Stream z trzeciego dnia /
Sfera TV
Wstyd
Polacy wygrali z Macedonią w ostatnim meczu Turnieju Czterech Narodów w Tychach. Niestety po meczu zamiast o samej grze, więcej będzie się mówić o skandalu, w atmosferze którego kończyło się to spotkanie.
Polska - Macedonia
3:2
Bramki: Artur Popławski 2 (9, 38), Paweł Budniak (37) - Martin Todorovski (25), Igor Leovski (37).
Żółte kartki: Marcin Kiełpiński, Artur Popławski - Ilcho Udovaliev, Ferid Agushi, Zoran Leveski, Darko Rangotov.
Czerwona kartka: Zoran Leveski (35 - za drugą żółtą).
Sędziowali: Tomasz Frąk i Grzegorz Wiercioch (Polska).
Polska: Bartłomiej Nawrat (Kamil Dworzecki) - Michał Kubik, Michał Wojciechowski, Paweł Budniak, Marcin Mikołajewicz - Michał Marciniak, Artur Popławski, Daniel Wojtyna, Marcin Kiełpiński, Sebastian Wojciechowski, Daniel Krawczyk, Piotr Łopuch (Tomasz Kriezel).
Macedonia: Ilcho Udovaliev (Antonio Petrovski, Miroslav Todorovski) - Zoran Leveski, Aleksandar Gligorov, Darko Rangotov, Martin Todorovski - Gjokica Djo Arsovski, Ivan Krstevski, Igor Leovski, Ferid Agushi (Adrijan Micevski, Oliver Jovanovski).
Żółte kartki: Marcin Kiełpiński, Artur Popławski - Ilcho Udovaliev, Ferid Agushi, Zoran Leveski, Darko Rangotov.
Czerwona kartka: Zoran Leveski (35 - za drugą żółtą).
Sędziowali: Tomasz Frąk i Grzegorz Wiercioch (Polska).
Polska: Bartłomiej Nawrat (Kamil Dworzecki) - Michał Kubik, Michał Wojciechowski, Paweł Budniak, Marcin Mikołajewicz - Michał Marciniak, Artur Popławski, Daniel Wojtyna, Marcin Kiełpiński, Sebastian Wojciechowski, Daniel Krawczyk, Piotr Łopuch (Tomasz Kriezel).
Macedonia: Ilcho Udovaliev (Antonio Petrovski, Miroslav Todorovski) - Zoran Leveski, Aleksandar Gligorov, Darko Rangotov, Martin Todorovski - Gjokica Djo Arsovski, Ivan Krstevski, Igor Leovski, Ferid Agushi (Adrijan Micevski, Oliver Jovanovski).
To znów nie był idealny mecz w wykonaniu Polaków (ale to nie szkodzi, idealne mają być w marcu), którzy już na początku spotkania zostali zaskoczeni twardą i ofensywną grą przeciwników. Już po parunastu sekundach w poprzeczkę przymierzył Darko Rangotov. Gospodarze pierwszy groźniejszy strzał oddali w 6. minucie za sprawą Marcina Mikołajewicza, wcześniej bez powodzenia uderzali Artur Popławski i Marcin Kiełpiński. Żadnych "szachów" tym razem nie było, obie drużyny odpowiadały akcją na akcję, a pierwsi z błędu przeciwnika skorzystali biało-czerwoni. W 9. minucie po dalekim wykopie Bartłomieja Nawrata piłkę w polu karnym trącił ręką Rangotov, a sędziowie słusznie podyktowali rzut karny, który na gola pewnie zamienił nasz kapitan. Ale już później Polacy mieli więcej szczęścia niż rozumu, gdy Aleksandar Gligorov dwukrotnie strzelał z drugiego metra - za pierwszym razem obił słupek, a dobitkę ofiarną interwencją odbił nad poprzeczkę Nawrat. Po kilku sekundach fatalną stratę wyjątkowo bezbarwnego w środę Michała Kubika mógł wykorzystać Martin Todorovski. Między słupkami stał tylko... Paweł Budniak, ale Todorovski przestrzelił tak, że aż złapał się z niedowierzania za głowę. Centymetrów zabrakło z kolei Danielowi Krawczykowi, by w 12. minucie sfinalizować kontrę lewą stroną Michała Marciniaka. "Krawiec" do siatki wjechał, ale piłka już nie. Kolejne okazje goście zmarnowali w 13. i 15. minucie. Za pierwszym razem błąd Artura Popławskiego zakończył się kontrą trzech na jednego, na szczęście Igor Leovski "ostatnie" podanie posłał za plecy kolegów. Za drugim, po strzale Todorovskiego piłkę z pustej bramki wybił Michał Wojciechowski. Do zawodników z orzełkiem na piersi należała końcówka tej części gry. Dobre dogranie Sebastiana Wojciechowskiego mógł zakończyć Mikołajewicz, lecz minął się z piłką na długim słupku. Niedługo potem akcję przeprowadził Krawczyk, zagrał do Marciniaka, ale piłka zwrotna nie trafiła ani do kolegi z Gatty, ani do Marcina Kiełpińskiego.
Druga połowa także zaczęła się od szturmu Macedończyków. Po 40 sekundach Leovski nieudanie strzelał głową, później dwa strzały Rangotova w efektowny sposób wyłapał Nawrat. Goście zdołali jednak wyrównać w 25. minucie, niestety po fatalnym błędzie polskich sędziów. Zdecydowali się oni odgwizdać podwójne zagranie do bramkarza, mimo, że w międzyczasie piłkę dotknął nie jeden, ale nawet dwóch Macedończyków. Fakt, że i Bartłomiej Nawrat zachowywał się, jakby nie był pewny, czy nie popełnia błędu, ostatecznie ekspediując piłkę w trybuny, ale nijak to oceny tej decyzji nie zmienia. Rozegranie rzutu wolnego z linii pola karnego potężną bombą sfinalizował Todorovski. Rozeźleni Polacy zaatakowali mocniej. Po odbiorze Kiełpińskiego, Michał Marciniak przełożył sobie piłkę z prawej nogi na lewą i huknął jak z armaty, minimalnie niecelnie. Po półgodzinie gry dwukrotnie w dogodnych okazjach znalazł się Sebastian Wojciechowski, ale Ilcho Udovaliev stanął na wysokości zadania. 4 minuty później jeszcze lepszą okazję miał Budniak, który znalazł się sam przed golkiperem rywali. Uderzył prosto w niego. Po chwili koncertowo swojej szansy nie wykorzystał Gligorov, a później nastąpiła ta feralna 35. minuta...
Może Sebastian Wojciechowski rzeczywiście umyślnie zahaczył rywala po odgwizdaniu faulu. Może Macedończyk nie powinien był startować z rękoma do futsalisty Wisły Krakbet, może inni nasi zawodnicy nie musieli od razu rzucić się na Rangelova, ale to wszystko traci znaczenie, wobec ordynarnego zachowania zawodników z Macedonii, a przede wszystkim trenera Vasila Skenderovskiego. Żadna prowokacja, żaden faul, czy ŻADEN błąd sędziego nie może usprawiedliwiać oplucia arbitra czy rywala - i to nie jednokrotnego. Nie ma żadnych słów na usprawiedliwienie takiego zachowania. Wstyd i żenada, ale na którą nie można spuścić zasłony milczenia. To, że mecz był towarzyski, nie znaczy, że nie należy zachowywać się godnie. I nie znaczy, że nie można wyciągnąć za to żadnych konsekwencji. Komisja Futsalu PZPN powinna zdecydowanie podjąć temat, niezależnie od tego, że raczej szybko to my teraz z Macedonią nie zagramy. Można też zastanowić się, czy oszczędność jest tu wskazana i czy nie zdecydować się jednak na zapraszanie na sparingi kadry A sędziów zza granicy. Nie ze względu na jakieś konkretne wpadki naszych arbitrów, ale z uwagi na maksymalne dążenie do bezstronności. W lidze również przecież np. mecze Wisły Kraków mógłby sędziować Grzegorz Hamowski, bo sędzia ma być dobry niezależnie od tego, komu "gwiżdże", a jednak takich sytuacji się unika. Ostatecznie Włosi na brak dobrych arbitrów raczej nie narzekają, a na sparingi z Polską i Holandią zatrudnili uznanego Hiszpana Fernando Gutierreza Lumbrerasa. Ale to propozycja na później.
Zamieszanie z rękoczynami zakończyło się drugą żółtą dla Zorana Leveskiego. Po półtorej minuty gry w przewadze bramkę na 2:1 zdobył Paweł Budniak, ale Macedończycy szybko wycofali własnego bramkarza i błyskawicznie odrobili stratę, strzelając w Tychach w przewadze już po raz piąty! Ostatecznie zwycięstwo Polakom zapewnił nasz kapitan, ze spokojem egzekwując przedłużony rzut karny, podyktowany za ewidentne przewinienie na Mikołajewiczu, ale co do którego Macedończycy również pretensje mieli. Wygrana mogła jeszcze uciec nam z rąk, na szczęście w nieco przypadkowej sytuacji piłka trafiła tylko w słupek. Błąd, który kosztował Polaków utratę bramki na 1:1 sędziowie "wyrównali" niestety pół minuty przed końcową syreną, nie odgwizdując ewidentnego dotknięcia piłki ręką w polu karnym przez Piotra Łopucha.
Komplet wygranych w Tychach nie daje nam jakiegoś spokoju przed eliminacjami do futsalowego Euro. Gra Polaków daleka była od optymalnej, ale i nie jest to czas na to. Jak już podkreślaliśmy - idealnie ma być dopiero w marcu i wtedy będziemy naszych reprezentantów rozliczać. Na razie trzeba wciąż dawać kredyt zaufania, bo sukces kadry jest nam potrzebny jak powietrze do popularyzacji dyscypliny.
Przed krośnieńskimi eliminacjami biało-czerwoni zagrają jeszcze dwa sparingi z Rosją - 9 lutego o 19:00 w Szczecinie i dzień później o tej samej porze w Stargardzie Szczecińskim.
Druga połowa także zaczęła się od szturmu Macedończyków. Po 40 sekundach Leovski nieudanie strzelał głową, później dwa strzały Rangotova w efektowny sposób wyłapał Nawrat. Goście zdołali jednak wyrównać w 25. minucie, niestety po fatalnym błędzie polskich sędziów. Zdecydowali się oni odgwizdać podwójne zagranie do bramkarza, mimo, że w międzyczasie piłkę dotknął nie jeden, ale nawet dwóch Macedończyków. Fakt, że i Bartłomiej Nawrat zachowywał się, jakby nie był pewny, czy nie popełnia błędu, ostatecznie ekspediując piłkę w trybuny, ale nijak to oceny tej decyzji nie zmienia. Rozegranie rzutu wolnego z linii pola karnego potężną bombą sfinalizował Todorovski. Rozeźleni Polacy zaatakowali mocniej. Po odbiorze Kiełpińskiego, Michał Marciniak przełożył sobie piłkę z prawej nogi na lewą i huknął jak z armaty, minimalnie niecelnie. Po półgodzinie gry dwukrotnie w dogodnych okazjach znalazł się Sebastian Wojciechowski, ale Ilcho Udovaliev stanął na wysokości zadania. 4 minuty później jeszcze lepszą okazję miał Budniak, który znalazł się sam przed golkiperem rywali. Uderzył prosto w niego. Po chwili koncertowo swojej szansy nie wykorzystał Gligorov, a później nastąpiła ta feralna 35. minuta...
Może Sebastian Wojciechowski rzeczywiście umyślnie zahaczył rywala po odgwizdaniu faulu. Może Macedończyk nie powinien był startować z rękoma do futsalisty Wisły Krakbet, może inni nasi zawodnicy nie musieli od razu rzucić się na Rangelova, ale to wszystko traci znaczenie, wobec ordynarnego zachowania zawodników z Macedonii, a przede wszystkim trenera Vasila Skenderovskiego. Żadna prowokacja, żaden faul, czy ŻADEN błąd sędziego nie może usprawiedliwiać oplucia arbitra czy rywala - i to nie jednokrotnego. Nie ma żadnych słów na usprawiedliwienie takiego zachowania. Wstyd i żenada, ale na którą nie można spuścić zasłony milczenia. To, że mecz był towarzyski, nie znaczy, że nie należy zachowywać się godnie. I nie znaczy, że nie można wyciągnąć za to żadnych konsekwencji. Komisja Futsalu PZPN powinna zdecydowanie podjąć temat, niezależnie od tego, że raczej szybko to my teraz z Macedonią nie zagramy. Można też zastanowić się, czy oszczędność jest tu wskazana i czy nie zdecydować się jednak na zapraszanie na sparingi kadry A sędziów zza granicy. Nie ze względu na jakieś konkretne wpadki naszych arbitrów, ale z uwagi na maksymalne dążenie do bezstronności. W lidze również przecież np. mecze Wisły Kraków mógłby sędziować Grzegorz Hamowski, bo sędzia ma być dobry niezależnie od tego, komu "gwiżdże", a jednak takich sytuacji się unika. Ostatecznie Włosi na brak dobrych arbitrów raczej nie narzekają, a na sparingi z Polską i Holandią zatrudnili uznanego Hiszpana Fernando Gutierreza Lumbrerasa. Ale to propozycja na później.
Zamieszanie z rękoczynami zakończyło się drugą żółtą dla Zorana Leveskiego. Po półtorej minuty gry w przewadze bramkę na 2:1 zdobył Paweł Budniak, ale Macedończycy szybko wycofali własnego bramkarza i błyskawicznie odrobili stratę, strzelając w Tychach w przewadze już po raz piąty! Ostatecznie zwycięstwo Polakom zapewnił nasz kapitan, ze spokojem egzekwując przedłużony rzut karny, podyktowany za ewidentne przewinienie na Mikołajewiczu, ale co do którego Macedończycy również pretensje mieli. Wygrana mogła jeszcze uciec nam z rąk, na szczęście w nieco przypadkowej sytuacji piłka trafiła tylko w słupek. Błąd, który kosztował Polaków utratę bramki na 1:1 sędziowie "wyrównali" niestety pół minuty przed końcową syreną, nie odgwizdując ewidentnego dotknięcia piłki ręką w polu karnym przez Piotra Łopucha.
Komplet wygranych w Tychach nie daje nam jakiegoś spokoju przed eliminacjami do futsalowego Euro. Gra Polaków daleka była od optymalnej, ale i nie jest to czas na to. Jak już podkreślaliśmy - idealnie ma być dopiero w marcu i wtedy będziemy naszych reprezentantów rozliczać. Na razie trzeba wciąż dawać kredyt zaufania, bo sukces kadry jest nam potrzebny jak powietrze do popularyzacji dyscypliny.
Przed krośnieńskimi eliminacjami biało-czerwoni zagrają jeszcze dwa sparingi z Rosją - 9 lutego o 19:00 w Szczecinie i dzień później o tej samej porze w Stargardzie Szczecińskim.
Estonia - Mołdawia
3:3
Bramki: Pavel Rubel (9), Maksim Aleksejev (10, 19) - Andrian Lascu (14), Serghei Tacot (19), Cristian Obada (29).
Żółta kartka: Sergei Aleksandrov (Estonia).
Sędziowali: Damian Jaruchiewicz i Grzegorz Hamowski (Polska).
Estonia: Mark Boskin (Madis Rajando) - Vladislav Tsurilkin, Sergei Kostin, Anton Smetanin, Stanislav Bostrov - Andrei Antonov, Kristjan Paapsi, Pavel Rubel, Sergei Aleksandrov, Maksim Aleksejev, Indrek Rist, Mait Anton, Robert Veskimae.
Mołdawia: Oleg Chitoroaghi, Alexei Capsamun - Alexei Muntean, Cristian Obada, Serghei Tacot, Andrian Lascu - Alexandru Timbalist, Mihail Robu, Andrei Negara, Constantin Durdujel, Oleg Gojan, Oleg Hilotti, Serghei Muntean.
Żółta kartka: Sergei Aleksandrov (Estonia).
Sędziowali: Damian Jaruchiewicz i Grzegorz Hamowski (Polska).
Estonia: Mark Boskin (Madis Rajando) - Vladislav Tsurilkin, Sergei Kostin, Anton Smetanin, Stanislav Bostrov - Andrei Antonov, Kristjan Paapsi, Pavel Rubel, Sergei Aleksandrov, Maksim Aleksejev, Indrek Rist, Mait Anton, Robert Veskimae.
Mołdawia: Oleg Chitoroaghi, Alexei Capsamun - Alexei Muntean, Cristian Obada, Serghei Tacot, Andrian Lascu - Alexandru Timbalist, Mihail Robu, Andrei Negara, Constantin Durdujel, Oleg Gojan, Oleg Hilotti, Serghei Muntean.
Terminarz Turnieju Czterech Narodów w Tychach (4-7.01.2015)
- 04.01.2015 (niedziela)
17:00
Mołdawia -
Macedonia 3:3 (2:0)
19:15
Polska -
Estonia 6:1 (3:1) - 05.01.2015 (poniedziałek)
17:00
Macedonia -
Estonia 5:1 (3:0)
19:15
Polska -
Mołdawia 2:0 (2:0) - 07.01.2015 (środa)
17:00
Estonia -
Mołdawia 3:3 (3:2)
19:15
Polska -
Macedonia 3:2 (1:0)
Klasyfikacja Turnieju
| M | Pkty | Bramki | |
| 1. |
3 | 9 | 11-3 |
| 2. |
3 | 4 | 10-7 |
| 3. |
3 | 2 | 6-8 |
| 4. |
3 | 1 | 5-14 |
Etykiety
- Polska
- Estonia
- Macedonia
- Mołdawia
- Turniej w Tychach
- Darko Rangotov
- Marcin Mikołajewicz
- Artur Popławski
- Marcin Kiełpiński
- Bartłomiej Nawrat
- Aleksandar Gligorov
- Michał Kubik
- Martin Todorovski
- Paweł Budniak
- Daniel Krawczyk
- Michał Marciniak
- Igor Leovski
- Michał Wojciechowski
- Sebastian Wojciechowski
- Ilcho Udovaliev
- Vasil Skenderovski
- PZPN
- Grzegorz Hamowski
- Zoran Leveski
- Piotr Łopuch
- Rosja