Eliminacje w Elblągu: Polska - Mołdawia 4:2 fot. Paweł Jakubowski / Futsal-Polska

Eliminacje w Elblągu: Polska - Mołdawia 4:2

Biało-czerwoni wypełnili obowiązek i wygrali z Mołdawią w drugim meczu turnieju eliminacyjnego do Mistrzostw Europy. Możliwość awansu, przynajmniej teoretyczna, wciąż istnieje.
 

PolskaPolska - MołdawiaMołdawia
4:2

Bramki: Marcin Mikołajewicz (6), Mikołaj Zastawnik (10), Maciej Mizgajski (16), Michał Kubik (28) - Nicolae Neagu (5), Andrian Laşcu (15).
Żółte kartki: Mikołaj Zastawnik - Andrei Negara, Constantin Burdujel, Cristian Obadă, Sergiu Tacot.
Sędziowali: Guy Berger (Izrael) i Eduardo Fernandes Coelho (Portugalia).
Polska: Michał Widuch (Michał Kałuża) - Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki, Marcin Mikołajewicz, Tomasz Kriezel - Michał Kubik, Łukasz Biel, Krzysztof Elsner, Robert Gładczak, Maciej Mizgajski, Dominik Solecki, Rafał Franz, Wojciech Pawicki.
Mołdawia: Nicolae Neagu (Oleg Chitoroagă) - Constantin Burdujel, Andrian Laşcu, Cristian Obadă, Sergiu Tacot - Leonid Podlesnov, Sergiu Nicolaiciuc, Andrei Negara, Oleg Hilotii, Oleg Gojan (Alexandr Ţîmbalist, Ștefan Cozariuc, Sergiu Munteanu).
Co się musi stać, by Polacy przeszli do barażu? Byle jak, ale musimy wygrać z Hiszpanami. Bez oglądania się na innych, taki rezultat da nam awans. Niestety nie ma co liczyć wygraną Mołdawian z Serbami, bo jakakolwiek by ona nie była, nic nam nie da, bez punktów z Hiszpanią. By uruchamiać kalkulatory w tę stronę, potrzebowaliśmy wygranej wyższej, niż sobotnia porażka z Serbami. A do wysokiego zwycięstwa było bardzo daleko.

Zaczęło się w ogóle tragicznie, bo choć trochę najpierw poszalał Mikołaj Zastawnik, to w 5. minucie bramkę dla Mołdawii zdobył... Nicolae Neagu. Niestety, Michał Widuch, podobnie jak w ligowym meczu z AZS-em Uniwersytet Gdański pokazał, że gra na przedpolu nie jest jego najmocniejszą stroną i zasłaniany przez Andreia Negarę dał się zaskoczyć dalekiemu wykopowi swojego vis-a-vis. Na szczęście szybko wyrównał Marcin Mikołajewicz, obracając się na Constantinie Burdujelu i strzelając w krótki róg. Cztery minuty później Mikołaj Zastawnik przy odrobinie szczęścia (solidnym rykoszecie od Sergiu Tacota) po rzucie rożnym wyprowadził nasz zespół na prowadzenie.

Wynik 2:1 niestety wcale Polaków nie uspokoił. Jednej świetnej okazji nie wykorzystał Andrian Lascu, a jego koledzy też radzili sobie nienajgorzej. Biało-czerwoni za to nawet przestali oddawać groźne strzały, bo najlepsze sytuacje - Roberta Gładczaka i Tomasza Luteckiego - nawet nie kończyły się uderzeniami, a teoretycznie wystarczyło im dostawienie nogi. Jeszcze gorzej zrobiło się w 15. minucie, gdy Lascu posłał soczystego szczura, wykorzystując gapiostwo Polaków (brak doskoczenia do zawodnika, w dodatku jeden z naszych reprezentantów akurat zmieniał się z rezerwowym). Na dobry kurs wróciliśmy dzięki Maciejowi Mizgajskiemu i... Neagu. Zawodnik Piasta Gliwice najpierw huknął w swoim stylu w spojenie słupka z poprzeczką, by po chwili trafić w zupełnie inny sposób - wpychając piłkę do siatki po kuriozalnym wypuszczeniu piłki z rąk przez mołdawskiego golkipera. W pierwszej połowie niezłych sytuacji nie wykorzystali jeszcze Sergiu Tacot i Cristian Obadă, na przerwę zawodnicy schodzili więc przy wyniku 3:2.
Druga połowa mogła rozpocząć się tragicznie, na szczęście po złym podaniu Mikołaja Zastawnika strzał Constantina Burdujela w sytuacji sam na sam obronił Michał Widuch. Nasi kadrowicze odpowiedzieli uderzeniem Łukasza Biela z rzutu wolnego, które odbiło się od poprzeczki. Już w 25. minucie Mołdawianie zaczęli wycofywać bramkarza, ale przewagę ustawiali archaiczną i łatwą do przeczytania, nie zagrażali więc specjalnie polskiej bramce. Podwyższył za to Michał Kubik, wściekłym strzałem po ziemi w długi róg wykorzystując słabe wybicie z pola karnego Tacota. Później gra toczyła się już tylko według schematu wycofany bramkarz rywali - kontry Polaków. Niestety, choć Mikołaj Zastawnik miał pustą bramkę dwa razy, a Tomaszowie Kriezel i Lutecki po razie - nie udało się nic strzelić. Wykazać i w pełni zrehabilitować mógł się za to Widuch, broniąc groźne strzały Lascu, Obady i w ostatniej sekundzie Neagu.

To nie był wybitny mecz w wykonaniu reprezentantów Polski i cieszą przede wszystkim trzy punkty. Styl już znacznie mniej. Oczywiście, można zaklinać rzeczywistość, mówiąc sakramentalne "na tym etapie słabych rywali już nie ma". Wygrana z Mołdawią to był jednak obowiązek, a my czekamy na krok naprzód. Niektórzy reprezentanci wyglądali dziś bardzo słabo (Lutecki), niektórzy mieli dobry początek, ale im później, tym było słabiej (Zastawnik), niektórzy zaczęli od wpadki, by później odpracować swoje błędy (Widuch). W zasadzie nie było żadnego, o którym można powiedzieć, że zagrał mecz na bardzo dobrym poziomie. Tym bardziej cieszy wygrana, a laurki zostawmy może na mecz z Hiszpanią. Oby. W ekipie Mołdawian wyróżnić trzeba przede wszystkim Lascu. Zawodnik rumuńskiego United Galati oddał w niedzielnym meczu najwięcej strzałów z wszystkich przebywających na parkiecie - 14, czyli prawie połowę tego, co cały zespół - 30.

Warto podkreślić, że Polska ma jeszcze teoretyczne szanse na baraże, ale ma je także Mołdawia i to znacznie większe od nas. By tego dokonać, musi wygrać z Serbami różnicą trzech bramek, zakładając oczywiście porażkę biało-czerwonych z Hiszpanami.


Harmonogram turnieju eliminacyjnego w Elblągu

  • sobota 8 kwietnia 2017:
    15:00 Hiszpania Hiszpania - Mołdawia Mołdawia 7:0 (3:0) [RELACJA]
    20:00 Polska Polska - Serbia Serbia 0:4 (0:1) [RELACJA]
  • niedziela 9 kwietnia 2017:
    15:00 Serbia Serbia - Hiszpania Hiszpania 0:6 (0:3) [RELACJA]
    20:00 Polska Polska - Mołdawia Mołdawia 4:2 (3:2)
  • wtorek 11 kwietnia 2017:
    15:00 Mołdawia Mołdawia - Serbia Serbia (POLSAT SPORT)
    20:00 Hiszpania Hiszpania - Polska Polska (POLSAT SPORT)