Duet B-B rządził w B-B
Łukasz Biel i Oleksandr Bondar byli głównymi aktorami widowiska, jakie w Bielsku-Białej zaprezentowali kibicom i telewidzom zawodnicy Rekordu i Gatty Active Zduńska Wola. W pojedynku aktualnego lidera ekstraklasy z aktualnym mistrzem Polski górą byli bielszczanie.
Na to spotkanie nie trzeba było nikogo specjalnie zapraszać. Całe środowisko futsalowe zacierało ręce przed spotkaniem lidera Futsal Ekstraklasy z obrońcą tytułu mistrzowskiego. Wiadome było przed meczem, że możemy spodziewać się sporej ilości bramek i jak się okazało zawodnicy zaprezentowali nam dzisiaj solidne widowisko.
Drugie dziesięć minut pierwszej połowy rozpoczęło się od mocnego akcentu podopiecznych Andrzeja Szłapy. Jan Janovsky zagrał piłkę z rzutu rożnego na ósmy metr do Łukasza Biela, a ten mocnym strzałem po ziemi pokonał bramkarza gości. Bardzo dużo fauli zanotowali w pierwszych minutach goście i w efekcie tego już w 14. minucie Daniel Krawczyk był autorem szóstego akumulowanego przewinienia. Do przedłużonego rzutu karnego podszedł najskuteczniejszy gracz gospodarzy i pewnym strzałem przy słupku pokonał Dariusza Słowińskiego. Do końca pierwszej części swoje okazje miały jeszcze oba zespoły. Górą w pojedynkach byli jednak za każdym razem bramkarze. Ze strony Rekordu sytuacje marnowali Roman Wachuła i Paweł Budniak, a pojedynki z Michałem Kałużą przegrywali kolejno Mariusz Milewski, Arkadiusz Szypczyński i Igor Sobalczyk. Na uwagę zasługuje zdecydowanie sytuacja tego ostatniego, który nie zdołał pokonać bramkarza strzałem z pięciu metrów.
Na drugą połowę bardziej zmotywowani wyszli podopieczni Wojciecha Sopura. Bardzo szybko zdobyli oni bramkę kontaktową, a jej autorem okazał się Igor Sobalczyk. Otrzymał on dokładne podanie od Marcina Kiełpińskiego i potężnym strzałem zaskoczył bramkarza Rekordu. Już w 27. minucie goście mogli doprowadzić do remisu, ale nasz reprezentacyjny bramkarz wybronił strzał Mariusza Milewskiego, a później miał sporo szczęścia przy dobitce Olczaka. W trzydziestej minucie dwie sytuacje stworzyli sobie Rekordziści, ale Michał Marek najpierw nie zdołał technicznym strzałem pokonać golkipera, a później po jego dograniu pojedynek ze Słowińskim przegrał Budniak.
Na dziesięć minut przed końcem spotkania zdecydował się trener gości wprowadzić lotnego bramkarza, a nim okazał się być Mariusz Milewski. Długimi momentami niewiele wynikało z akcji Gatty, aż w 34. minucie właśnie ten zawodnik uderzając z dystansu był bardzo bliski doprowadzenia do remisu. Nie dał się jednak zaskoczyć dobrze dzisiaj dysponowany Michał Kałuża. Dwie minuty później prowadzenie gospodarzy podwyższył Łukasz Biel, który w tym meczu należał do wyróżniających się zawodników Rekordu. Wykorzystał młody zawodnik zagranie z prawego skrzydła i pokonał bezradnego golkipera Gatty. Kilkadziesiąt sekund później znowu przyjezdni byli blisko zmniejszenia strat, ale strzał Daniela Krawczyka trafił tylko w słupek bramki gospodarzy. Kolejne ataki z lotnym bramkarzem niewiele przynosiły graczom Sopura, a w końcówce fatalny błąd w rozegraniu akcji na własnej połowie popełnił Marcin Stanisławski. Po jego niecelnym zagraniu futbolówkę do pustej już bramki spokojnie wpakował Łukasz Biel. Do końca Rekord Bielsko-Biała kontrolował już przebieg tej rywalizacji i spokojnie zgarnąć komplet punktów.
Etykiety
- Rekord BielskoBiała
- Ekstraklasa
- Gatta Zduńska Wola
- Igor Sobalczyk
- Michał Kałuża
- Artur Popławski
- Dariusz Słowiński
- Michał Marek
- Oleksandr Bondar
- Mariusz Milewski
- Mateusz Olczak
- Andrzej Szłapa
- Jan Janovský
- Łukasz Biel
- Daniel Krawczyk
- Roman Wachuła
- Paweł Budniak
- Arkadiusz Szypczyński
- Wojciech Sopur
- Marcin Kiełpiński
- Marcin Stanisławski

27.11.2016 godz. 13:25