Łukasz Frajtag: Jeśli nie zaczniemy grać w majówkę, to trzeba zakończyć ligę fot. rekord.tv

Łukasz Frajtag: Jeśli nie zaczniemy grać w majówkę, to trzeba zakończyć ligę

- Trzeba działać szybko i zdecydowanie, bo jak prześpimy ten czas, to mogą zapaść decyzje, które wpędzą bardzo dużą liczbę klubów futsalowych w ogromne kłopoty - ostrzega Łukasz Frajtag, trener Red Dragons Pniewy, z którym rozmawialiśmy o możliwości dogrania obecnego sezonu.

Futsal-Polska: Jest jeszcze szansa, że coś w tym sezonie pogramy?

Łukasz Frajtag: Moim zdaniem już niestety nie. Patrząc na to, co się dzieje, niestety do tego to zmierza. Jest ogromna presja klubów piłkarskich, żeby grać sezon do końca, co można wywnioskować chociażby z wypowiedzi prezesa Legii Warszawa. To bardzo życzeniowa postawa, a trzeba być realistą. Nie wiem, czy zapytał swoich zawodników o zdanie. Coś mi się wydaje, że cześć nie chce grać i ryzykować zdrowia swojego oraz swoich bliskich. Sam nie wiem, czy chcę jechać na mecz na Śląsk. Oczywiście trzeba czekać, jak będzie się rozwijała sytuacja w kraju. Nie chciałbym, żeby futsal dostał rykoszetem decyzjami skierowanymi bardziej w ligi trawiaste, gdzie w grę wchodzą ogromne pieniądze. Musimy patrzeć na swoje podwórko, bo mam wrażenie, że większość nie zdaje sobie sprawy co czeka kluby futsalowe za kilka miesięcy.

Lepiej by było już teraz zdecydować o zakończeniu ligi, czy poczekać np. do końca kwietnia? I czy to nie generuje kosztów?

Inne ligi już podejmują decyzje. Czesi, Słowacy, Łotysze, o tych ligach wiem, że już się zakończyły. My czekamy w zasadzie nie wiem na co. Może dlatego, że cześć klubów, prezesów - i to nie tylko z ekstraklasy - szuka swoich interesów.




Budżet każdy planował na cały sezon, więc z kosztami nie będzie tragedii raczej. Z tego co wiem, kilka klubów z czołówki ekstraklasy wysłało już swoich zagranicznych zawodników do domu, więc po ewentualnym wznowieniu rozgrywek będą znacznie osłabieni. My naszych jeszcze trzymamy, mamy tylko nadzieję, że decyzje zapadną najpóźniej w drugiej połowie kwietnia. Chłopaki też mają rodziny, są daleko od domu i martwią się o swoich bliskich. Uważam, że jeśli nie zaczniemy grać w weekend majowy, to trzeba zakończyć ligę.

Czyli futsalowe władze powinny postawić teraz jasny termin: „nie będzie można grać w maju, kończymy”?

Tak uważam. Jeśli na trawie chcą grać - proszę bardzo, oni liczą tam miliony strat. My w futsalu tylko dokładamy do zabawy, więc nie ma sensu tego ciągnąć i narażać zawodników, którzy robią to w ogromnej większości przypadków dla przyjemności. Ktoś chyba zapomniał, gdzie jest polski futsal. Ale też żeby była jasność - Red Dragons jest obecnie na pozycji spadkowej, tydzień wcześniej byliśmy na bezpiecznym miejscu. Jeśli będzie trzeba grać, to jesteśmy pierwsi w szeregu do walki o ligowe punkty, zwłaszcza ze najbliższe 2-3 kolejki są decydujące.

Uważam jednak, że trzeba zaproponować rozwiązanie nie krzywdzące nikogo, bo tak jak wspomniałem, trzeba sobie zdać sprawę z tego, jak ogromne problemy finansowe czekają kluby futsalowe w kolejnym sezonie. Zwłaszcza te oparte na dużej liczbie małych sponsorów lub z małym wsparciem z pieniędzy publicznych. Trzeba podjąć decyzje ponad podziałami i ratować kluby, ponieważ prognozy nie są dobre.

To jakie to miałyby być decyzje?

Zakładając, że już nie będzie możliwości wznowienia ligi, uważam, że nikt nie powinien spaść z ekstraklasy, z I ligi zaproponować awans pięciu drużyn - Lębork i Wilanów z północy oraz Brzeg, Komprachcice i Bochnię z południa. Wówczas proces licencyjny pokaże, ile drużyn będzie zdolnych do gry w ekstraklasie. Bo nie oszukujmy się - wszyscy na pewno nie zagrają.




System rozgrywek należy zoptymalizować tak, żeby szło rozegrać dwie rundy. Uważam to obecnie za najmniejszy problem. Musimy naprawdę spojrzeć realnie na to, co się dzieje. Przyszły sezon dla całego sportu będzie bardzo trudny. Przy obecnej kondycji futsalu musimy zrobić wszystko, aby ratować kluby na wszystkich poziomach rozgrywek. Można powiększyć I ligi, żeby również zwycięzcy II lig nie byli pokrzywdzeni. Komu to będzie przeszkadzało? Stąd jeszcze raz apeluję o realne podejście do obecnej sytuacji.

A jeśli PZPN drogą odgórnej uchwały, ogólnej dla futsalu i trawy, zdecyduje inaczej?

W PZPN działa Komisja Futsalu i Piłki Plażowej. Dotychczas raczej nie było obiekcji co do jej pracy, więc musimy mieć nadzieję, że działacze podejdą odpowiednio do tematu i uda się odseparować futsal od polityki, która rządzi piłką na trawie. Poza tym o ekstraklasie, z tego co mi wiadomo, decyduje spółka i jej udziałowcy. Zakładam więc, że rozwiązanie powinno być rozważane w dialogu pomiędzy spółką FE a PZPN. Oba te podmioty powinny działać w interesie klubów i futsalu. Dlatego uważam, że trzeba działać szybko i zdecydowanie, bo jak prześpimy ten czas, to mogą zapaść decyzje, które wpędzą bardzo dużą liczbę klubów futsalowych w ogromne kłopoty.

Z innych lig słychać już doniesienia o wycofywaniu się sponsorów, nawet tytularnych, czy wstrzymanych transzach dotacji od samorządów. Red Dragons odczuwają finansowo epidemię?

Mamy jeden z najniższych budżetów w lidze, ale podmioty, które nas wspierają w głównej mierze, czyli Miasto i Gmina Pniewy oraz Sputnik Software, raczej nie ograniczą nam środków. Myślę, że większe, a wręcz bardzo duże problemy, będą miały inne kluby. My mamy budżet mały, ale stabilny i powinniśmy sobie poradzić.

A gdyby liga była powiększana, według koncepcji z pięcioma beniaminkami, nie będzie to dodatkowe obciążenie budżetów?

To będzie jeden z bardzo wielu problemów, chociaż koszty wyjazdów, patrząc na całość budżetu potrzebnego do funkcjonowania klubów, nie są duże. Dodatkowe trzy wyjazdy to nie jest duża kwota. Będzie trzeba oszczędzać na wielu płaszczyznach, ale moim zdaniem najważniejsze jest to, żeby kluby w ogóle grały. Każdy będzie musiał oszczędzać, chociażby na pensjach dla zawodników, które są największym obciążeniem w budżetach.

Jak zawodnicy Red Dragons radzą sobie z epidemią?

Podobnie jak wszyscy, spędzamy czas w domu z rodzinami, każdy skupia się teraz na swoim bezpieczeństwie, pracy, firmach. Futsal zszedł na drugi plan, ale z niecierpliwością czekamy na decyzje, co dalej. W końcu będziemy musieli wrócić do normalności. Oby to nastąpiło jak najszybciej i trzymajmy wszyscy kciuki za nasze zdrowie.

Kiedy do tej normalności wrócimy?

Świat stanął na głowie i nie wiadomo, czy wróci do tego, co było. Trzeba będzie jakoś odnaleźć się w nowych realiach. Na dzisiaj chyba nikt nie zna odpowiedzi na pytanie, kiedy to nastąpi.

Rozmawiał Jakub Mikulski