Ołeksandr Kosenko: To przyjemność patrzeć, jak rozwija się polski futsal [WYWIAD] fot. Legia Futsal/mat.pras.

Ołeksandr Kosenko: To przyjemność patrzeć, jak rozwija się polski futsal [WYWIAD]

Ze względu na wojnę nie można porównać poziomu ligi ukraińskiej i polskiej, ale poziom tej drugiej stale rośnie - mówi w rozmowie z Futsal-Polska.pl Ołeksandr Kosenko, trener Legii Warszawa i selekcjoner futsalowej reprezentacji Ukrainy.

Futsal-Polska: Jak długo zastanawiał się pan nad propozycją, złożoną przez Legię?

Ołeksandr Kosenko: Tak naprawdę jeden wieczór. 

Musiał pan uzyskać od ukraińskiej federacji zgodę na trenowanie zespołu w Polsce?

Oczywiście, zanim podjąłem pracę tutaj w Legii, zapytałem się prezesa ukraińskiej federacji, czy będę miał na to zgodę, czy będę mógł pracować w wolnym czasie od reprezentacji. I dostałem takie pozwolenie.

Jeszcze przed tym, zanim objął pan Legię, widziałem pana też na trybunach na meczu AZS UW w Wilanowie.

To prawda, to jest związane z tym, że mieszkam tam w okolicy, w związku z tym przychodziłem oglądać mecze polskiej ligi. 

I jak ocenia pan jej poziom?

To duża przyjemność patrzeć na to, jak się rozwija polski futsal i jak rośnie jego poziom. Wcześniej miałem okazję śledzić polską ligę, zresztą nie tylko polską, ogólnie futsal. I uważam, że poziom polskiej ligi stale rośnie. 

Sportowo i organizacyjnie?

Organizacyjnie także. Rośnie zainteresowanie w internecie, mecze transmitowane są w telewizji i widać, że poziom organizacyjne idzie w górę w parze z poziomem sportowym rozgrywek. 

Jak wypada polska liga w porównaniu z ukraińską, tą sprzed wojny?

To jest bardzo trudne porównanie, dlatego że na wschodzie Ukrainy, jak wiadomo, wojna rozpoczęła się w 2014 roku. Wtedy bardzo wielu ukraińskich zawodników wyjechało z kraju, wyjechali też wszyscy zawodnicy zagraniczni i z powodów finansowych przestały funkcjonować niektóre kluby. Nie mogę więc takiego porównania dokonać. Oczywiście, od tego 2014 roku pojawiło się wielu młodych, utalentowanych zawodników, ale w 2022 roku rozpoczęła się inwazja Rosji na pełną skalę, w związku z tym takie porównanie jest już w ogóle niemożliwe.

Przejdźmy do Legii. Nie pytam o tajniki pracy szkoleniowej, ale jak to jest, że do zespołu potrafi przyjść nowy trener i w zasadzie w miesiąc tak radykalnie odmienić oblicze zespołu?

Ja po prostu przyszedłem i wykonuję swoją pracę. Staram się tę Legię zmienić i narzucić jej swój tok myślenia, sposób w jaki trenuję. To tylko to. Przyszedłem i udało mi się pewne rzeczy zmienić, i cały czas to robię. 

Nie ma bariery komunikacyjnej z zawodnikami?

Nie ma żadnych takich problemów.

Gdzie byłaby Legia, gdyby trenował ją pan od początku sezonu?

Nie chciałbym zgadywać i wypowiadać się w tej kwestii. To trzeba by wróżyć z kart. 

To inaczej, o co w przyszłym roku będzie walczyła Legia? Jaki realny cel będzie w jej zasięgu?

Nie lubię takiego prognozowania. Jestem zwolennikiem takiej filozofii, byśmy starali się wygrywać każdy pojedynek i przechodzić z meczu do meczu; starać się nie popełniać tych samych błędów, i szykować się do kolejnych. Nie chcę być wróżką. Po prostu mamy starać się wygrać każdy mecz, a co będzie - zobaczymy.

Czy chętnie widziałby pan w Legii ukraińskich zawodników?  

Tak, ale tych, których bym najbardziej chciał, będzie bardzo ciężko tutaj do Legii ściągnąć. 

Ze względu na wojnę?

Nie tylko, ale również. 

Na koniec mam pytanie o reprezentację. Na ostatnie mecze powołał pan zawodników niemal wyłącznie z ligi ukraińskiej, z Polski tylko jednego. Dlaczego? Ci z Polski nie są jeszcze na odpowiednim poziomie?

Tak, poziom zawodników, którzy grają na Ukrainie, jest wyższy, niż tych, którzy grają tu w Polsce. 

Z tych w Polsce ktoś się wyróżnia, ktoś jest blisko reprezentacji?

Są tacy zawodnicy, ale wolałbym nie wymieniać ich z nazwiska.

Za pomoc przy wywiadzie dziękujemy tłumaczowi Legii Adamowi Mieszkowskiemu.