Finał Fogo Futsal Ekstraklasy. 3 mecz: Rekord Bielsko-Biała - Constract Lubawa 2:1 fot. Paweł Jakubowski/ KS Constract

Finał Fogo Futsal Ekstraklasy. 3 mecz: Rekord Bielsko-Biała - Constract Lubawa 2:1

Po trzecim meczu finałowym Fogo Futsal Ekstraklasy Rekord Bielsko-Biała jest już tylko o jedno zwycięstwo od kolejnego mistrzostwa Polski. W poniedziałek wygrał z Constractem Lubawa 2:1.

Bielszczanie po raz trzeci strzelili w finale dwa gole. Za pierwszym razem wystarczyło to do remisu, a wygraną Rekord zapewnił sobie w karnych. W niedzielę dwie bramki okazały się niczym w porównaniu z pięcioma wciąż aktualnych mistrzów Polski. Tym razem dwa trafienia pozwoliły na wygraną, bo lubawianie wyglądali w Cygańskim Lesie mało przekonująco - nie kreowali sytuacji bramkowych, nie mieli pomysłu na rozmontowanie defensywy rywali, nie wyprowadzali groźnych kontr i nie wyglądali na tak zdeterminowany zespół, jak zmagający się z urazami gospodarze.

Po raz trzeci finał nie był wielkim widowiskiem, choć z pewnością emocjonującym. Rekordziści wyszli na prowadzenie po strzale Stefana Rakicia, który idealnie dokręcił piłkę przy słupku po zagraniu z autu Matheusa. Bramka dla bielszczan padła w niespodziewanym momencie - wtedy, gdy optyczną przewagę zdawał sobie wypracowywać Constract. Miejscowi przed przerwą mogli jeszcze podwyższyć, gdy zawodnicy Dawida Grubalskiego w sekundę popełnili dwa przewinienia, przekraczając limit. Na ich szczęście Víctor López zatrzymał uderzenie Serba z przedłużonego karnego.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Po meczu część lubawskich kibiców składała w mediach społecznościowych reklamacje na pracę sędziów. Arbitrzy musieli w poniedziałek podejmować trudne decyzje, ale obiektywnie nie można stwierdzić, by skrzywdzili nimi którąś z drużyn. Największa kontrowersja dotyczyła interwencji Krzysztofa Iwanka, który wracając do bramki po wyprawie na połowę rywali rzucił się za lobującą go piłką i wybił ją na granicy pola karnego. W tym przypadku niewiele mógłby pomóc nawet VAR, bo sytuacja nie była jednoznaczna. Z drugiej strony gwizdki milczały tak samo po tym, gdy piłka dotknęła ręki Sebastiana Grubalskiego w polu karnym, lub gdy w nieco innej sytuacji problem ze zmieszczeniem się w polu karnym mógł mieć Víctor López.

Goście wyrównali na początku drugiej połowy, gdy próbą z dystansu Iwanka zaskoczył Tomasz Kriezel. Z czasem to gospodarze przejęli inicjatywę. Na pięć minut przed syreną kończącą tę część gry w poprzeczkę huknął Matheus. Minutę później sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Rakić, po chwili Víctor López o mały włos nie skierował piłki do własnej bramki po wgraniu jednego z bielszczan z rzutu rożnego - piłka odbiła się od słupka. Z kolei Mikołaj Zastawnik z trzech metrów nie trafił w światło bramki, ale pozycję do oddania strzału miał niewygodną - ostatecznie piłka odbiła się od jego kolana.

Decydującą bramkę zdobył w pierwszej części dogrywki Tomasz Lutecki. Wykorzystał znakomite podanie piętką Rakicia i w sytuacji sam na sam z Víctorem Lópezem posłał mu piłkę między nogami. Najbliżej wyrównania był niedługo później Claudinho - tym razem poprzeczka pomogła jednak gospodarzom. Z innymi strzałami bardzo dobrze radził sobie Iwanek, który - w przeciwieństwie do poprzednich spotkań finałowych - nie był już zmiennikiem Bartłomieja Nawrata, tylko rozegrał cały mecz.

W piątek w Lubawie czwarty mecz finału Fogo Futsal Ekstraklasy. Jeśli wygra go Rekord, zapewni sobie siódme w historii mistrzostwo Polski. Zwycięstwo Constractu będzie oznaczało konieczność rozegrania decydującego pojedynku w sobotę, również w Lubawie.

Rekord Bielsko-Biała - Constract Lubawa 2:1 (1:0)

bramki: Stefan Rakić (14), Tomasz Lutecki (42) - Tomasz Kriezel (22).
stan rywalizacji (do trzech zwycięstw): 2-1 dla Rekordu.