Mistrzostwa Europy U19: Polska - Portugalia 1:3

Reprezentacja Polski do lat 19 przegrała w poniedziałek z Portugalią w drugim meczu Mistrzostw Europy w Rydze, ale nadal ma duże szanse na awans do półfinału.

Polska Polska U19 - Portugalia U19Portugalia
1:3

Bramki: Tomasz Palonek (13) - Tomás Reis (4), Ricardo Lopes 2 (8, 9).
Sędziowali: Jarosław Wowczok (Ukraina), Michael Christofides (Cypr).
Polska: Krzysztof Iwanek (Patryk Puzio, Tomasz Warszawski) - Michał Groń, Jakub Raszkowski, Bartosz Borowik, Konrad Jekiełek - Mateusz Prokop, Mateusz Matlęga, Piotr Matras, Tomasz Palonek, Paweł Lisiński, Maksymilian Lewandowski (Paweł Piór).
Portugalia: Bernardo Paço, Martim Figueira - Célio Coque, Neves, Tomás Paço, Sévio Marcelo - Nuno Chuva, Rui Moreira, Dani, Ricardo Pinto, Tomás Reis, Gustavo Rodrigues, Chico, Ricardo Lopes.




Biało-czerwoni przegrali z dwóch powodów. Po pierwsze, dali się nabrać, że Portugalczycy to świetnie wyszkoleni technicznie szybcy zawodnicy, przez co dali się stłamsić rywalom w pierwszych dziesięciu minutach. Po drugie, gdy już zdali sobie sprawę, że są równorzędnym rywalem, nie potrafili wykorzystywać z zimną krwią stworzonych sytuacji, zwłaszcza w drugiej połowie. Wystarczy rzut oka na oficjalne statystyki z tego spotkania, dostarczone przez UEFA - Polacy 20 strzałów, Portugalczycy 15. W uderzeniach celnych 11 do 9. Tylko w tej najważniejszej statystyce - liczbie strzelonych goli - przeciwnicy okazali się lepsi.

Połowę z tych strzałów Portugalczycy oddali w pierwszych czterech minutach (!), przy czym trzykrotnie zatrudniali Krzysztofa Iwanka. Dopiero wtedy biało-czerwoni pierwszy raz zagrozili bramce Bernardo Paco. Co z tego, skoro dziewiąty strzał rywali okazał się wreszcie celny, gdy po szybkiej akcji prawą stroną powstała w praktyce sytuacja dwóch Portugalczyków na polskiego golkipera. Cztery minuty później kolejny raz ukąsił po indywidualnej akcji Ricardo Lopes, zawodnik wyróżniający się wśród poniedziałkowych przeciwników zespołu Łukasza Żebrowskiego. Minutę później dołożył trzecie trafienie, gdy jednym podaniem zgubiona została cała polska obrona. Było 3:0, zanosiło się na pogrom. I wtedy Portugalia przestała grać.

W 12. minucie po ładnej akcji i kilku podaniach na małej przestrzeni, a finalnie odegraniu podeszwą Mateusza Matlęgi do Mateusza Prokopa, zapachniało bramką dla Polaków. Portugalczycy zaczęli popełniać proste błędy i coraz bardziej gubili się przy wysokim pressingu naszych reprezentantów. Minutę później do ofensywnej gry na poważnie wszedł Iwanek. Odcinany w przewadze od podania wszerz boiska wszedł z piłką do środka, zagrał na bok do Tomasza Palonka, który po rękach Paco wbił piłkę do siatki, nie bez pomocy Piotra Matrasa, blokującego jednego z interweniujących obrońców. Na minutę przed przerwą Michał Groń po wysokim odbiorze przymierzył sprzed pola karnego, ale jego uderzenie wybił na róg golkiper. Po chwili w słupek z dużego dystansu trafił Jakub Raszkowski. Przegrywaliśmy po 20 minutach, ale perspektywy były nienajgorsze.

Druga połowa to już zdecydowana dominacja Polaków. W 28. minucie, znów dzięki Iwankowi, drugiego bramkarza Portugalczyków sprawdził Groń. Martim Figueira wybił piłkę przed siebie, jednak Konrad Jekiełek wcześniej poślizgnął się i nie był w stanie dobić strzału. 4 minuty później niezłą kontrę zapoczątkował Palonek, lecz jego podanie zostało przecięte - szkoda, bo wyszłaby z tego akcja 3 na 2. Mniej korzystnych sytuacji było jeszcze więcej.




Dopiero w 33. minucie Iwanek po raz pierwszy po przerwie musiał wykazać się umiejętnościami bramkarskimi, zamiast ofensywnymi, gdy zatrzymał jednego z Portugalczyków w sytuacji sam na sam. To była najlepsza i w zasadzie jedyna w tej połowie tak dobra akcja rywali, którzy całkowicie dali się zepchnąć do defensywy. Niestety Figueira bronił bardzo dobrze, np. zatrzymując na 4 minuty przed końcem na linii pola karnego strzał Palonka. Dodatkowo dwa razy bardzo ofiarnymi interwencjami po próbach Matlęgi popisywali się portugalscy obrońcy.

Po poniedziałkowym meczu są dwie złe wiadomości i jedna dobra. Ta ostatnia jest taka, że mamy naprawdę dobrą reprezentację, która nie boi się grać na pressingu z samą Portugalią, która potrafi stwarzać sobie sytuacje nie tylko po kontratakach i której zawodnicy mogą w przyszłości dać nam sporo satysfakcji. Pierwsza zła informacja jest zaś taka, że na tle poniedziałkowych Portugalczyków lepiej prezentowali się niedzielni Rosjanie, a przy określonej wygranej tych ostatnich w środę biało-czerwoni mogą odpaść z rywalizacji, nawet mimo zwycięstwa z Łotwą (zakładając to ostatnie, Polaków eliminuje każde zwycięstwo "Sbornej" jedną bramką lub dwoma oraz trzema, w przypadku gdy wynik będzie wysoki). Druga zła wiadomość jest taka, że Polacy pokazali Rosjanom, jak z Portugalią należy grać.

Jeśli jednak zespół Żebrowskiego miałby odpaść tylko dlatego, że miał najgorszy bilans z trzech drużyn, które mają po sześć punktów - dalej będzie to ogromny sukces polskiego futsalu. Ale z tą Łotwą trzeba wygrać.

Harmonogram fazy grupowej Mistrzostw Europy U-19

  • niedziela 8 września 2019
    11:30 ua Ukraina - nl Holandia 7:0 (3:0)
    14:00 hr Chorwacja - es Hiszpania 0:3 (0:1)
    16:30 pl Polska - ru Rosja 3:2 (2:1)
    19:00 lv Łotwa - pt Portugalia 0:6 (0:2)
  • poniedziałek 9 września 2019
    11:30 nl Holandia - hr Chorwacja 0:6 (0:2)
    14:00 ua Ukraina - es Hiszpania 1:7 (1:2)
    16:30 ru Rosja - lv Łotwa 5:1 (2:0)
    19:00 pl Polska - pt Portugalia 1:3 (1:3)
  • środa 11 września 2019
    11:30 pt Portugalia - ru Rosja (grupa A)
    14:00 hr Chorwacja - ua Ukraina (grupa B)
    16:30 es Hiszpania - nl Holandia (grupa B)
    19:00 lv Łotwa - pl Polska (grupa A)