aby pomóc również dzieciom, które są w szpitalach i nie są w stanie uczestniczyć w turnieju. Mamy też projekt, który lada dzień wejdzie w życie - jest to stypendium medyczne dla doktora, aby zrobił specjalizację w przeszczepie wątroby na oddziale pediatrii w szpitalu Vall d’Hebron w Barcelonie. Badania prowadzone nad transplantacją są bardzo ważne, ponieważ mogą uratować życie. Dawcy organów są również bardzo ważni, dlatego na nich należy się skoncentrować.
Jaką satysfakcje daje praca z dzieciakami i czego one się tak właściwie uczą?
- Stały kontakt z dziećmi sprawia mi ogromną radość. Kiedy odwiedzałem dzieci w szpitalach, przekonałem się o tym, że są bardzo silne i zachowują się lepiej niż dorośli. Ja nie widziałem chorych dzieci, widziałem jedynie dzieci załamane z powodu niemożności prowadzenia normalnego trybu życia np. gry w piłkę, jak inni. Było to również powód do stworzenia fundacji. Ja również posiadam dzieci i uwielbiam widzieć je szczęśliwe.
Z roku na rok w Polsce futsal się rozwija. Co myślisz o tym sporcie? Jakie są plusy i minusy grania w futsal?
- Futsal to naprawdę fajny sport. Jest dynamiczny, techniczny i wymaga pracy zespołowej, więc podoba mi się coraz bardziej. Po zakończonej karierze na dużym boisku zacząłem grać z przyjaciółmi w futsal. Początki są bardzo trudne i nasza gra wyglądała trochę śmiesznie, dlatego nie jest to łatwy sport, jak by się mogło wydawać. W Hiszpanii futsal jest bardzo popularny i stoi na wysokim poziomie. Każda wieś oraz duże miasto posiada co najmniej jedną halę, co pozwala doskonalić się w tym sporcie.
Czym aktualnie się zajmujesz, poza pracą w fundacji?
- Pracuję w Olympiacos FC, gdzie staram się pomagać działaczom i trenerom w dalszym rozwoju klubu. Dodatkowo jestem komentatorem i ekspertem dla Bein Sports podczas spotkań w Lidze Mistrzów oraz w hiszpańskiej lidze.
Jaki jest najlepszy moment w twoim życiu?
- Miałem wiele wspaniałych momentów w mojej karierze. Byłem wielkim szczęściarzem, bo grałem w najlepszych drużynach. Dzięki temu miałem możliwości osiągnięcia sukcesu m.in. wygranie Ligi Mistrzów z FC Barceloną w 2011 roku. Prawdą jest to, że grając w tym klubie zdobyliśmy wszelkie możliwe tytuły i o tym nie mogę zapomnieć. Największe podziękowania kieruję w stronę Carlesa Puyola, który pomógł mi podnieść się po mojej walce z chorobą i dał mi szansę, abym mógł szybko powrócić na boisko.