HAT-TRICK z... Marcinem Waniczkiem fot. TVP Sport

HAT-TRICK z... Marcinem Waniczkiem

Dziś naszym rozmówcą jest Marcin Waniczek, trener Cleareksu Chorzów, z którym rozmawiamy o tym, że sytuacja jego drużyny niepokojąco zaczyna przypominać zeszłoroczną, która o mały włos nie skończyła się spadkiem z ekstraklasy.

Po 12. kolejkach macie ledwie 2 punkty więcej niż analogicznie przed rokiem. Z czego się bierze niemoc Cleareksu, który rok do roku robi ciekawe transfery, a kończy się w najlepszym wypadku środkiem tabeli??
- Po pierwsze nie chcę się wypowiadać na temat okresu sprzed mojego przyjścia do klubu, mogę tylko wypowiadać się na temat sytuacji, która jest obecnie i za którą odpowiadam. Oczywiście tak! - dokonaliśmy ciekawych transferów, ale również w mojej ocenie udało się nam zatrzymać wyróżniających się zawodników z sezonu 2015/16. Dlaczego, mimo tego, na ten moment mamy tylko 14 punktów? Mam przekonanie, że problemy, z którymi się borykamy, występują na płaszczyźnie taktycznej i mentalnej. Mecze, w których gra jest bardzo wyrównana, gdzie nie możemy przeciwnika zdominować - przegrywamy. Proszę mi wierzyć, że wszyscy w klubie mocno pracujemy, aby wygrywać nie tylko mecze, gdzie jesteśmy lepsi od przeciwnika, ale też mecze, gdzie najważniejsza jest cierpliwość, konsekwencja i odwaga w kluczowych momentach. Kończąc ten wątek mogę zapewnić, że nigdy ja, czy też zawodnicy, nie będziemy się zasłaniać ogólnikami: brakiem szczęścia, skuteczności, zgrania czy błędnymi decyzjami sędziowskimi. Wierzymy, że wszystko leży w naszych nogach, rękach i głowach.
Jesteście ewenementem w ekstraklasie jeśli chodzi o bramkarzy. Jako jedyni w 12 meczów zagraliście już aż czterema golkiperami. Z czego to wynika i czy nie przeszkadza to zawodnikom?
- Temat bramkarzy jest bardzo trudny i złożony, mogę tylko powiedzieć, że w naszej ocenie pozycja bramkarza, a w zasadzie ich hierarchia w klubie, była ustalona od początku: pierwszym bramkarzem był Paweł Pstrusiński i z taką myślą był do klubu sprowadzony. Paweł, niestety, najpierw z powodu choroby nie mógł zagrać w meczu z Red Devils, a następnie po 4 rozegranych meczach z rzędu, zagrał słabo z Piastem, co w konsekwencji spowodowało, że na ostatnie dwa mecze dokonaliśmy zmiany. W przerwie zimowej została podjęta decyzja, że dyspozycja bramkarska jest jednym z kluczowych elementów oraz powodów trudnej sytuacji punktowej, więc dalej szukaliśmy dobrego rozwiązania na tej pozycji. Na dzień dzisiejszy, po wielu analizach, postawiliśmy na Bartka Krzywickiego, który teraz jest bramkarzem nr 1. Oczywiście nie skreślamy Damiana i Pawła. 

Czy przed trenerem zostało postawione przez włodarzy klubu jakieś zadanie, co do zajmowanego miejsca, lub jakiekolwiek "ultimatum", ewentualnie sam trener sobie coś takiego zakłada i w razie czego sam odda się do dyspozycji szefostwa?
- Clearex zawsze gra o najwyższe cele i to się nigdy nie zmieni. Zdaję sobie sprawę, że klub jest daleki od miejsca adekwatnego co do jego poziomu organizacyjnego i kadrowego, dlatego wiem, że zarząd może podjąć decyzję o rezygnacji z moich usług. Trener i jego praca zawsze podlega ocenie. W uzupełnieniu powiem tylko, że ja na dzień dzisiejszy nie mam zamiaru rezygnować, ponieważ obowiązuje mnie kontrakt dwuletni i autorski projekt, za który jestem w pełni odpowiedzialny. Mam nadzieję, że czas oceny mojej pracy przyjdzie najszybciej po tym sezonie.