Clearex na fali fot. Artur Szefer / Pogoń 04 Szczecin

Clearex na fali

Po średnim początku sezonu, Clearex Chorzów odrabia straty do czołówki. W niedzielę zanotował drugie z rzędu zwycięstwo, co pozwoliło drużynie Marcina Waniczka awansować na 4. miejsce w tabeli.
Clearex ChorzówAZS Uniwersytet Gdański13.11.2016 godz. 17:00

Clearex Chorzów - AZS Uniwersytet Gdański
4:1 (2:0)

Protokół meczowy

Przed meczem ciężko było wskazać faworyta tej rywalizacji. Clearex dopiero ostatnio spisuje się naprawdę solidnie, a gdański AZS nieźle radzi sobie w roli beniaminka. Pierwsze minuty wskazywały już na drużynę gospodarzy, która tuż po rozpoczęciu miała świetną okazję na zdobycie bramki. Kapitan miejscowych nie zdołał jednak pokonać Kajetana Pytki strzałem z niewielkiej odległości. Chwilę później mieliśmy już otwarcie wyniku po dość przypadkowym trafieniu. Mikołaj Zastawnik chciał zapewne dogrywać piłkę w pole karne z dalszej odległości, ale ta ostatecznie bez udziału pozostałych graczy gospodarzy wpadła do siatki kompletnie zaskoczonego bramkarza. Reprezentant Polski mógł podwyższyć wynik już w 7. minucie, jednak fatalnie spudłował strzałem na wślizgu z trzech metrów. Dopiero dwie minuty później swoją pierwszą dobrą okazję w meczu stworzyli goście z Gdańska. Patryk Laskowski dwa razy starał się zaskoczyć Pawła Pstrusińskiego strzałami z linii pola karnego, ale golkiper miejscowych nie dał się pokonać.

Clearex cały czas grał bardzo efektownie w ataku i to przyniosło w 11. minucie podwyższenie prowadzenia. Po uderzeniu z dystansu Zastawnika odbił futbolówkę przed siebie Pytka. Dopadł do niej momentalnie Tomasz Golly i skierował ją efektownym strzałem do siatki. Już po chwili przyjezdni mieli szansę na kontaktowe trafienie, ale mocny strzał z dziesiątego metra Tomasza Kriezela trafił jedynie w poprzeczkę. 16. minuta przyniosła po jednej dobrej okazji z obu stron. Najpierw pojedynek z bramkarzem przegrał Mateusz Cyman, a później po szybkiej kontrze fatalnie spudłował Damian Ficek. Na 3 minuty przed końcem pierwszej połowy podopieczni Marcina Waniczka mieli już na koncie 5 przewinień, ale od tego momentu zaczęli grać zdecydowanie ostrożniej. Do przerwy mieliśmy więc wynik 2:0 i zdecydowaną przewagę miejscowego teamu.
Na drugą połowę zdecydowanie bardziej zdeterminowani wyszli gospodarze i już 2 minuty po wznowieniu gry trafili ponownie do siatki Pytki. Tym razem to ich najskuteczniejszy strzelec Tomasz Lutecki popisał się pięknym indywidualnym rajdem przez pół boiska i ładnym strzałem w okienko pokonał bezradnego bramkarza. Już 3 minuty później wynik tej rywalizacji był przesądzony. Kolejny raz w roli głównej wystąpił Lutecki, który pięknym strzałem z dziewiątego metra zaskoczył przyjezdnego golkipera. Od tego momentu bezapelacyjnie dominowali na boisku gospodarze, którzy mieli kolejne szanse na podwyższenie rezultatu.

W 30. minucie gry na wprowadzenie lotnego bramkarza zdecydował się trener gości Wojciech Pawicki i nieco poprawiło to rozgrywanie akcji zespołu Akademików. Po ładnej akcji Mikołaja Krefta i mocnym strzale zza pola karnego piłka nieznacznie minęła bramkę Pstrusińskiego. W roli lotnego bramkarza nieźle spisywał się Tomasz Kriezel. To on w 33. minucie huknął potężnie z dalszej odległości, a piękną robinsonadą w bramce wykazał się golkiper Cleareksu. Minutę później bramkarz gospodarzy odważnym wyjściem zatrzymał świetną szansę Michała Olszewskiego. Gracze pomorskiego zespołu honorowe trafienie zdobyli dopiero 2 minuty przed zakończeniem rywalizacji. Dobrze udało im się wyjść spod wysokiego pressingu chorzowian i w sytuacji sam na sam nie pomylił się Mateusz Cyman. Ten sam zawodnik w ostatniej sekundzie meczu mógł jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki, ale przegrał pojedynek ze świetnie dzisiaj dysponowanym Pawłem Pstrusińskim.

Tym samym chorzowski zespół może zapisać na swoim koncie kolejne 3 punkty i dzięki temu wskakuje na 4. miejsce w ligowej tabeli. Dawno już w Cleareksie nie było tak dobrych nastrojów i wyników. Ostatecznie chorzowianom udało się wygrać drugi z rzędu mecz po raz pierwszy od... dwóch lat. Najlepszym zawodnikiem spotkania był zdecydowanie Tomasz Lutecki, który zanotował dzisiaj dwa trafienia, a do tego z ogromnym zaangażowaniem walczył na boisku. Gdańszczanie z kolei spadają na 5. miejsce, ale w tabeli mamy niesamowity ścisk i nad 10. Solnym Miastem Wieliczka mają zaledwie 3 punkty przewagi.