Skrót meczu /
[KP Sport]
Rewanż za eliminacje udany. Grecy na łopatkach
W reprezentacji Grecji wystąpiło tylko kilku zawodników, którzy półtora roku temu ograli naszą kadrę prowadzoną jeszcze przez Klaudiusza Hirscha. Grecy nie okazali się tym razem szczególnie wymagającym rywalem.
Polska - Grecja
6:1
Bramki: Marcin Kiełpiński (4), Paweł Budniak 2 (8, 19), Adrian Pater (27), Michał Marciniak (30), Marcin Mikołajewicz (32) - Andréas Mántis (35).
Żółte kartki: Michał Marciniak - Vassílis Assimakópoulos.
Sędziowali: Damian Jaruchiewicz, Tomasz Frąk.
Polska: Bartłomiej Nawrat, Michał Widuch - Michał Kubik, Artur Popławski, Paweł Budniak, Marcin Mikołajewicz - Adrian Pater, Daniel Krawczyk, Dominik Solecki, Dominik Śmiałkowski, Igor Sobalczyk, Marcin Kiełpiński, Michał Marciniak, Łukasz Biel.
Grecja: Dimítris Theofílou, Pétros Stólis - Giánnis Delapórtas, Vassílis Assimakópoulos, Andréas Mántis, Ilías Konstantínou - Leftéris Elefthérios, Dimítris Alexópoulos, Giánnis Tsatsoúlis, Kóstas Pánou, Thanássis Karathanassópoulos, Cháris Stavrakópoulos, Leonídas Papadópoulos.
Żółte kartki: Michał Marciniak - Vassílis Assimakópoulos.
Sędziowali: Damian Jaruchiewicz, Tomasz Frąk.
Polska: Bartłomiej Nawrat, Michał Widuch - Michał Kubik, Artur Popławski, Paweł Budniak, Marcin Mikołajewicz - Adrian Pater, Daniel Krawczyk, Dominik Solecki, Dominik Śmiałkowski, Igor Sobalczyk, Marcin Kiełpiński, Michał Marciniak, Łukasz Biel.
Grecja: Dimítris Theofílou, Pétros Stólis - Giánnis Delapórtas, Vassílis Assimakópoulos, Andréas Mántis, Ilías Konstantínou - Leftéris Elefthérios, Dimítris Alexópoulos, Giánnis Tsatsoúlis, Kóstas Pánou, Thanássis Karathanassópoulos, Cháris Stavrakópoulos, Leonídas Papadópoulos.
Nie minęło nawet półtora minuty meczu, gdy po raz pierwszy w dobrej sytuacji znalazł się Paweł Budniak, lecz po przejęciu źle zagranej przez rywali piłki huknął tuż obok słupka. Dwie minuty później skuteczny był już Marcin Kiełpiński, zamykający wgranie Michała Marciniaka. Budniak też szybko doczekał się swojego trafienia i to niejednego. W 8. minucie Polacy wzorowo "rozklepali" grecką obronę, a zawodnik Wisły Krakbet strzałem ze szpica pokonał Dimítrisa Theofílou. Później po okresie dość pasywnej gry Budniak zabłysnął jeszcze raz. Niedługo przed przerwą przepychał się z defensorami przeciwników, po drodze został nawet powalony na parkiet, ale wstał z kolan i z determinacją walczył do końca. W efekcie zdobył drugą swoją bramkę, a trzecią dla zespołu.
Tuż po wznowieniu gry przed najlepszą szansą na gola stanęli goście. Po strzale Vassílisa Assimakópoulosa piłka minęła już nawet Bartłomieja Nawrata, ale z linii końcowej wybił ją... nie kto inny jak Budniak. W odpowiedzi podwyższyć mógł Artur Popławski, biegnąc samotnie na bramkę już od połowy boiska, lecz grecki golkiper do końca zachował czujność i zatrzymał szarżę naszego kapitana. Po chwili Popławski, Marciniak i Kiełpiński na tyle długo nie decydowali się na strzał przy liczebnej przewadze, że rywale zdążyli wrócić w pole karne i zneutralizować zagrożenie. W 26. minucie zaskakujący strzał oddał także aktywny Marciniak, niestety bramkarzowi przy tej próbie pomógł słupek i poprzeczka. Napór drużyny Andrei Bucciola był coraz bardziej widoczny i w końcu musiało się to przełożyć na gole. Udało się w 27. minucie Adrianowi Paterowi, który z grecką obroną poradził sobie do spółki z Marcinem Mikołajewiczem. Nie minęły 3 minuty, gdy na raty na listę strzelców wpisał się także Marciniak, a kolejnych kilka minut później swoje trafienie zanotował także popularny "Miki". Nie obyło się jednak bez łyżki dziegciu - pewnie prowadzący Polacy pozwolili sobie na błąd, a nieporozumienie Artura Popławskiego z Michałem Widuchem skwapliwie wykorzystał Andréas Mántis.
"Dwa pewne zwycięstwa, egzamin będzie ze Słowenią" - celnie na Twitterze podsumował weekendowe mecze Rafał Krzyśka. Nie sposób się nie zgodzić. Fajnie jest wygrywać, teraz czas na to, by udawało się to także w starciach z rywalami stojącymi wyżej od nas w rankingach.
Tuż po wznowieniu gry przed najlepszą szansą na gola stanęli goście. Po strzale Vassílisa Assimakópoulosa piłka minęła już nawet Bartłomieja Nawrata, ale z linii końcowej wybił ją... nie kto inny jak Budniak. W odpowiedzi podwyższyć mógł Artur Popławski, biegnąc samotnie na bramkę już od połowy boiska, lecz grecki golkiper do końca zachował czujność i zatrzymał szarżę naszego kapitana. Po chwili Popławski, Marciniak i Kiełpiński na tyle długo nie decydowali się na strzał przy liczebnej przewadze, że rywale zdążyli wrócić w pole karne i zneutralizować zagrożenie. W 26. minucie zaskakujący strzał oddał także aktywny Marciniak, niestety bramkarzowi przy tej próbie pomógł słupek i poprzeczka. Napór drużyny Andrei Bucciola był coraz bardziej widoczny i w końcu musiało się to przełożyć na gole. Udało się w 27. minucie Adrianowi Paterowi, który z grecką obroną poradził sobie do spółki z Marcinem Mikołajewiczem. Nie minęły 3 minuty, gdy na raty na listę strzelców wpisał się także Marciniak, a kolejnych kilka minut później swoje trafienie zanotował także popularny "Miki". Nie obyło się jednak bez łyżki dziegciu - pewnie prowadzący Polacy pozwolili sobie na błąd, a nieporozumienie Artura Popławskiego z Michałem Widuchem skwapliwie wykorzystał Andréas Mántis.
"Dwa pewne zwycięstwa, egzamin będzie ze Słowenią" - celnie na Twitterze podsumował weekendowe mecze Rafał Krzyśka. Nie sposób się nie zgodzić. Fajnie jest wygrywać, teraz czas na to, by udawało się to także w starciach z rywalami stojącymi wyżej od nas w rankingach.
Terminarz Turnieju Czterech Narodów w Kwidzynie
- 25.10.2014 (sobota)
15:30
Grecja -
Słowenia 0:4 (0:2)
18:30
Polska -
Walia 8:1 (3:0) - 26.10.2014 (niedziela)
15:30
Słowenia -
Walia 5:1 (3:1)
18:30
Polska -
Grecja 6:1 (3:0) - 28.10.2014 (wtorek)
16:00
Walia -
Grecja
19:00
Polska -
Słowenia
Klasyfikacja Turnieju
| M | Pkty | Bramki | |
| 1. |
2 | 6 | 14-2 |
| 2. |
2 | 6 | 9-1 |
| 3. |
2 | 0 | 1-10 |
| 4. |
2 | 0 | 2-13 |
Etykiety