Skrót meczu /
Orange Sport
Białoruś jednak poza zasięgiem
Polacy prowadzili z Białorusinami już od 1. minuty, a na początku drugiej połowy wygrywali nawet 3:1. Niestety dzięki dwóm nieco przypadkowym bramkom rywale doprowadzili do remisu, by w końcówce przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Biało-czerwoni zajęli w krośnieńskim turnieju 2. pozycję.
Polska - Białoruś
3:5
Bramki: Artur Jurczak (1), Tomasz Dura 2 (12, 22) - Dmitrij Gonczarow 2 (3, 27), Andrej Malinowskij (30), Alieksiej Popow (35), Andriej Czurilin (36).
Żółte kartki: Rusłan Łaziuk (18), Dmitrij Gonczarow (31).
Sędziowali: Grzegorz Hamowski i Tomasz Frąk.
Polska: Bartłomiej Nawrat (Rafał Krzyśka) - Michał Marek, Tomasz Dura, Artur Popławski, Artur Jurczak - Michał Kubik, Dominik Solecki, Marcin Mikołajewicz, Mateusz Gepert, Marcin Kiełpiński, Michał Wojciechowski, Przemysław Dewucki (Tomasz Kriezel, Mateusz Jakubiak).
Białoruś: Andriej Czurilin (Władimir Striemiłow) - Aleksandr Olszewskij, Wadim Łuszkowskij, Rusłan Łaziuk, Aleksiej Popow - Konstantin Kuskow, Nikita Andrijewskij, Sergiej Podalinskij, Siergiej Siliwonczik, Pawieł Ragowik, Aleksiej Czechowskij, Dmitrij Gonczarow, Andriej Malinowskij.
Żółte kartki: Rusłan Łaziuk (18), Dmitrij Gonczarow (31).
Sędziowali: Grzegorz Hamowski i Tomasz Frąk.
Polska: Bartłomiej Nawrat (Rafał Krzyśka) - Michał Marek, Tomasz Dura, Artur Popławski, Artur Jurczak - Michał Kubik, Dominik Solecki, Marcin Mikołajewicz, Mateusz Gepert, Marcin Kiełpiński, Michał Wojciechowski, Przemysław Dewucki (Tomasz Kriezel, Mateusz Jakubiak).
Białoruś: Andriej Czurilin (Władimir Striemiłow) - Aleksandr Olszewskij, Wadim Łuszkowskij, Rusłan Łaziuk, Aleksiej Popow - Konstantin Kuskow, Nikita Andrijewskij, Sergiej Podalinskij, Siergiej Siliwonczik, Pawieł Ragowik, Aleksiej Czechowskij, Dmitrij Gonczarow, Andriej Malinowskij.
Lepiej się wtorkowy finał turnieju zacząć nie mógł, bo nie minęła nawet minuta, gdy niezdecydowanie obrońcy przy rzucie rożnym Tomasza Dury wykorzystał Artur Jurczak, po klasycznym rozegraniu lobem posyłając bombę do siatki. Niestety Białorusini również bardzo szybko odpowiedzieli. Bo wprawdzie Bartłomiej Nawrat zatrzymał jeszcze Rusłana Łaziuka po ładnym crossie, to chwilę później Konstantin Kuskow wypatrzył na prawej stronie nieobstawionego Dmitrija Gonczarowa, który nie miał problemów z wyrównaniem. Z czasem zarysowała się optyczna przewaga gospodarzy, jakby obecność na hali niemal 3 tysięcy widzów nieco zdeprymowała faworytów. Białorusini często uciekali się do fauli, w efekcie bardzo szybko złapali 4. przewinienie. Po jednym z rzutów wolnych uderzał Michał Wojciechowski, ale dobrze między słupkami spisywał się Andriej Czurilin. Na jego bramkę strzelali także Artur Popławski, Michał Kubik, Marcin Kiełpiński i Dura - wciąż bez powodzenia. Jedynym zagrożeniem, jakie w tym czasie stworzyli przeciwnicy było trafienie w słupek Aleksieja Popowa. Dopiero w 12. minucie biało-czerwoni dopięli swego. Z kontrą z własnej połowy wyszedł Dura, minął jednego z defensorów, drugi nie zdążył go dogonić, a Rekordzista podcinką wyprowadził nasz zespół na prowadzenie. Do końca pierwszej połowy mieliśmy jeszcze dwie niezłe okazje. W 17. minucie Kubik za nic mając potrojone krycie oddał strzał tuż obok słupka, a minutę później po wolnym z linii pola bramkowego Dura trafił tylko w boczną siatkę. Przed samą syreną polska ławka miała sporo zastrzeżeń do pracy sędziów, domagając się odgwizdania szóstego już faulu. Grzegorz Hamowski i Tomasz Frąk ze stoicki spokojem podeszli jednak do pretensji Andrei Bucciola, przedłużonego karnego nie podyktowali i na przerwę zespoły schodziły przy stanie 2:1.
Druga połowa rozpoczęła się od szybkiej wymiany ciosów. Niedługo po wznowieniu gry niecelnie głową uderzał Popow, a po dalekim wyrzucie Marcin Mikołajewicz zmylił obrońcę i dobrze zgasił piłkę, ale jego zamysł bezbłędnie przeczytał golkiper. Po ofiarnej grze Portowca Polacy zdobyli jednak 3. bramkę. Popularny "Miki" przepchnął się z obrońcą i wystawił piłkę Durze, który celnie uderzył "szpicem". Jeszcze w 25. minucie bliski kolejnego podwyższenia był Kubik, gdy zabrał piłkę Andriejowi Malinowskiemu, lecz Czurilin zdołał instynktownie obronić. Ale był to łabędzi śpiew biało-czerwonych. W 26. minucie strzałem w boczną siatkę Popowa rozpoczął się Sturm und Drang Białorusinów. Ten sam zawodnik po chwili nieczysto trafił w piłkę i tylko dzięki temu Nawrat mógł zatrzymać ją bez problemów, niedługo później Gonczarow posłał petardę z rzutu wolnego z 15 metrów i znów na posterunku był bramkarz Wisły, ale po następnych kilku sekundach było już tylko 3:2. Uderzona z dystansu piłka odbiła się rykoszetem i zaskoczyła naszych zawodników. Zrewanżować się próbowali pivoci, którzy wreszcie zdołali obrócić się w polu karnym na obrońcach, lecz ani Kiełpiński, ani Mikołajewicz, nie trafili w bramkę. Sporo szczęścia miał za to Malinowskij. W 30. minucie wgranej przez Pawła Ragowika piłki nie przechwycił Dura, a Białorusin w jakiś ekwilibrystyczny, ale skuteczny sposób doprowadził do wyrównania. Już wtedy górą w całym turnieju byli nasi wschodzi sąsiedzi, którym do zwycięstwa w zawodach wystarczył remis. Ich ataki wcale nie straciły jednak na impecie. Po niemal kopii akcji z wyrównaniem i wgraniu Alieksieja Czechowskiego w poprzeczkę trafił Sergiej Podalinskij. A w 35. minucie nieuwagę przy stałym fragmencie gry wykorzystał Popow. To już nie były przelewki, Bucciol wprowadził do gry piątego zawodnika Przemysława Dewuckiego. Manewr ten dał korzyść tylko rywalom. Po przechwycie piłki udanym strzałem z własnego pola karnego popisał się Czurilin i wybił Polakom z głów marzenia o sukcesie.
Podsumowanie krośnieńskiego turnieju nie wypada jakoś specjalnie pozytywnie. Meczu z Gibraltarem w ogóle nie bierzmy pod uwagę. Pojedynek z Turkami naszym reprezentantom wyszedł, ale jest to mocno średnia europejska półka, w dodatku przeciwnik mający do zaoferowanie tylko indywidualne umiejętności zawodników, a bardzo mało gry kombinacyjnej. Białorusini nie grając jakiegoś futsalu z kosmosu potrafili nas pokonać, w czym pomogło im oczywiście szczęście (trafienia na 3:2 i 3:3), ale czy powiedzenie "szczęście sprzyja lepszym" nie ma realnych podstaw?
Za nami turniej w Krośnie, przed nami - w Zielonej Górze. Te zawody drużyna Andrei Bucciola musi już wygrać, bo Mołdawia, Walia i Norwegia to przeciwnicy notowani znacznie niżej od nas. Z tego grona tylko ci ostatni zakwalifikowali się ostatnio do Main Round eliminacji do Mistrzostw Europy. Nie będzie więc podstaw do mówienia o "budowaniu drużyny" itp. Ale to dopiero na początku stycznia, na razie czeka nas powrót do rozgrywek ligowych.
Druga połowa rozpoczęła się od szybkiej wymiany ciosów. Niedługo po wznowieniu gry niecelnie głową uderzał Popow, a po dalekim wyrzucie Marcin Mikołajewicz zmylił obrońcę i dobrze zgasił piłkę, ale jego zamysł bezbłędnie przeczytał golkiper. Po ofiarnej grze Portowca Polacy zdobyli jednak 3. bramkę. Popularny "Miki" przepchnął się z obrońcą i wystawił piłkę Durze, który celnie uderzył "szpicem". Jeszcze w 25. minucie bliski kolejnego podwyższenia był Kubik, gdy zabrał piłkę Andriejowi Malinowskiemu, lecz Czurilin zdołał instynktownie obronić. Ale był to łabędzi śpiew biało-czerwonych. W 26. minucie strzałem w boczną siatkę Popowa rozpoczął się Sturm und Drang Białorusinów. Ten sam zawodnik po chwili nieczysto trafił w piłkę i tylko dzięki temu Nawrat mógł zatrzymać ją bez problemów, niedługo później Gonczarow posłał petardę z rzutu wolnego z 15 metrów i znów na posterunku był bramkarz Wisły, ale po następnych kilku sekundach było już tylko 3:2. Uderzona z dystansu piłka odbiła się rykoszetem i zaskoczyła naszych zawodników. Zrewanżować się próbowali pivoci, którzy wreszcie zdołali obrócić się w polu karnym na obrońcach, lecz ani Kiełpiński, ani Mikołajewicz, nie trafili w bramkę. Sporo szczęścia miał za to Malinowskij. W 30. minucie wgranej przez Pawła Ragowika piłki nie przechwycił Dura, a Białorusin w jakiś ekwilibrystyczny, ale skuteczny sposób doprowadził do wyrównania. Już wtedy górą w całym turnieju byli nasi wschodzi sąsiedzi, którym do zwycięstwa w zawodach wystarczył remis. Ich ataki wcale nie straciły jednak na impecie. Po niemal kopii akcji z wyrównaniem i wgraniu Alieksieja Czechowskiego w poprzeczkę trafił Sergiej Podalinskij. A w 35. minucie nieuwagę przy stałym fragmencie gry wykorzystał Popow. To już nie były przelewki, Bucciol wprowadził do gry piątego zawodnika Przemysława Dewuckiego. Manewr ten dał korzyść tylko rywalom. Po przechwycie piłki udanym strzałem z własnego pola karnego popisał się Czurilin i wybił Polakom z głów marzenia o sukcesie.
Podsumowanie krośnieńskiego turnieju nie wypada jakoś specjalnie pozytywnie. Meczu z Gibraltarem w ogóle nie bierzmy pod uwagę. Pojedynek z Turkami naszym reprezentantom wyszedł, ale jest to mocno średnia europejska półka, w dodatku przeciwnik mający do zaoferowanie tylko indywidualne umiejętności zawodników, a bardzo mało gry kombinacyjnej. Białorusini nie grając jakiegoś futsalu z kosmosu potrafili nas pokonać, w czym pomogło im oczywiście szczęście (trafienia na 3:2 i 3:3), ale czy powiedzenie "szczęście sprzyja lepszym" nie ma realnych podstaw?
Za nami turniej w Krośnie, przed nami - w Zielonej Górze. Te zawody drużyna Andrei Bucciola musi już wygrać, bo Mołdawia, Walia i Norwegia to przeciwnicy notowani znacznie niżej od nas. Z tego grona tylko ci ostatni zakwalifikowali się ostatnio do Main Round eliminacji do Mistrzostw Europy. Nie będzie więc podstaw do mówienia o "budowaniu drużyny" itp. Ale to dopiero na początku stycznia, na razie czeka nas powrót do rozgrywek ligowych.
Turcja - Gibraltar
13:1
- sobota 16 listopada 2013:
16:30
Białoruś -
Turcja 5:1 (1:1)
19:00
Polska -
Gibraltar 13:1 (6:1) - niedziela 17 listopada 2013:
16:30
Gibraltar -
Białoruś 0:13 (0:7)
20:00
Polska -
Turcja 4:1 (3:1) - wtorek 19 listopada 2013:
14:30
Turcja -
Gibraltar 13:1 (5:1)
17:00
Polska -
Białoruś 3:5 (2:1)
Etykiety
- Polska
- Białoruś
- Tomasz Dura
- Artur Jurczak
- Bartłomiej Nawrat
- Rusłan Łaziuk
- Konstantin Kuskow
- Dmitrij Gonczarow
- Michał Wohciechowski
- Andriej Czurilin
- Artur Popławski
- Michał Kubik
- Marcin Kiełpiński
- Aleksiej Popow
- Grzegorz Hamowski
- Tomasz Frąk
- Andrea Bucciol
- Marcin Mikołajewicz
- Andriej Malinowskij
- Pawieł Ragowik
- Alieksiej Czechowskij
- Sergiej Podalinskij
- Przemysław Dewucki
- Gibraltar
- Turcja
- Norwegia
- Walia
- Mołdawia