Andrzej Szłapa: Rekord jest wzorem do naśladowania fot. Paweł Mruczek / Rekord Bielsko-Biała (www.pawelm-foto.pl)

Andrzej Szłapa: Rekord jest wzorem do naśladowania

- Za moich czasów gra bazowała na obronie i umiejętnościach indywidualnych, ewentualnie na akcjach dwójkowych. Teraz duże znaczenie ma taktyka i przygotowanie fizyczne. Gra jest bardziej dynamiczna - mówi Andrzej Szłapa, trener Rekordu Bielsko-Biała, porównując reprezentację sprzed lat i obecną.

Futsal-Polska: Andrzeju, jest takie powiedzenie często używane – do zobaczenia. Czy nadużyciem będzie wyartykułowanie po tegorocznych zmaganiach Rekordu w futsalowej Lidze Mistrzów – do zobaczenia za rok, ale już w elite round?
Andrzej Szłapa: Chciałoby się powrócić do walki o elite round, ale jesteśmy świadomi, że czeka nas trudna i wyboista droga. Zdobycie mistrzostwa nie będzie proste, każdy chce wygrać z obecnym mistrzem. Z doświadczenia wiem, że trudniej jest obronić tytuł, niż go zdobyć.
Twierdzę, że obowiązkiem Rekordu było przejść preeliminacje. Wygrana w main round była już większym wyzwaniem i wcale nie byliście aż tak stuprocentowymi faworytami. Jak okazało się grupa była niezwykle wyrównana. Czego więc zabrakło, by być w pełni zadowolonym. Dlaczego ten pierwszy mecz z gospodarzami nie wypalił?
Planem minimum było przejście preeliminacji. Osiągnęliśmy to w dobrym stylu. Byłem bardzo zadowolony z postawy drużyny. Grupa w main round była wyrównana, ale patrząc na formę i nastawienie drużyny, byłem optymistą przed turniejem. Wszystko wskazywało na to, że mamy duże szanse wrócić ze Słowacji z awansem do elite round. Jak wiemy, stało się inaczej. Powodów było kilka, przede wszystkim skuteczność i błędy własne miały wpływ na wynik pierwszego meczu. Nie mogę mieć pretensji do zaangażowania i ambicji moich zawodników. Być może za bardzo chcieliśmy wygrać i w decydujących momentach zabrakło „chłodnej głowy”.

Pierwsze kolejki polskiej ekstraklasy pokazują, że jesteście niezwykle mocni. Niemal normą jest strzelenie 10 goli rywalowi. Do połowy listopada nie straciliście nawet punktu.  Czyli team funkcjonuje jak należy?
Jesteśmy zgranym zespołem. Poprawiamy naszą grę, pracujemy na treningach, pilnujemy dobrej atmosfery i staramy się nie spoczywać na laurach. Każdy mecz jest dla nas ważny. Cieszy mnie to, że drużyna jest głodna sukcesu. Jest to dla mnie bardzo motywujące.

Słyszałem głosy w środowisku, że zespół należy jeszcze wzmocnić. Osobiście jestem innego zdania. Twierdzę, że zachowujecie równowagę personalną pomiędzy obcokrajowcami a krajowcami. Pomiędzy importowanymi zawodnikami a własnymi wychowankami.
Trzeba przyznać, że równowaga jest zachowana, mamy urozmaicony zespół. Doświadczeni i klasowi zawodnicy dają przykład na treningach i w meczach ciężko pracując, a utalentowani wychowankowie mają od kogo się uczyć. Na tę chwilę kadra jest zamknięta. Natomiast co roku staramy się wzmacniać zespół i dodawać trochę świeżości. Uważam to za idealny układ.

Futsal jest grą dla cierpliwych. Rekord stwarza warunki niemal doskonałe dla szkolenia tej dyscypliny. Jest wzorem stawianym klubom futsalu polskiego. Praca w takich warunkach to dla trenera komfort. Ale z drugiej strony ciągłe wyzwanie bycia na tak zwanym topie, bycia najlepszym, niewątpliwie wytwarza permanentny stres?
Organizacja, stabilność, baza klubowa oraz praca z młodzieżą stanowią o tym, że Rekord jest wzorem do naśladowania. Zespół jest budowany cierpliwie i przemyślanie. Pracuję też z młodzieżą, więc mam przegląd najbardziej utalentowanych futsalistów w klubie. W tych warunkach praca trenera jest komfortowa. Znam wartość zespołu i wiem, że cel jest tylko jeden - mistrzostwo.  Wiem też jak bywa w sporcie, nie zawsze faworyt wygrywa. Staram się na niektóre rzeczy patrzeć z dystansem, choć nie ukrywam, że zależy mi na dobrej pozycji zespołu oraz zwycięstwach. Przeżywam każdy mecz, więc stres jest nieunikniony, a nawet pożądany.

Andrzeju, rozegrałeś w reprezentacji Polski wiele meczów. Decydowałeś o wyniku, o obliczu tej kadry. Zachowując proporcje byłeś w swoich reprezentacyjnych latach dla kadry futsalu kimś takim jak Robert Lewandowski obecnie dla kadry trawiastej. Jak wygląda to przejście z parkietu na ławkę? Co musi zmienić się w psychice, by zaakceptować siebie jako szkoleniowca?
Spędziłem w kadrze wiele ciekawych lat, poznając wspaniałych i wartościowych ludzi. Zawsze te czasy będę miło wspominać. Mecze w reprezentacji były dla mnie wyzwaniem. Starałem się przyjeżdżać dobrze przygotowanym do każdego występu. Myślę, że trenerzy z mojej gry mogli być zadowoleni. Porównanie do Roberta jest wyróżnieniem, ale myślę, że na wyrost. Przemiana zawodnika w trenera nie jest prosta. Grając analizowałem swoją grę, ewentualnie swojej czwórki. Będąc trenerem odpowiada się za cały zespół. Każdy zawodnik ma inne predyspozycje, ocena jego gry musi być sprawiedliwa i odpowiednia do jego umiejętności. Miałem to szczęście, że jako zawodnik pracowałem z wieloma uznanymi trenerami na trawiastych i halowych boiskach. Wiele się od nich nauczyłem. Ten bagaż doświadczeń bardzo mi pomaga w dzisiejszej pracy.

W klubie masz zawodników z różnymi charakterami i są to futsaliści z tej lepszej półki. Z jednej strony są to wzory dla młodych, ale z drugiej zbyt wiele gwiazd na firmamencie może stwarzać problemy. I trenerowi, i sobie nawzajem.
W tym układzie niezwykle ważna jest świadomość zawodników, że celem nadrzędnym jest dobro drużyny. Każdy z moich zawodników jest w stanie w pojedynkę przesądzić o wyniku jednego meczu, ale chcąc walczyć o najwyższe cele, musimy tworzyć zgrany zespół, zmierzający w jednym kierunku. Zwycięstwa i strzelane bramki są zasługą całej drużyny, a nie indywidualności. Tak do tego podchodzimy. Do tej pory się to sprawdza.

Polski futsal reprezentacyjny rozwija się ciągle. Na przestrzeni minionych dwóch lat przyszły awanse z grup do walki o finały ważnych turniejów. Czego dawno nie doświadczaliśmy. Jak odbierasz kadrę z twoich lat zawodniczych i obecną?
Podstawową różnicą jest to, że kiedyś większość zawodników łączyła futsal z piłką nożną trawiastą. Dzisiejsi kadrowicze skupiają się tylko na futsalu. Za moich czasów gra bazowała na obronie i umiejętnościach indywidualnych, ewentualnie na akcjach dwójkowych. Teraz duże znaczenie ma taktyka i przygotowanie fizyczne. Gra jest bardziej dynamiczna. Pamiętam, że nie czuliśmy respektu przed żadnym przeciwnikiem, wierzyliśmy w nasze umiejętności. Dzisiejsza kadra też udowadnia, że może z każdym grać jak równy z równym. Potwierdzeniem tego jest upragniony awans do finałów Mistrzostw Europy. Mam nadzieję, że ten sukces przyczyni się do rozwoju futsalu w Polsce.
Polski futsal nie ma wypracowanego jednolitego systemu szkolenia – seniorskiego oraz młodzieżowego. Jak twoim zdaniem szkolenie takie inspirowane przez PZPN powinno wyglądać w skali ogólnopolskiej?
Jest to bardzo trudny temat. PZPN skupia się na rozwoju całości piłki nożnej. Uważam, że dzięki grze w futsal można poprawiać technikę oraz grę pod presją. W Rekordzie duża część okresu jesienno- zimowego jest poświęcona futsalowi, co pomaga w rozwoju młodych zawodników. Coraz więcej jest klubów futsalowych w Polsce, które szkolą dzieci i młodzież. Małymi kroczkami idziemy do przodu. PZPN mógłby pomóc w rozwoju futsalu organizując turnieje futsalowe w okresie zimowym, dzięki czemu moglibyśmy zyskać wielu utalentowanych graczy, którzy pewnie przekonaliby się do futsalu. Ważna jest też cykliczna organizacja kursów trenerskich UEFA Futsal C i B.

Podsumowując naszą rozmowę chciałbym namówić cię na wskazanie drużyny XXI wieku w polskim wydaniu. Proszę wskaż bramkarza i czterech zawodników, którzy zasługują na umieszczenie w takim dream teamie lat 2000-2017
Jestem związany z futsalem od roku 1997. Na przełomie tych lat poznałem wielu zawodników zasługujących na wyróżnienie. Odnosząc się do pytania pozwolę jednak sobie wymienić dwóch bramkarzy oraz ośmiu zawodników, którzy moim zdaniem byli lub są najbardziej kreatywni i zaawansowani technicznie, co jest w futsalu niezwykle ważne. Dzięki takim łatwiej zapełnić hale. A więc będą to bramkarze - Łukasz Skorupski, Bartłomiej Nawrat oraz zawodnicy - Krzysztof Jasiński, Krzysztof Filipczak, Robert Dąbrowski, Krzysztof Kuchciak, Błażej Korczyński, Krzysztof Kusia, Daniel Krawczyk, Paweł Budniak.

Dziękuję za rozmowę i podzielenie się niezwykle cennymi przemyśleniami. Jak widać zapewne przez skromność nie umieściłeś siebie w gronie najlepszych, więc pozwolę sobie uzupełnić grono nazwisk o Andrzeja Szłapę. I to do najlepszej czwórki.

Rozmowę spisał Andrzej Hendrzak