Agata Bała: Walczyłyśmy, ale niestety zabrakło trochę szczęścia fot. PZPN / Łukasz Grochala / CYFRASPORT

Agata Bała: Walczyłyśmy, ale niestety zabrakło trochę szczęścia

– Musimy podnieść głowę i przygotować się jak najlepiej meczu z Marokiem – mówi Agata Bała po spotkaniu z Argentyną, przegranym przez Biało-Czerwone 2:3.

Polki po nieprzekonującej pierwszej części gry przegrywały z Argentyną już 0:3. Nie poddały się jednak i w drugiej połowie o mały włos nie doprowadziły do remisu. Jedną z bramek zdobyła Agata Bała, która miała jednak wyjątkowego pecha, bo oprócz jednego trafienia do siatki w dwadzieścia minut dwa razy uderzyła w słupek a raz w poprzeczkę. 

– Zmotywowałyśmy się na tę drugą połowę – stwierdziła w pomeczowej wypowiedzi zawodniczka KS-u Górzno. – Wierzyłyśmy w to, że możemy odwrócić losy tego meczu, że jesteśmy w stanie strzelić im bramkę i to nie tylko jedną. Wiedziałyśmy, że musimy wyjść, walczyć co najmniej o remis. I walczyłyśmy, ale niestety zabrakło trochę szczęścia w końcówce – powiedziała. 

– Musimy teraz podnieść głowę i przygotować się jak najlepiej do ostatniego meczu w grupie – dodała Bała. W czwartek o 11.00 polskiego czasu Polki zagrają z Marokiem, a stawką pojedynku będzie awans do ćwierćfinału. 

Jako moment zwrotny meczu strzelczyni pierwszego gola dla Polski wskazała czerwoną kartkę, którą tuż po zakończeniu pierwszej połowy ujrzała Silvina Nava. – Ta czerwona kartka trochę ułatwiła nam zadanie z  pierwszą bramką, bo grałyśmy w przewadze cztery na trzy i łatwiej było nam zdobyć bramkę. I to mimo tego, że na początku tej przewagi troszkę się męczyłyśmy. Myślę, że była to też kluczowa sytuacja – oceniła Bała. 

W końcówce spotkania Polki przycisnęły rywalki, po których dość niespodziewanie widać było zmęczenie. – Jesteśmy wszystkie dobrze przygotowane fizycznie, bo jednak wytrzymujemy cały mecz na wysokim poziomie z taką drużyną z czołówki. Cieszymy się, że jesteśmy tak przygotowane, że przepracowałyśmy ten okres – w klubie przed mistrzostwami i na zgrupowaniach z trenerami – i że jesteśmy w stanie walczyć do ostatniej sekundy meczu – podsumowała Agata Bała.