Piłkarze trenowali na hali [ZDJĘCIA]
14 piłkarzy z kilku regionów Polski trenowało wczoraj w Pruszkowie pod okiem Andrei Bucciola, Gerarda Juszczaka i Andrzeja Biangi. Jak przyznają zgodnie szkoleniowcy - żaden z powołanych reprezentacji nie zbawi. Ale wielu ma duży halowy potencjał.
- To nie jest kadra. To są konsultacje, mające przede wszystkim pomóc klubom - zastrzega na wstępie Andrea Bucciol. - To nie jest tak, że teraz zaraz zacznę takich zawodników powoływać do pierwszej reprezentacji. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zadzwonić teraz do trenera Korczyńskiego, Krygera czy Sopura, powiedzieć im - słuchaj, jest taki chłopak, niech przyjdzie do ciebie na trening dwa razy w tygodniu, będziemy mieli wszyscy z tego pożytek - wyjaśnia sens tego zgrupowania szkoleniowiec polskiej reprezentacji. W Pruszkowie pojawili się niemal wszyscy pierwotnie powołani zawodnicy. Zabrakło tylko Sebastiana Janika, który gra najwyżej ze wszystkich wezwanych na konsultację - w pierwszoligowej Puszczy Niepołomice. Przy czym on to, że ma "papiery na halę" udowodnił już wcześniej.
Na treningu, który obserwowaliśmy, nie było elementów taktyki. - Bo i być nie mogło - mówi Gerard Juszczak, który prowadzi zajęcia. - Każdy z tych zawodników kontakt z halą już miał, teraz staramy się raczej poinformować jak futsal zmienił się od czasu, gdy grali. I sprawić, by "sprzedali się", pokazali swoje indywidualne umiejętności grając na zmęczeniu, bo nie jest jakąś sztuką błyszczeć gdy jest się wypoczętym - dodaje trener, który do Pruszkowa przyjechał prosto po sparingowym meczu swojej Pogoni 04 Szczecin z Red Dragons Pniewy. - Szczerze mówiąc to żadnego z powołanych nie widziałbym w Pogoni na teraz i już. Każdy z tych zawodników ma umiejętności, ale mój zespół to jednak już ukształtowana mocna drużyna, ułożona taktycznie.
A sam poziom, który prezentowali powołani, był bardzo zróżnicowany. Poczynając od przysłowiowego niemal przyjmowania piłki podeszwą, po takie elementy jak gra w przewadze. Jeśli w akcji 2 na 1 obrońca na środku boiska potrafi odebrać piłkę atakującym, to nie świadczy to najlepiej o tych ostatnich. Zresztą sporą różnicę widać było już pomiędzy bramkarzami. O ile doświadczony, znany choćby z występów w Gaszyńskich Kraków Jan Zachariasz dyrygował kolegami i podpowiadał im, jak mają się ustawiać, to jego vis a vis Łukasz Byrtek wydawał się trochę przestraszony powołaniem.
Wkrótce opublikujemy rozmowę z trenerem Andreą Bucciolem i kilkoma powołanymi na konsultację zawodnikami. Szkoleniowiec polskiej reprezentacji przedstawił całą masę interesujących pomysłów na poprawę sytuacji w polskim futsalu. Tymczasem zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z treningu w Pruszkowie.
Etykiety