Jesús López García: Wiedzieliśmy, jak Constract będzie strzelać karne fot. Paweł Jakubowski/ KS Constract

Jesús López García: Wiedzieliśmy, jak Constract będzie strzelać karne

Rzuty karne to loteria - mówią zgodnie przedstawiciele Constractu Lubawa po pierwszym finałowym meczu Fogo Futsal Ekstraklasy. Rekordziści twierdzą, że pomogli szczęściu.

Pierwszy finałowy mecz zakończył się zwycięstwem Rekordu Bielsko-Biała po rzutach karnych. Wcześniej dwukrotnie na prowadzenie wychodzili gospodarze, ale bielszczanie odrabiali straty.

- Na pewno nie można odmówić nam chęci wygrania tego meczu, ale zawiodły podstawy - przyznał po meczu Dawid Grubalski, trener Constractu Lubawa. - Dużo strat własnych, piłka dzisiaj uciekała nam spod podeszwy. Nie był to nasz dzień i mam nadzieję, że w niedzielę będzie zupełnie odwrotnie, bo wiem, że ten zespół stać na pewne wygrywanie w takich meczach. Wierzę w to, że to właśnie to dzisiaj było przyczyną, że mieliśmy słabszy dzień, dużo zawodników nie wyglądało dobrze indywidualnie, dużo strat własnych i stąd ten wynik tak długo był na styku - analizował w pomeczowej wypowiedzi na kanale Fogo Futsal Ekstraklasy.

- A karne to loteria, także tutaj trudno kogokolwiek winić. No cóż, musimy się zebrać. Wierzymy w swoje umiejętności i wiem, że jesteśmy w stanie wygrać w niedzielę - dodał Grubalski.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

- Karne to są loteria - wtórował mu Kacper Sendlewski, zdobywca pierwszej bramki, samemu zauważając jednak, że to trzeci raz, gdy lubawianie przegrywają w tym elemencie - po jednym z meczów półfinałowych z Piastem Gliwice przed rokiem, oraz w Superpucharze. - Na pewno musimy pojechać do Bielska i zrobić wszystko, żeby wrócić do Lubawy na finał. (...) W tym sezonie wygraliśmy z nimi 8:4 na ich terenie. Rok temu w play offach również wygraliśmy, więc uważam, że ten ich teren będzie miał jakieś znaczenie, ale nie będzie to aż tak diametralne, że nie będziemy mogli wywieźć stamtąd zwycięstwa czy nawet dwóch - stwierdził.

- Trzeba sobie szczerze powiedzieć, że nie zagraliśmy dzisiaj dobrego meczu i być może ta porażka po karnych - wiadomo, to loteria - nas obudzi, i do Bielska pojedziemy z lepszym nastawieniem przede wszystkim i z lepszą sportową formą, i odrobimy te straty - powiedział natomiast Mateusz Lisowski. Zapewnił, że wraz z kolegami już od dawna ćwiczą wykonanie rzutów karnych. - Trzeba być przygotowanym od początku. Już przed ćwierćfinałami nawet trenowaliśmy te karne zawsze po treningu, więc one zawsze są wliczone i na pewno byliśmy na nie przygotowani - powiedział.

Przygotowywał się do karnych także Rekord. - Mamy skauting, wiemy jako tako, jak oni będą strzelać, bramkarz też (jak broni - red.) - zdradził trener Jesús López García. Przyznał, że pewnym zaskoczeniem było dla niego jedynie wystawienie do bramki na niektóre karne Huberta Zadrogi w miejsce Víctora Lópeza. Z kolei Bartłomiej Nawrat opowiadał, że nie patrzył w stronę członków sztabu, którzy wskazywali mu, w którą stronę ostatniego karnego uderzać będzie Martin Doša. - Staram się nie patrzeć na nikogo przy rzutach karnych. Można spytać osoby, które mnie znają od lat. Nie patrzę na nikogo, jestem skoncentrowany. Jakoś przed rzutem karnym sobie wybieram i się udało - mówił.

Nawrat wyjaśnił też, dlaczego w drugiej połowie meczu w Lubawie zmienił go Krzysztof Iwanek. - Zmęczenie, po prostu zmęczenie. W moim wieku (...) zmęczenie daje się we znaki - tłumaczył 39-letni golkiper. - Wiedziałem, że jeśli będę (grał) dłużej, to w niektórych sytuacjach mogę nie pomóc, gdzieś się mogę spóźnić, dlatego Krzysiu był gotowy już całą drugą połowę. Dlatego postanowiliśmy, że będzie zmiana. Krzysiu wywiązał się jak najlepiej umiał, także wyszło na dobre - powiedział bramkarz Rekordu Bielsko-Biała.