Duet B-B rządził w B-B fot. Paweł Mruczek / Rekord Bielsko-Biała (www.pawelm-foto.pl)

Duet B-B rządził w B-B

Łukasz Biel i Oleksandr Bondar byli głównymi aktorami widowiska, jakie w Bielsku-Białej zaprezentowali kibicom i telewidzom zawodnicy Rekordu i Gatty Active Zduńska Wola. W pojedynku aktualnego lidera ekstraklasy z aktualnym mistrzem Polski górą byli bielszczanie.
Rekord Bielsko-BiałaGatta Active Zduńska Wola27.11.2016 godz. 13:25

Rekord Bielsko-Biała - Gatta Active Zduńska Wola
5:2 (3:1)

Protokół meczowy

Na to spotkanie nie trzeba było nikogo specjalnie zapraszać. Całe środowisko futsalowe zacierało ręce przed spotkaniem lidera Futsal Ekstraklasy z obrońcą tytułu mistrzowskiego. Wiadome było przed meczem, że możemy spodziewać się sporej ilości bramek i jak się okazało zawodnicy zaprezentowali nam dzisiaj solidne widowisko.

Od pierwszych minut odważniej atakowali goście ze Zduńskiej Woli. W 4. minucie spotkania ładnie z woleja przymierzył Igor Sobalczyk, jednak w bramce dobrze spisał się młody Michał Kałuża. Niecałe dwie minuty później w bliźniaczo podobnej sytuacji znowu wykazał się refleksem golkiper Rekordu. Momentalnie po tej akcji z kontrą wyszli bielszczanie i Artur Popławski pierwszy raz zmusił w tym meczu do interwencji Dariusza Słowińskiego. Pierwsza bramka padła już w 8. minucie rywalizacji. Początkowo Michał Marek przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Gatty, ale później przytomnie odegrał do nadbiegającego Oleksandra Bondara. Ukrainiec bez żadnych problemów wpakował futbolówkę do siatki strzałem zza pola karnego. Nie minęła minuta, a już mieliśmy wyrównanie w bielskiej hali sportowej. Dobrą robotę na skrzydle wykonał Mariusz Milewski i dograł idealnie przed bramkę do Mateusza Olczaka. Młody zawodnik zduńskowolan pokonał Michała Kałużę strzałem z najbliższej odległości.

Drugie dziesięć minut pierwszej połowy rozpoczęło się od mocnego akcentu podopiecznych Andrzeja Szłapy. Jan Janovsky zagrał piłkę z rzutu rożnego na ósmy metr do Łukasza Biela, a ten mocnym strzałem po ziemi pokonał bramkarza gości. Bardzo dużo fauli zanotowali w pierwszych minutach goście i w efekcie tego już w 14. minucie Daniel Krawczyk był autorem szóstego akumulowanego przewinienia. Do przedłużonego rzutu karnego podszedł najskuteczniejszy gracz gospodarzy i pewnym strzałem przy słupku pokonał Dariusza Słowińskiego. Do końca pierwszej części swoje okazje miały jeszcze oba zespoły. Górą w pojedynkach byli jednak za każdym razem bramkarze. Ze strony Rekordu sytuacje marnowali Roman Wachuła i Paweł Budniak, a pojedynki z Michałem Kałużą przegrywali kolejno Mariusz Milewski, Arkadiusz Szypczyński i Igor Sobalczyk. Na uwagę zasługuje zdecydowanie sytuacja tego ostatniego, który nie zdołał pokonać bramkarza strzałem z pięciu metrów.

Na drugą połowę bardziej zmotywowani wyszli podopieczni Wojciecha Sopura. Bardzo szybko zdobyli oni bramkę kontaktową, a jej autorem okazał się Igor Sobalczyk. Otrzymał on dokładne podanie od Marcina Kiełpińskiego i potężnym strzałem zaskoczył bramkarza Rekordu. Już w 27. minucie goście mogli doprowadzić do remisu, ale nasz reprezentacyjny bramkarz wybronił strzał Mariusza Milewskiego, a później miał sporo szczęścia przy dobitce Olczaka. W trzydziestej minucie dwie sytuacje stworzyli sobie Rekordziści, ale Michał Marek najpierw nie zdołał technicznym strzałem pokonać golkipera, a później po jego dograniu pojedynek ze Słowińskim przegrał Budniak.

Na dziesięć minut przed końcem spotkania zdecydował się trener gości wprowadzić lotnego bramkarza, a nim okazał się być Mariusz Milewski. Długimi momentami niewiele wynikało z akcji Gatty, aż w 34. minucie właśnie ten zawodnik uderzając z dystansu był bardzo bliski doprowadzenia do remisu. Nie dał się jednak zaskoczyć dobrze dzisiaj dysponowany Michał Kałuża. Dwie minuty później prowadzenie gospodarzy podwyższył Łukasz Biel, który w tym meczu należał do wyróżniających się zawodników Rekordu. Wykorzystał młody zawodnik zagranie z prawego skrzydła i pokonał bezradnego golkipera Gatty. Kilkadziesiąt sekund później znowu przyjezdni byli blisko zmniejszenia strat, ale strzał Daniela Krawczyka trafił tylko w słupek bramki gospodarzy. Kolejne ataki z lotnym bramkarzem niewiele przynosiły graczom Sopura, a w końcówce fatalny błąd w rozegraniu akcji na własnej połowie popełnił Marcin Stanisławski. Po jego niecelnym zagraniu futbolówkę do pustej już bramki spokojnie wpakował Łukasz Biel. Do końca Rekord Bielsko-Biała kontrolował już przebieg tej rywalizacji i spokojnie zgarnąć komplet punktów.
W pojedynku dwóch najlepszych aktualnie drużyn w naszym kraju górą okazał się być bielski Rekord. Po tej wygranej podopieczni Andrzeja Szłapy mają już na koncie 25 punktów i powiększyli swoją przewagę nad drugą w tabeli Gattą Active. Goście momentami grali dzisiaj naprawdę dobrze, ale brakowało im wykończenia akcji pod bramką Michała Kałuży. Z pewnością jednak zduńskowolanie nie odpuszczą do ostatniej kolejki i będą walczyć o obronę tytułu mistrzowskiego.